Indyjski sąd nie przestraszył się wpływowego guru religijnej sekty, zrzeszającej 50 mln wyznawców, i skazał go na długoletnie więzienie za gwałty. Gurmeet Rama Rahim Singh wykorzystał seksualnie dwie wyznawczynie.

Przywódca sekty w otoczeniu wyznawców / fot. Wikimedia Commons

Gurmeet Rama Rahim Singh to przywódca grupy Dera Sacha Sauda – religijnej sekty i organizacji charytatywnej w jednym. Jego organizacja głosi wegetarianizm, wierność małżeńską, potrzebę regularnego recytowania świętych słów w celu osiągnięcia kontaktu z transcendencją. Uważa się za syntezę, doskonalszą postać religii hinduskiej, sikhijskiej, chrześcijańskiej i muzułmańskiej. Ma 38 świątyń i milion wyznawców (sama deklaruje nawet 50 mln), do których przemawia nie tylko doktryna, ale i fakt, że grupa nie oczekuje datków od swoich członków, a wręcz przeciwnie, sama udziela im wsparcia m.in. przy organizacji kosztownych tradycyjnych wesel. Utrzymuje się sama z szeregu dobrze prosperujących biznesów (restauracje, stacje benzynowe, supermarket, majątek ziemski w indyjskim stanie Harijana). „Indian Express” uwzględnił lidera organizacji w setce najbardziej wpływowych obywateli Indii. Gurmeet Rama Rahim Singh ma też wielu przyjaciół wśród polityków Indyjskiego Kongresu Narodowego. Jego sekta od wielu lat apeluje do wyznawców o wspieranie partii w każdych możliwych wyborach.

Sąd w Pańćkuli nie zawahał się jednak dziś wymierzyć mu surowego wyroku za zgwałcenie dwóch członkiń organizacji. Do przestępstwa doszło w 2002 r. w Sirsie, w jednej z siedzib sekty. Za każdy gwałt mężczyzna będzie miał do odsiedzenia dziesięć lat, a odbywanie drugiej kary rozpocznie się dopiero po zakończeniu pierwszej. W Indiach, gdzie gwałty są plagą, surowy wyrok dla mężczyzny, który uważał się za bezkarnego i wszechwładnego, będzie miał potężny rezonans.

Tym bardziej, że część wyznawców Singha nie chciała pogodzić się ze zniszczeniem jego legendy. Gdy 26 lipca ogłoszono wstępny werdykt „winny”, jeszcze bez podania wymiaru kary, oburzeni członkowie sekty wszczęli krwawe zamieszki. Atakowali dziennikarzy relacjonujących proces, niszczyli samochody i przypadkowe budynki. Zginęło ponad 30 osób, a ponad 250 odniosło rany. Policja aresztowała około sześciuset osób.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Przeciwnicy „Piątki dla zwierząt” demonstrują w Warszawie

Rano na rondzie Dmowskiego w stolicy protestujący rolnicy z Agrounii rozrzucili świece dym…