Share Button

Monument przykryty płachtą już stoi na pl. Piłsudskiego. Wokół barierki i ochrona, zapewne gotowa na wszystko. W sieciach społecznościowych wrze – pojawiają się kolejne memy, idą na całego śmieszki albo święte oburzenie, do wyboru, do koloru. To wszystko jasno dowodzi, że już blisko 10 kwietnia, kolejna rocznica smoleńskiej katastrofy. Przypomnę, że zginęło w niej 96 osób, znanych polityków, w tym osób piastujących najważniejsze funkcje w Polsce. Czemu przypominam? Bo to już stało się nieistotne dla wszystkich uczestniczących w teatralizacji tej tragedii. Nie oczekujcie ode mnie wskazania, kto jest winien tego, że ten dramat stał się gorzką i kompromitująca nas wszystkich farsą.

Co się stało, że wokół pomnika stawia się ogrodzenie i ochronę, całą w oczekiwaniu, że możliwa jest prowokacja, atak, próba zniszczenia monumentu? Powiem coś: chętnie wierzę w szczerość oczekiwań na niekorzystny rozwój wypadków. Podziały w społeczeństwie doszły do takiego poziomu, że rzeczywiście wszystko jest możliwe, nawet jeśli uznamy, że czynić jakieś raptowne ruchy będą ludzie z umysłami na tyle słabymi, że podatnymi na propagandowe wrzutki.

Pomnik na pl. Piłsudskiego ma zakończyć comiesięczne seanse mieszaniny modlitw i szczerego żalu za ofiarami katastrofy z najczystszą nienawiścią do wszystkich, kto nie jest z nimi. Trudno się oprzeć wrażeniu, że tych drugich jest przytłaczająca liczba, zaś tych pierwszych maleńka grupka. I taka dysproporcja jest rezultatem świadomych działań mechaników od społecznej świadomości. Od początku bowiem chodziło nie o wspominanie ofiar, tylko o wykreowanie obrazu wroga. Przerażająca jest łatwość, z jaką ludzkich zwłok używa się w Polsce jako paliwa do politycznych gier.

Z drugiej jednak strony znana reżyserka komentuje informację o zakończeniu miesięcznic po odsłonięciu pomnika filmikiem na TT z triumfalnym komunikatem „Wygraliśmy”. My, czyli Obywatele RP. Pani reżyserce coś się pomyliło. To nie mecz. Tu wygranych i przegranych nie ma. A jeśli komuś się wydaje, że można na to patrzeć jak na arenę zmagań dwóch zapaśników, to daje świadectwo swojej zgodzie na wspomniane wyżej gry trupami. I to go kompromituje.

Akurat dzisiaj wątpliwej sławy profesor z dalekich Stanów Zjednoczonych po raz kolejny twierdzi, że były wybuchy w skrzydle samolotu. Jest też informacja, że angielscy profesjonaliści badają, czy były materiały wybuchowe w samolocie, ale, w przeciwieństwie do amerykańsko-polskiego naukowca, nie mówią nic. Prezes polskiej telewizji zmienia program i też akurat dzisiaj zadysponował, by ludzie obejrzeli film o smoleńskiej katastrofie, który opowiada się po stronie wybuchowej, a zatem spiskowej.

Jak ktoś na to patrzy z boku (a coraz mniej takich widzów, bo w końcu ile można patrzeć na szpital psychiatryczny z narodową flagą na dachu) to zapewne nie może opędzić się wrażeniu, że najmniej ważna dla tych przepychających się, krzyczących, przerzucających obelgami ludźmi jest pamięć o tych, którzy w przeraźliwym strachu w ostatnich sekundach, kiedy samolot przewracał się na plecy, nie mieli już żadnej szansy na ratunek. Sądzę, że mieli prawo marzyć, by o ich tragedii mówili ludzie mądrzy. Nie spełniło się.

Share Button

2 komentarze

  1. Nikt napisał:

    I tak to na Adolf-Hitler-Platz stanie pomnik wsiowego Adolfika. Że imię inne? Ale gęba ta sama, zionąca nienawiścią do wszystkiego.

  2. Jacej napisał:

    Och, to nie jest dom wariatów, to dość sprytnie realizowany projekt kapitalistycznej restytucji. Ograniczanie praw pracowniczych (i co gorsza: włożenie w głowy ludzi młodych, że to żadne prawa – a „przywileje”, że tylko w pojedynkę można wykuwać mozolnie własny los), kapitalistyczna akumulacja pierwotna (np. na gruntach „budowlanych”), kopiowanie z USA rotacji polityka:biznes, promowanie fanatyzmu religijnego przez państwo, wycofywanie się z oświeceniowych projektów (nauka jak za Taczerowej: cięcia grantów, związki z biznesem, tyle że 40 lat później)… To nie są wariactwa. To jest program, któremu „druga strona” nic nie jest w stanie przeciwstawić. Nawet nieśmiałej obrony Polski Ludowej.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*