Za mało pieniędzy i zła organizacja pracy – to główne powody, dla których opieka nad zdrowiem psychicznym Polaków i Polek wygląda tak źle. NIK alarmował w tej sprawie już w 2012 roku, niestety nic się nie zmieniło.

Szpital psychiatryczny we Wrzeszczu/wikimedia commons

Narodowy Program Zdrowia Psychicznego, który wszedł w życie w 2011 roku, miał oznaczać przełom. Jego podstawą było odejście od leczenia izolacyjnego na rzecz terapii stosowanej środowiskowej, która jest tańsza, bardziej skuteczna i przyjazna dla pacjentów i ich rodzin. Wszystko miało się opierać na Centrach Zdrowia Psychicznego. Jednak, jak pisze Izba, ani strona rządowa, ani samorządowa nie zrealizowały swoich zadań w tym zakresie. „Fiasko Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego uniemożliwiło tworzenie spójnego i zróżnicowanego systemu skutecznej prewencji i leczenia zaburzeń psychicznych, a także poprawę jakości życia oraz integrację społeczną osób z zaburzeniami psychicznymi.” – pisze NIK w raporcie z kontroli.

Jednym z podstawowych celów NPZP miało być ograniczenie liczby samobójstw, ta jednak w badanym okresie wyraźnie wzrosła. W 2011 roku, kiedy Program zaczął działać, na życie targnęło się 3839 osób i liczba ta rosła w kolejnych latach; w 2014 roku samobójstw było aż 6165, co oznacza wzrost o 60 proc. w ciągu zaledwie trzech lat.

Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy? Jak wskazuje NIK, przede wszystkim w ogóle nie stworzono Centrów Zdrowia Psychicznego. Ministerstwo Zdrowia w ogóle nie wypracowało zasad ich powstawania i finansowania, nie przekazano też samorządom żadnych środków na ten cel, które – co w tej sytuacji nie dziwi – nie zaczęły go nawet realizować. W sumie z 32 wyznaczonych w NPZP zadań MZ nie wykonało aż 29, MEN wywiązało się z trzech na dziewięć zawartych w programie, ale niektóre zostały rozpoczęte o wiele za późno, np. program zapobiegania samobójstwom wśród dzieci i młodzieży ruszył aż z czteroletnim poślizgiem.

Nie bez winy są także samorządy. Żadna gmina nie podjęła wysiłków w przekształcanie dużych szpitali psychiatrycznych w bardziej przyjazne, a zatem skuteczne w leczeniu zaburzeń placówki. Co gorsza, większość z nich znajdowała się po prostu w fatalnym stanie technicznym i sanitarnym. Podczas przeprowadzonej w 2012 roku kontroli NIK zauważyła poważne nadużycia na tym polu aż w 14 obiektach, z których siedem zostało zamkniętych przez nadzór budowlany. Od tego czasu niestety niewiele się zmieniło. Żadna z kontrolowanych gmin nie powołała zespołu do realizacji lokalnego programu ochrony zdrowia psychicznego, mimo że do tego zobowiązywał je harmonogram NPZP.

Problemy są jednak głębsze. Dramatycznie brakuje w Polsce personelu – według danych przedstawionych przez Izbę mamy w Polsce zaledwie o ponad połowę za mało psychiatrów i psychiatrów dziecięcych, mniej niż jedną trzecią niezbędnych pielęgniarek i terapeutów środowiskowych oraz zajęciowych. Liczbę potrzebnych specjalistów od terapii uzależnień wyliczono na 1900, tymczasem pracuje ich w Polsce zaledwie 608.

Odpowiedzialność za znaczną większość tych zaniedbań spoczywa na Bartoszu Arłukowiczu, byłym ministrze zdrowia w rządzie PO. Jednak Konstanty Radziwiłł i gabinet Beaty Szydło zdają się w jeszcze mniejszym stopniu troszczyć o zdrowie psychiczne Polaków i Polek. NPZP skończył się bowiem w 2015 roku i od tego czasu nie stworzono żadnego nowego programu; dopiero w kwietniu 2016 roku powołano zespół, pracujący nad pilotażowymi rozwiązaniami, w sierpniu ub. r. MZ nie dysponowało jeszcze podstawowymi informacjami na temat tego, jak ma wyglądać nowy system.

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Poważniejszym problemem od tzw. braków kadrowych jest niewystarczające finansowanie, ale o tym liberalna poprawność polityczna nakazuje milczeć. Kiedy składki zdrowotne wzrosną do poziomu świata cywilizowanego – np. niemieckich 15,5% wynagrodzenia?!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Szwajcaria: płaca minimalna receptą na kryzys. Na razie w Genewie

Za płacą minimalną w wysokości 23 franków szwajcarskich za godzinę opowiedziało się w refe…