Bezrobocie, wzrost emigracji oraz pogłębiające się podziały społeczne są, obok niewątpliwych korzyści wynikających z transformacji ustrojowej, kosztami, których nie możemy nie zauważać. Towarzyszące wspomnianym przekształceniom przekonanie, że różnice płac są słuszne i uzasadnione, zbiera swoje żniwo do dziś. Socjalistyczne „po równo” przejadło się tak bardzo, że kapitalistyczne „według zasług i umiejętności” smakowało wybornie. Nikt nie zdawał sobie sprawy z rzeczywistych kosztów – dziś wiemy, że różnice w dochodach, statusie społecznymi poziomem życia nie są sprawiedliwe i uzasadnione. Za podział dóbr nie odpowiada sprawiedliwy rynek, posiadana wiedza czy wrodzony talent. Odpowiada za to dostęp do sieci kontaktów, koneksje czy pochodzenie.

Te trzy zdolności oraz niepohamowana chęć zysku generują patologie gospodarcze, na które nie jest odporna żadna branża i które ze szczególną uwagą obiecuje dla Was śledzić nasz nowy autor Marcel Zuckerman.

 

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Czyżby strona startowa polskiej lewicy chciała zostać portalem lewicowym? To musi być jakaś ściema.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Prześlepiony bunt. Kto wyszedł na ulice w Marcu 1968 roku?

Fragment książki Michała Siermińskiego „Pęknięta Solidarność”, wydanej nakłade…