Chcieli uderzyć w terrorystów, uderzyli w ich ofiary. Co najmniej 5o osób zginęło, a 100-120 zostało rannych podczas operacji nigeryjskich sił powietrznych w mieście Rann, niedaleko granicy z Kamerunem. Bomby spadły na obóz pobytu tymczasowego dla osób, które zostały wygnane ze swoich domów przez dżihadystów z Boko Haram.

To najbardziej tragiczna w skutkach pomyłka nigeryjskiej armii od początku trwającej od 2016 roku prezydentury Muhamadu Buhariego. Rządowe bombowce otrzymały od wywiadu współrzędne zgrupowania oddziału Boko Haram, organizacji radykalnego islamu, której przywódca złożył w 2014 roku przysięgę na wierność Państwu Islamskiemu. Po wystrzeleniu rakiet okazało się jednak, że trafieni zostali zupełnie niewinni ludzie.
– Dostaliśmy informacje mówiące o przegrupowaniu terrorystów z Boko Haram. Uzyskaliśmy współrzędne i wydałem lotnictwu rozkaz interweniowania w celu rozwiązania problemu. Uderzen1ie zostało przeprowadzone, ale niestety okazało się, że trafieni zostali mieszkańcy – powiedział  Associated Press gen. Lucky Irabor.

Wśród ofiar są pracownicy organizacji humanitarnych – Lekarzy bez Granic i Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, którzy na miejscu udzielali pomocy uchodźcom oraz zajmowali się redystrybucją pomocy żywnościowej.

Trwająca od 2009 roku wojna z Boko Haram pochłonęła już co najmniej 20 tys. osób, a ponad 2,6 miliona musiało opuścić swoje domy. Początkowo Od 2009 roku w Nigerii w wyniku działań islamistów z Boko Haram zginęło co najmniej 20 tys. osób, a 2,6 mln musiało opuścić domy.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz także

Putin ogłosił częściową mobilizację. Krok ku wielkiej wojnie? [akt.] Protesty w rosyjskich miastach

Prezydent Rosji w swoim dzisiejszym porannym wystąpieniu (8 rano czasu warszawskiego) ogło…