W 2015 r. liczba „strajko-dni” u naszych zachodnich sąsiadów sięgnęła ponad 2 milionów. Brało w nich udział ponad 1,1 miliona pracowników.

Pracownicy poczty wywalczyli oprócz podwyżek obietnicę utworzenia 15 tysięcy nowych miejsc pracy do 2020 roku, na zdjęciu demonstracja w Stuttgarcie. fot. twitter.com
Pracownicy poczty wywalczyli oprócz podwyżek obietnicę utworzenia 15 tysięcy nowych miejsc pracy do 2020 roku, na zdjęciu demonstracja w Stuttgarcie. fot. twitter.com

Opublikowane dzisiaj przez Instytut Gospodarki i Nauk Społecznych (Wirtschafts- und Sozialwissenschaftliches Institut – WSI) dane wskazują, że w 2015 roku w Niemczech liczba strajków była 5 razy większa niż 2014 roku. To rekord. W ubiegłym roku niemiecka gospodarka musiała zmierzyć się ponad 2 milionami „strajko-dni” i była to najwyższa liczba w ostatnim dziesięcioleciu, jak twierdzą eksperci WSI think-thanku przy Fundacji im. Hansa Böcklera – powołanej przez Niemieckie Zrzeszenie Związków Zawodowych (Deutscher Gewerkschaftsbund DGB).

Wzrost liczby protestów odnotowano głównie w kontekście dwóch wielkich, ogólnokrajowych akcj: strajków nauczycieli przedszkolnych i pracowników poczty. Kwietniowe strajki nauczycieli przedszkolnych, domagających się podwyżek, miały miejsce w Bawarii, Hesji, Saksonii i Badenii-Wirtembergii, a udział w nich wzięli nauczyciele ponad 1000 przedszkoli. Czerwcowe strajki pracowników poczty odbyły się w całym kraju i trwały 4 tygodnie. Strajkujący nie tylko wywalczyli podwyżki, ale również i deklarację stworzenia 15 tys. nowych miejsc pracy do 2020 roku.

Łączna liczba „strajko-dni” tych dwóch protestów wyniosła 1,5 miliona – stwierdzają autorzy raportu.

Kolejnymi protestami na ogromną skalę okazały się strajki w Deutsche Bahn i liniach lotniczych Lufthansa, w których wzięli udział piloci i personel pokładowy. Te cztery akcje szczególnie zapadły w pamięć mieszkańcom Niemiec, gdyż bezpośrednio wpłynęły na ich codzienne życie, jak twierdzą eksperci WSI. W I połowie 2015 r. miało także miejsce wiele strajków m.in. w sektorze metalurgicznym, związanych z corocznymi negocjacjami płacowymi. Te jednak nie odbiły się w żaden sposób na codziennym życiu Niemców. Łącznie we wszystkich strajkach udział wzięło ponad 1,1 miliona pracowników.

Specjaliści z WSI uważają, że mało prawdopodobne jest, aby w 2016 roku liczba strajków była tak duża jak w roku ubiegłym. Ich zdaniem nie widać „na horyzoncie” większych punktów zapalnych.

W porównaniu z innymi krajami europejskimi, w Niemczech i tak jest stosunkowo mało strajków. W latach 2004-2015 średnio rocznie w Niemczech odnotowano 15 „strajko-dni” na 1000 zatrudnionych, podczas gdy we Francji aż 132, 124 w Danii i 63 w Hiszpanii – szacują eksperci.

[crp]

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Powyższy artykuł uzupełnię jeszcze o informację że Niemcy to czwarta gospodarka świata. Ich zamiłowanie do strajków jak się okazuje gospodarce nie szkodzi . I nie jest to żaden paradoks.

    Po prostu ich strajki mają podłoże płacowe, a wyższe płace zwykłych ludzi to większy popyt – czyli koło zamachowe gospodarki. Podobną rolę spełnia socjal.

    Z goryczą dodam, że gdy będzie się toczyła dyskusja na temat stanu gospodarki polskiej, nikt publicznie o tym nie wspomni. Dla panującej neoliberalnej doktryny to herezja, jednak lewica również uznaje to tabu.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

I Dolnośląski Kongres Lewicy – czy lewica potrafi się zmienić?

19 września odbył się we Wrocławiu Dolnośląski Kongres Lewicy. To pierwszy z 17 regionalny…