Mniejszość rosyjską w Estonii i tamtejsze środowiska lewicowe wzburzyło aresztowanie znanego obrońcy praw człowieka i działacza Zjednoczonej Partii Lewicowej Estonii Siergieja Sieredienko. Zatrzymania dokonała estońska policja bezpieczeństwa o znamiennej nazwie KAPO.

Sieriedenko aresztowany został na początku marca, ale dopiero 30 marca prokuratura publicznie powiadomiła o tym fakcie. Wcześniej działacz poszukiwany był przez swoich współpracowników jako zaginiony. Postawiono mu zarzuty z art. 235 kodeksu karnego, który mówi o „utrzymywaniu lub podtrzymywaniu stosunków z obcym państwem, zagraniczną organizacją lub osobą działającą na zlecenie obcego państwa w celu dokonania przestępstwa skierowanego przeciwko Estonii”. Prawdopodobnie chodzi o rzekome szpiegostwo na rzecz Federacji Rosyjskiej.

Sprawa wygląda kuriozalnie, zważywszy na fakt, że Siergiej Sieredienko, choć z wykształcenia prawnik, pracował przez ostatnie lata jako dozorca w gimnazjum. Ze względów politycznych nie mógł znaleźć zatrudnienia w swoim zawodzie – Dozorca-szpieg. To jakiś nieśmieszny estoński żart – komentował sytuację przewodniczący organizacji Rosyjska Szkoła Estonii Mstisław Rusakow.

Siergiej Seredienko pełnił funkcję społecznego ombudsmana ludności rosyjskojęzycznej. Bronił m.in. represjonowanych uczestników protestów przeciwko likwidacji tzw. Brązowego Żołnierza w Tallinie w 2007 r. i marszu Nieśmiertelnego Pułku w 2016 r. Estonia jest krytykowana na forum międzynarodowym za nieprzestrzeganie praw człowieka, ponieważ około 80 tys. osób w tym kraju pozbawionych jest obywatelstwa, gdyż nie są potomkami mieszkańców międzywojennej Estonii, a osiedlili się w jej granicach w czasach radzieckich (oni sami lub ich rodzice). Stanowi to około 6 proc. mieszkańców Estonii, narodowości rosyjskiej. Ludzie ci z mogą uzyskać obywatelstwo, jeśli zdadzą egzamin z historii Estonii oraz języka estońskiego.

Przedstawiciele mniejszości rosyjskiej i lewicy pozaparlamentarnej uważają, że aresztowanie Sieriedienki ma charakter polityczny, a jego celem jest zastraszenie przeciwników prawicowych władz. Dlatego wzywają społeczność międzynarodową do protestów i aktów solidarności z aresztowanym. – On, jako prawdziwy obrońca praw człowieka, zawsze będzie przeciwko państwu, występując w obronie praw człowieka. I tylko o to można go obwiniać – komentował estoński działacz społeczny Maksim Rewa.

Sprawa przypomina wcześniejsze aresztowania pod podobnymi zarzutami w Polsce Mateusza Piskorskiego i na Litwie Algirdasa Paleckisa, znanego działacza radykalnej lewicy. Pierwszy spędził w areszcie trzy lata (2016-2019), drugi półtora roku (2018-2020). W sprawie żadnego z nich nie zapadł nadal wyrok sądu. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Siergiej Sieredienko organizował w Tallinie pikiety solidarnościowe w obronie Piskorskiego i Paleckisa.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Uśmiechnięta Ewa Kopacz w moskiewskim prosektorium

Wyciekły zdjęcia premier Ewy Kopacz z prosektorium w Moskwie, gdzie pojechała badać katast…