Kościół św. Jadwigi w Złotoryi, źródło: Wikimedia Commons

Mija 27 lat od podpisania przez polskie władze umowy konkordatowej. To szkodliwy dokument, którego wypowiedzenie powinno być częścią programu każdej demokratycznej siły.

Konkordat przyznał arbitralne przywileje Kościołowi katolickiemu i wprowadził do polskiego prawa elementy państwa wyznaniowego. Już we wstępie dokumentu czytamy o „posłannictwie Kościoła katolickiego” oraz o „doniosłym wkładzie Kościoła w rozwój osoby ludzkiej i umacnianie moralności”. Niezależnie od opinii na temat posłannictwa Kościoła i jego roli w krzewieniu moralności, tego typu sformułowania nie powinny pojawiać się w dokumencie zawieranym przez demokratyczne, świeckie państwo. W tymże wstępie czytamy też o „znaczeniu pontyfikatu Jego Świątobliwości Jana Pawła II dla współczesnych dziejów Polski”. Dzisiaj, gdy już wiadomo o haniebnej roli polskiego papieża w ukrywaniu księży pedofilów, tego typu zapisy kompromitują polskie państwo. Poważne wątpliwości może też budzić zapis o tym, że konkordat został zawarty między innymi dlatego, że „religia katolicka jest wyznawana przez większość społeczeństwa polskiego”. Odsetek katolików w Polsce szybko zmniejsza się, ale niezależnie od liczby katolików, państwo powinno równo traktować wszystkich obywateli i nie dawać przywilejów żadnej grupie wyznaniowej ani żadnej organizacji religijnej.

Już pierwszy artykuł Konkordatu wydaje się kontrowersyjny, gdyż zakłada on, że państwo i Kościół są względem siebie „niezależne i autonomiczne”. To bardzo daleko idąca formuła, która w polskiej rzeczywistości od wielu lat oznacza bezkarność hierarchów episkopatu, omijanie przez nich prawa państwowego i brak nadzoru państwa nad Kościołem. Trudno zrozumieć, dlaczego firmy czy organizacje pozarządowe są nadzorowane przez państwo, a Kościół katolicki ma być niezależny od jakiejkolwiek kontroli. Warto też pamiętać, że konkordat jest dokumentem zawartym przez Polskę z Watykanem. Kler katolicki działa na terenie Polski, składa się z polskich obywateli i powinien podlegać polskiemu prawu. Tymczasem konkordat częściowo wyłącza duchownych katolickich z nadzoru polskiego państwa. To dziwna konstrukcja, która przeczy konstytucyjnej zasadzie równości wobec prawa i stawia księży ponad polskim prawem.

W artykule 8 konkordatu czytamy, że „miejscom przeznaczonym przez właściwą władzę kościelną do sprawowania kultu i grzebania zmarłych państwo gwarantuje w tym celu nienaruszalność”, co w praktyce oznacza zawłaszczenie wielu publicznych cmentarzy przez Kościół katolicki.
W artykule 9 konkordat wskazuje wybrane dni jako wolne od pracy. Ustawodawca oczywiście ma prawo decydować, które dni są wolne, ale powinna to być decyzja polskich władz, a nie wynik nacisku innego kraju w oparciu o motywacje religijne.

Artykuł 10 konkordatu częściowo zrównuje małżeństwa świeckie i kanoniczne, w ten sposób jawnie naruszając konstytucyjną zasadę bezstronności państwa względem kościołów. Czytamy w nim, że „małżeństwo kanoniczne wywiera takie skutki, jakie pociąga za sobą zawarcie małżeństwa zgodnie z prawem polskim”. Warto pamiętać, że organizacje świeckie, jak też inne kościoły nie mają tego typu uprawnień. Jest to otwarte naruszenie świeckości państwa. Uprzywilejowanie kleru katolickiego na tym obszarze dopełnia artykuł 11 konkordatu, w którym czytamy, że „strony deklarują wolę współdziałania na rzecz obrony i poszanowania instytucji rodziny i małżeństwa”. Kościół katolicki ma niezwykle konserwatywną i wykluczającą koncepcję rodziny, stąd trudno zaakceptować, by państwo odgórnie ją wspierało.

Kompletnie nie do przyjęcia jest artykuł 12, który zakłada, że państwo gwarantuje lekcje religii w zajęciach szkolnych i przedszkolnych. Ponadto zgodnie z nim to Kościół przygotowuje program nauczania w szkołach, a zatem państwo zrzeka się kontroli nad częścią nauczania w szkołach publicznych! Na dodatek artykuł 14 Konkordatu daje swobodę w rozwijaniu przedszkoli i szkół katolickich oraz wprost mówi, że część przedmiotów programy części przedmiotów może opierać się na przepisach kościelnych. Innymi słowy Konkordat dał zielone światło dla rozwoju placówek edukacyjnych, które służą religijnej indoktrynacji. Podobne zapisy Konkordatu dotyczą szkół wyższych, a w jego artykule 15 czytamy, że „Papieska Akademia Teologiczna w Krakowie i Katolicki Uniwersytet Lubelski są dotowane przez państwo”. A zatem Konkordat wymusza płacenie przez państwo szkołom wyznaniowym!

Również artykuły 16 i 17 Konkordatu jawnie naruszają świeckość państwa, gdyż mówią one o opiece duszpasterskiej w służbie wojskowej, w zakładach penitencjarnych, wychowawczych i resocjalizacyjnych oraz w zakładach opieki zdrowotnej i społecznej. To jawne naruszenie zasady bezstronności państwa względem kościołów!

Artykuł 21 wyłącza zbiórki kościelne z przepisów ogólnych dotyczących zbiórek publicznych. Czytamy w nim, że „przepisy prawa polskiego o zbiórkach publicznych nie mają zastosowania do zbierania ofiar na cele religijne, kościelną działalność charytatywno-opiekuńczą, naukową, wychowawczą i oświatową oraz utrzymanie duchownych i członków zakonów, jeśli odbywają się w obrębie terenów kościelnych, kaplic oraz w miejscach i okolicznościach zwyczajowo przyjętych w danej okolicy i w sposób tradycyjny ustalony”. Katolickie państwo w państwie!
Konkordat jest częścią polskiego porządku prawnego, który nie dość, że może być stosowany bezpośrednio, to jeszcze ma pierwszeństwo przed ustawami. Jest to więc twarde zobowiązanie państwa na rzecz uprzywilejowania Kościoła katolickiego. Niektórzy działacze świeccy twierdzą, że polskie władze poszły jeszcze dalej w klerykalizacji kraju niż zakłada Konkordat, więc nie ma sensu go wypowiadać. Nie jest to dobry argument. Kościół katolicki jest jedną z wielu organizacji pozarządowych i nie powinien mieć żadnych przywilejów. Dlatego wypowiedzenie umowy konkordatowej powinno być elementem programu każdego ugrupowania, któremu bliskie są ideały demokracji i równości wobec prawa.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. ,,Nie jestem dzieciakiem. KK jeśli już coś zmieniał, to robił to nie pod naciskiem władz świeckich, tylko pod naciskiem opinii społecznej.”
    Ten wpis temu przeczy.
    Jakiej opinii społecznej? czyżby w czasie rewolucji francuskiej i tuż po istniało coś takiego? Czy też to RZĄDZĄCY PRZEPROWADZILI USTAWOWY ROZDZIAŁ Z KOŚCIOŁEM?? Poczytaj jakie były protesty.
    W sprawie szczepień – tak samo. RZĄDZĄCY WPROWADZILI JE OBOWIĄZKOWO, a tzw. opinia za przeproszeniem ,,publiczna” była podzielona jeszcze ostrzej niż dziś w tej samej sprawie. Spadek religijności to kwestia ostatniego półwiecza a nie dwustu lat. To samo z zabiegami aborcji. Kościół i jego wyznawcy mocno protestowali we wszystkich państwach gdzie mieli cokolwiek do powiedzenia. Władze to przepchnęły, bez oglądania się na fochy.
    I gdzie tu masz tą ,,publiczną” opinię? Tak jak dzisiaj większość jest za utrzymaniem status quo a nie nowościami. Społeczeństwo w swej masie jest staromodne i dbające o tradycję oraz obrzędowość – cokolwiek miałoby to znaczyć.

    1. @Skorpion13
      Przytaczasz argumenty mało wiarygodne, jeśli twierdzisz, że w czasie rewolucji francuskiej nie było czegoś takiego jak opinia społeczna.
      Zmiany w KK nie są wymuszane przez żadne władze świeckie. Gdyby tak było, to KK już dawno musiałby zrewidować wiele swoich stanowisk, a nic takiego się nie dzieje. Całe mnóstwo poglądów KK jest sprzecznych z obrazem naukowym czy niedopasowanych do współczesnego świata. Jeśli już jakaś zmiana następuje, to jest to wyłącznie pod publiczkę, aby uniknąć dalszej kompromitacji, tak jak było z heliocentryzmem.
      W kwestii aborcji KK dalej jej bezwarunkowo nie dopuszcza, więc nie rozumiem o czym piszesz, twierdząc że w KK są regulacje dopuszczające przerywanie ciąży. W większości krajów masz dopuszczalną aborcję, jeśli życie matki jest zagrożone przez ciążę. Tymczasem KK to potępia. Więc gdzie tu niby masz wpływ świeckich władz państwa na Kościół Katolicki?

  2. „państwo powinno równo traktować wszystkich obywateli i nie dawać przywilejów żadnej grupie wyznaniowej ani żadnej organizacji religijnej.”

    I właśnie tak jest! Inne organizacje mają swoje „konkordaty” o nazwie ustawa o stosunku Państwa do… z dnia….

    Konkordatowi należy się natychmiastowe wypowiedzenie ze względu na ukłon w stronę prywaciarstwa (Kościół w państwie socjalistycznym powinien być zależny od władzy), ale gimboateistyczne dogmaty o uprzywilejowaniu KK względem innych to kosmiczna bzdura bez pokrycia w faktach. Te same prawa dotyczące finansów, ubezpieczeń (fundusz kościelny), opłacania lekcji religii i uczelni kościelnych oraz etatów kapelańskich przypisane są do KAŻDEGO związku wyznaniowego o uregulowanym statusie.

    Autorka zauważa, że podatnicy składają się na KUL i UKSW, ale już nie ma pojęcia o tym, że np. Chrześcijańska Akademia Teologiczna (ChAT) kształci duchownych prawosławnych, protestanckich i starokatolickich także za kasę z budżetu. Analogicznie m.in. z kapelanami (oczywiście w stopniach oficerskich i generalskich) innych wyznań. To pewnie przykłady tego straszliwego uprzywilejowania rzymskiego katolicyzmu względem innych wyznań :)

    1. „Czytamy w nim, że „małżeństwo kanoniczne wywiera takie skutki, jakie pociąga za sobą zawarcie małżeństwa zgodnie z prawem polskim”. Warto pamiętać, że organizacje świeckie, jak też inne kościoły nie mają tego typu uprawnień.”

      To również NIE JEST prawdą, o czym wie każdy mający jakikolwiek kontakt z dowolnym innym większym wyznaniem. Małżeństwa „konkordatowe” bez problemu zawierają prawosławni, protestanci i nawet… żydzi. A więc chyba każdy, komu w jakimkolwiek stopniu na tym zależało.

    2. Ustawa ma jednak nieco inną rangę niż umowa międzynarodowa. Ustawę można łatwo zmienić, natomiast do zmiany umowy międzynarodowej potrzebna jest zgoda drugiej strony.

      Już samo to, że Stolicę Apostolską traktuje się jako podmiot międzynarodowy, jest stawianiem wyżej Kościoła Katolickiego względem innych kościołów. Czy protestanci, prawosławni albo starokatolicy mają swój podmiot międzynarodowy?

      Co do małżeństw konkordatowych, nie wszystkie związki wyznaniowe mają do niego prawo. Nie posiadają tego prawa muzułmanie, którym także na tym zależy.

    3. ,,natomiast do zmiany umowy międzynarodowej potrzebna jest zgoda drugiej strony.”Zmiany – TAK.
      Wypowiedzenia – NIE. I postawię dolary przeciw orzechom, że w przypadku takiego dictum druga strona (kościelna) z pewnym wstrętem… przystąpi szybko do rozmów na temat jej modyfikacji.

    4. @Mariusz W.

      A kto zabrania komukolwiek powołania podmiotu międzynarodowego? Inna sprawa, że słabe to „stawianie wyżej”, skoro te same zasady dotyczą całej reszty, pomimo braku własnej państwowości.

      I tutaj dochodzimy do sedna problemu – wypowiedzenie konkordatu to w obecnych realiach temat zastępczy w pełni analogiczny do likwidacji „kompromisu” aborcyjnego.

      Ponieważ konkordat gwarantuje przywileje identyczne do ustaw o stosunku Państwa do… z dnia…, to niemożliwe są jakiekolwiek zmiany w tym zakresie. Wtedy, zgodnie z konstytucyjną zasadą równości, trzeba byłoby również uciąć profity Związkowi Gmin Wyznaniowych Żydowskich, a na to nie porwą się zarówno będący u władzy syjoności, jak i ultraprawacka PO z tzw. Lewicą.

      Tyle warty jest gimbo-antyklerykalizm :)

    5. @Skorpion13
      Zdziwiłbyś się. Kościół nie jest uległy, a wypowiedzenie konkordatu wykorzystałby na swoją korzyść.

      @Fauxpas
      Chyba sobie kpisz. Żadna społeczność międzynarodowa nie uzna za podmioty międzynarodowe setek kościołów i związków wyznaniowych.

      Konkordat sam w sobie jest formą uprzywilejowania, bo gdyby miał być równy, to byłby zwykłą ustawą. Już nawet w Konstytucji jest on osobno wymieniony, wbrew przepisowi o równouprawnieniu kościołów i związków wyznaniowych. A i nie wszystkie kościoły i związki wyznaniowe mają ustawę regulującą stosunek, więc i tu równość jest zachwiana. Poważnie nie dostrzegasz uprzywilejowania Kościoła Katolickiego względem np. Związku Wyznaniowego „Rodzima Wiara”?

    6. @Mariusz W.

      „Żadna społeczność międzynarodowa nie uzna za podmioty międzynarodowe setek kościołów i związków wyznaniowych.”

      Przede wszystkim żadna organizacja religijna nie jest zainteresowana stworzeniem swojego własnego „Watykanu”. Od tego należy rozpocząć i na tym zakończyć wszelkie rozważania.

      „Poważnie nie dostrzegasz uprzywilejowania Kościoła Katolickiego względem np. Związku Wyznaniowego „Rodzima Wiara”?”

      Hmm… No jeżeli porównujemy słonia (>33 mln ochrzczonych w KK) do pantofelka (>100 wiernych ZWRW), to rzeczywiście możemy być oszołomieni skalą korzyści (których absolutnie nie popieram) czerpanych przez KK. Jednak obowiązujące prawo zdaje się być wyjątkowo korzystne dla małych, skoro rodzimowiercy (ale również wielu protestantów) zakładają kolejne Związki/Kościoły, zamiast stać się chociaż kilkutysięczną społecznością.

      „A i nie wszystkie kościoły i związki wyznaniowe mają ustawę regulującą stosunek, więc i tu równość jest zachwiana.”

      Podstawowe pytanie powinno brzmieć – czy w ogóle chcą mieć taką ustawę..? Bo idąc tropem uszczęśliwiania na siłę dojdziemy do punktu, w którym należy ogłosić dyskryminację wiernych wyznań pacyfistycznych, gdyż nie mają kapelanów w wojsku, policji i straży granicznej…

    7. ,,Zdziwiłbyś się. Kościół nie jest uległy, a wypowiedzenie konkordatu wykorzystałby na swoją korzyść.”

      Ile ty latek masz dzieciaku? Dziesięć?
      Kościół zmieniał swoją linię nauczania w historii ostatnich dwustu lat co najmniej trzy razy. ZAWSZE W OBLICZU NACISKU. Ostatnim było powszechne wprowadzenie regulacji ws. dopuszczalności zabiegów przerywania ciąży, a wcześniej chociażby szczepionki. Wszystko działo się pod naciskiem władz świeckich!
      To i dziś ten nacisk zaowocowałby tym samym! Jednak w tym momencie nie ma sił w parlamencie, które byłyby zainteresowane zmianami istniejącego status quo!
      I tu tkwi sedno sprawy.
      Ustawę ,,o stosunku o religii” jest łatwo zmienić, byleby mieć 60% większość w izbie niższej. Byłoby trochę przepychanek z izbą wyższą czy preziem (gdyby był z innej opcji) ale to jest do przebrnięcia.
      Gdzie tu widzisz tą mityczną ,,korzyść kk”? Z uwalenia konkordatu, wyprowadzenia religii ze szkół i wystawieniu katechetów na garnuszek parafii? Bo powtarzam – umowę międzynarodową wypowiedzieć łatwiej niż ją renegocjować, szczególnie ze strukturą która jest żywotnie zainteresowana w jej utrzymaniu w dotychczasowej wersji.

    8. > Przede wszystkim żadna organizacja religijna nie jest zainteresowana stworzeniem swojego własnego „Watykanu”. Od tego należy rozpocząć i na tym zakończyć wszelkie rozważania.

      Oczywiście, że jest. Niejeden kościół chciałby być traktowany jako podmiot międzynarodowy i czerpać z tego korzyści.

      @Fauxpas

      > No jeżeli porównujemy słonia (>33 mln ochrzczonych w KK) do pantofelka (>100 wiernych ZWRW)

      Czyli sam stwierdzasz, że kościoły i związki wyznaniowe nie są w Polsce równouprawnione. Liczba wiernych nie uzasadnia braku równouprawnienia, a ochrzczenie nie powinno świadczyć o zaliczaniu do członków KK.

      > Podstawowe pytanie powinno brzmieć – czy w ogóle chcą mieć taką ustawę..?

      Oczywiście, że chciałyby. Tacy rodzimowiercy nie pogardziliby ustawą i ślubami konkordatowymi, ale zupełnie nie mają takiej możliwości.

      @Skorpion13

      Nie jestem dzieciakiem. KK jeśli już coś zmieniał, to robił to nie pod naciskiem władz świeckich, tylko pod naciskiem opinii społecznej.

    9. ,Nie jestem dzieciakiem. KK jeśli już coś zmieniał, to robił to nie pod naciskiem władz świeckich, tylko pod naciskiem opinii społecznej.”
      Ten wpis temu przeczy.
      Jakiej opinii społecznej? czyżby w czasie rewolucji francuskiej i tuż po istniało coś takiego? Czy też to RZĄDZĄCY PRZEPROWADZILI USTAWOWY ROZDZIAŁ Z KOŚCIOŁEM?? Poczytaj jakie były protesty.
      W sprawie szczepień – tak samo. RZĄDZĄCY WPROWADZILI JE OBOWIĄZKOWO, a tzw. opinia za przeproszeniem ,,publiczna” była podzielona jeszcze ostrzej niż dziś w tej samej sprawie. Spadek religijności to kwestia ostatniego półwiecza a nie dwustu lat. To samo z zabiegami aborcji. Kościół i jego wyznawcy mocno protestowali we wszystkich państwach gdzie mieli cokolwiek do powiedzenia. Władze to przepchnęły, bez oglądania się na fochy.
      I gdzie tu masz tą ,,publiczną” opinię? Tak jak dzisiaj większość jest za utrzymaniem status quo a nie nowościami. Społeczeństwo w swej masie jest staromodne i dbające o tradycję oraz obrzędowość – cokolwiek miałoby to znaczyć.

    10. @Mariusz W.

      „Oczywiście, że jest.”

      Jakiś dowód, że ktokolwiek marzy o prawosławnym, protestanckim, muzułmańskim, żydowskim, buddyjskim lub innym Watykanie? Bo z tego, co powszechnie wiadomo, wszelkie inne wyznania dumne są ze swojego lokalnego charakteru i tego, że nie tworzą złudzenia monolitu a’la KK.

      „Liczba wiernych nie uzasadnia braku równouprawnienia”

      Proszę czytać ze zrozumieniem. To proste i oczywiste, że korzyści czerpane przez wielomilionową i obecną wszędzie organizację łatwiej zauważyć od mikrogrupki, która nawet nie zna liczebności swoich wiernych.

      „Oczywiście, że chciałyby. Tacy rodzimowiercy nie pogardziliby ustawą i ślubami konkordatowymi, ale zupełnie nie mają takiej możliwości.”

      No i znowu – jakiś dowód i kroki czynione w tę stronę?

      Na sam koniec warto zastanowić się, dlaczego w Polsce, pomimo spadającej religijności, zarejestrowało ok. dwustu Kościołów i Związków (przytłaczająca większość miniaturowych rozmiarów), skoro rzekomo mają tak źle? Czyżby dla przywilejów?

    11. @Skorpion13
      Przytaczasz argumenty mało wiarygodne, jeśli twierdzisz, że w czasie rewolucji francuskiej nie było czegoś takiego jak opinia społeczna.
      Zmiany w KK nie są wymuszane przez żadne władze świeckie. Gdyby tak było, to KK już dawno musiałby zrewidować wiele swoich stanowisk, a nic takiego się nie dzieje. Całe mnóstwo poglądów KK jest sprzecznych z obrazem naukowym czy niedopasowanych do współczesnego świata. Jeśli już jakaś zmiana następuje, to jest to wyłącznie pod publiczkę, aby uniknąć dalszej kompromitacji, tak jak było z heliocentryzmem.
      W kwestii aborcji KK dalej jej bezwarunkowo nie dopuszcza, więc nie rozumiem o czym piszesz, twierdząc że w KK są regulacje dopuszczające przerywanie ciąży. W większości krajów masz dopuszczalną aborcję, jeśli życie matki jest zagrożone przez ciążę. Tymczasem KK to potępia. Więc gdzie tu niby masz wpływ świeckich władz państwa na Kościół Katolicki?

    12. @Fauxpas
      > Bo z tego, co powszechnie wiadomo, wszelkie inne wyznania dumne są ze swojego lokalnego charakteru i tego, że nie tworzą złudzenia monolitu a’la KK.

      Mylisz kwestię podmiotowości międzynarodowej z monolitem organizacyjnym.

      > To proste i oczywiste, że korzyści czerpane przez wielomilionową i obecną wszędzie organizację łatwiej zauważyć od mikrogrupki, która nawet nie zna liczebności swoich wiernych.

      Te korzyści nie są proporcjonalne do liczby wiernych.

      > No i znowu – jakiś dowód i kroki czynione w tę stronę?

      Kościół Nowoapostolski w Polsce od 1990 prowadzi starania, aby mieć swoją ustawę. Dotąd bezskutecznie. Do tego Muzułmański Związek Religijny od lat domaga się nowelizacji swojej ustawy, chcąc m.in. małżeństw konkordatowych (ich ustawa z 1936 roku nie uwzględnia chociażby tego, że Wilno nie jest już w Polsce).
      Te dwa przykłady najlepiej pokazują, że równouprawnienie kościołów i związków wyznaniowych w Polsce nie jest przestrzegane, bo Kościół Katolicki takich kłopotów nie miał i nie ma.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Czy biedni pożrą imperium?

Dzięki legislacyjnej aktywności Barbary Blidy, posłanki i ministry SLD pod koniec lat 90.,…