Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, w zdecydowanej większość przychodni i prawie połowie szpitali dokumentacja medyczna prowadzona jest w sposób nieprawidłowy i brakuje w niej podstawowych informacji.

3/4 zbadanych przez Izbę kart nie zawierało kluczowych informacji o zdrowiu pacjentów/pixabay.com
3/4 zbadanych przez Izbę kart nie zawierało kluczowych informacji o zdrowiu pacjentów/pixabay.com

NIK niedawno alarmował o fatalnym stanie polskiej profilaktyki – większość lekarzy podstawowej opieki medycznej nie zbierała m.in. informacji o wadze czy wzroście pacjentów. Jak się okazuje, w wielu brak kartach brak jest jeszcze bardziej podstawowych danych, jak wpisy o przebytych operacjach czy chorobach przewlekłych.

NIK zbadała 24 podmioty w siedmiu województwach, w 21 stwierdzono nieprawidłowości w dokumentacji medycznej – w sumie źle wypełniono prawie 3/4 kart. Problemem była m.in. nieczytelność – aż 13 proc. z nich inspektorom nie udało się odcyfrować. Najgorzej wygląda sytuacja w przychodniach – z 930 kart aż w 924 pojawiły się problemy. Brakowało sprawozdań z wywiadów z pacjentami, ale także – aż w 29 proc. kart – informacji o chorobach przewlekłych, nawet tych, na które leczono ich w danej placówce. W kartach nie było też zapisów o przebytej hospitalizacji (65 proc. kart) czy operacjach (79 proc.) oraz przyjmowanych stale lekach. Jak pisze Izba w swoim raporcie, taka sytuacja może zagrażać życiu pacjentów, zwłaszcza w sytuacji, w której są oni pod opieką kilku różnych lekarzy, także tych odpowiedzialnych za podstawową opiekę zdrowotną.

Nieco lepiej wygląda sytuacja w szpitalach – tu zaniedbania odnaleziono w 47 proc. kart. Tu największym problemem była nieregularność; Izba przywołuje w swoim raporcie przypadek, w którym przez 24 dni hospitalizacji pacjenta nie dokonano ani jednego wpisu w kartę; zwykle pojawiały się one co 2-3 dni. Teoretycznie nie ma przepisów, nakazujących prowadzenie jej bardziej regularnie, jednak zdaniem inspektorów NIK, taka polityka świadczy o braku rzetelnego monitorowania przebiegu terapii. W wielu dokumentach panował bałagan – np. wyniki badań jednego pacjenta znalazły się w karcie innego, co po pierwsze mogło być przyczyną podjęcia niewłaściwych decyzji na temat leczenia, a po drugie stanowiło naruszenie prywatności pierwszego pacjenta. Według NIK niedostatecznie bezpieczne były także warunki, w których przechowywano dokumenty; większość placówek nie prowadziła też ewidencji udostępniania akt – nie wiadomo zatem, kto, kiedy i z jakiej przyczyny występował z wnioskiem o ich zbadanie i czy otrzymał na to zgodę.

Od 2018 roku dokumentacja medyczna ma być prowadzona wyłącznie w formie elektronicznej. Teoretycznie jest to możliwe już dzisiaj, jednak żadna z badanych placówek się na to nie zdecydowała. Według NIK oznacza to, że wdrożenie Systemu Informacji Medycznej (SIM) w ciągu półtora roku jest mało prawdopodobne.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Globalne ocieplenie: śmierć klimatu arktycznego. Naukowcy podali nowe określenie

Globalny wzrost temperatury generuje coraz poważniejsze konsekwencje. Świat jaki znaliśmy,…