Zaledwie 4,55 proc. głosów i zero mandatów – tak po przeliczeniu głosów z 99,25 proc. komisji wyborczych wygląda dorobek komitetu Konfederacja Korwin Braun Liroy Narodowcy. Jest to bolesny cios dla największego zjednoczeniowego projektu polskiej skrajnej prawicy po 1989 roku.

To jedna z niewielu dobrych wiadomości tegorocznych wyborów do Europarlamentu. Koalicja, powstała na początku 2019 roku z inicjatywy browarnika-nacjonalisty Marka Jakubiaka, w skład której weszła wierchuszka Marszu Niepodległości: Krzysztof Bosak i Robert Winnicki, a także twórca antysemickich teorii spiskowych Grzegorz Braun, obrończyni zarodków Kaja Godek, były raper Liroy i weteran kilkunastu przegranych wyborów Janusz Korwin-Mikke, oczekiwania miała ogromne. – Idziemy po dwucyfrowy wynik – grzmiał tuż przed wyborami korwinista Konrad Berkowicz, który, według wyników exit polls miał zdobyć mandat.

Zarówno Berkowicz, jak i Jacek Wilk oraz Janusz Korwin-Mikke, którym również początkowo prognozowano mandaty, w poniedziałek rano musieli jednak przełknąć gorycz porażki. Wynik 4,55 proc. to dla nich sroga klęska nie tylko w kontekście boju o Europarlament, ale również obniżenie morale przed jesiennymi wyborami do Sejmu, które były głównym celem Konfederacji. W poprzednim starciu o fotele na Wiejskiej komitet Korwina, startując bez sojuszników zdobył 4,75 proc. głosów.

– Cieszy mnie, że większość Polaków nie kupiła antysemityzmu. homofobii i ksenofobii jako wizji świata. To jednak nie koniec pracy nad oczyszczaniem polskiego życia politycznego z z faszystów bo już na jesień kolejne jeszcze ważniejsze wybory. Wszystkich nas czeka jeszcze dużo pracy – skomentował wstępne wyniki dla Portalu Strajk Przemysław Witkowski, współautor wielu publikacji obnażających patologie skrajnej prawicy.

W porównaniu z exit polls znacznie powiększyła się przewaga PiS nad Koalicją Europejską. 45,57 proc. to wynik jakiego nie uzyskał jeszcze żaden komitet wyborczy w wyborach powszechnych po 1989 roku. Gdyby partia Kaczyńskiego powtórzyła go w starciu o Sejm, miałaby samodzielną większość. Koalicja Europejska, główny rywal PiS zdobyła 39,29 proc. głosów. Najbardziej znaczące rozmiary zwycięstwo przybrało na Podkarpaciu, gdzie na PiS zagłosowało 65 proc, a na KE tylko 21 proc. wyborców. Z zagranicznych okręgów uwagę zwracają dane z Chicago, największego skupiska Polaków w USA, gdzie PiS poparło aż 70,4 proc. głosujących, a Koalicję Europejską – 11,9 proc.

Po raz pierwszy w historii najnowszej polskiej polityki, próg wyborczy przekroczą prawdopodobnie tylko trzy komitety. Poza dwoma głównymi blokami, sztuka ta powiodła się Wiośnie. Dla Roberta Biedronia i jego współpracowników wynik 6,04 proc. z pewnością jest jednak rezultatem poniżej oczekiwań. Tuż po uroczystej inauguracji na Torwarze, notowania Wiosny sięgały nawet 16 proc.

Podział mandatów będzie wyglądał następująco: PiS -26/27 (w zależności od tego czy dojdzie do Brexitu), KE – 22, Wiosna – 3.

Wczorajsze wybory będą zapewne ostatnimi dla komitetu Kukiz’15, którego głównym dokonaniem w ciągu ostatnich czterech lat było wyniesienie na poziom Sejmu takich osobników jak Marek Jakubiak czy Robert Winnicki. Formacja upadłego rockmana zdobyła zaledwie 3,70 proc.

Wynik słabszy od tego prognozowanego w exit polls zanotuje też Lewica Razem. Komitet ten po przeliczeniu niecałych 96 proc. legitymuje się wynikiem 1,4 proc.

Wolnorynkowi wyborcy głosowali też, choć tylko w części okręgów na komitet Polska Fair, neoliberała Roberta Gwiazdowskiego. Wynik? 0,55 proc., a więc niemal dokładnie tyle, ile do przekroczenia progu zabrakło Konfederacji.

paypal

 

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Zobacz także

Lokatorzy walczą o ustawę reprywatyzacyjną. Czy Sejm wreszcie się nią zajmie?

Lokatorzy to nie towar! Raz, dwa, trzy, cztery, gdzie ustawa, do cholery?! – skandow…