Share Button

Aktywistki „Aborcyjnego Dream Teamu” oraz „Kobiet w Sieci – Aborcja po polsku” wczoraj składały zeznania na jednym z warszawskich komisariatów. Prokuratura zajęła się nimi na skutek doniesienie fundacji Pro-prawo do życia, która chce, aby w Polsce bano się udzielać informacji na temat możliwości przerwania ciąży.

Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania rodziny wydała zresztą w tej sprawie oświadczenie. Podkreśla w nim, że „publikowanie ogólnych informacji na temat tego, jak przygotować się do aborcji, zwłaszcza tej farmakologicznej lub tego, jak wygląda jej przebieg, nie wypełnia znamion przestępstwa”. FEDERA przekonuje, że brak dostępu do takiej informacji jest naruszeniem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Natomiast aktywistki tuż po przesłuchaniu ws. nakłaniania do przerwania niechcianej ciąży deklarowały, że zastraszyć się nie dadzą.

– Wypełniamy lukę, którą powinien wypełniać system – stwierdziła jedna z działaczek, Karolina Więckiewicz. – Doradzanie i bycie z osobą w doświadczeniu aborcji nie jest przestępstwem. Jeśli będą nas chcieli za to zamknąć, niech nas zamykają. Nigdy w życiu nie uznamy, że to jest coś złego i powinno być karane.

Kobiety w Sieci wydały również oświadczenie, w którym piszą: „My, Kobiety w Sieci, grupa tysięcy kobiet z doświadczeniem aborcji dziś oświadczamy, że przystępujemy do walki o prawa reprodukcyjne w Polsce, prawa do wykonywania aborcji w warunkach tak klinicznych, jak i domowych, z godnością i poszanowaniem nas i naszych ciał. (…) Milczałyśmy wiele dni cierpliwie, nie komentując tych oszczerstw. Starałyśmy się nie reagować na tego typu bardzo przemocowe zachowanie, manipulacje i oskarżenia. Atakowano nas personalnie, nie zważając na stan psychiczny, jak i zdrowotny naszych użytkowniczek i użytkowników forum Zastraszano, szantażowano. Nadal się to dzieje. Parę tygodni temu utworzono stronę internetową, której celem jest zniszczenie reputacji grupy Kobiet w Sieci. Wprowadzano w błąd media.
Przyszedł czas na naszą reakcję, na odpowiedź”.

Za pomoc lub nakłanianie do przerwania ciąży grozi w Polsce do trzech lat pozbawienia wolności. Drogę do aborcji farmakologicznej już praktycznie udało się większości kobiet zamknąć. Jak twierdzi Kamila Ferenc, prawniczka FEDERy, „celnicy rewidują przesyłki, znajdują tam Mifepriston i Misoprostol i masowo wysyłają adresatkom paczek wezwania do przedstawienia zgody prezesa URPL pod rygorem cofnięcia towaru poza obszar celny Unii lub wnioskowania o orzeczenie jego przepadku na rzecz Skarbu Państwa”.

Dzieje się tak od czasu, gdy Generalny Inspektor Farmaceutyczny w porozumieniu z Ministrem Zdrowia i Finansów zmienił interpretację przepisów. Do tej pory można było na własny użytek sprowadzić do pięciu małych opakowań tabletek poronnych, natomiast Najnowszy Sąd Administracyjny orzekł, że „na własny użytek” oznacza wyłącznie sytuację, gdy osobiście przywiezie się lek z zagranicy. W ten sposób praktycznie zablokowano kobietom sprowadzanie pigułek. Porada Kobiet w Sieci stała się potrzebna jak nigdy dotąd.

Share Button

2 komentarze

  1. Libertyn napisał:

    „Mówiła mama Zosi, że Bocian dzieci przynosi”. W kraju gdzie Bocian dzieci przynosi „skrobanka” jest TABU!
    PS. Wszystkie partie w Polsce, bez wyjątku, lgną do czarnej kiecy! „Gniotsa niet łamiotsa”.
    Pozdro.

  2. Nikt napisał:

    Czarna siła przewodnia nie ustąpi. Niedługo i mężczyźni zaczną rodzić Polaków-katolików.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*