44-letni Aleksiej Nawalny opublikował na swoim koncie w Instagramie swoje zdjęcie z rodziną na szpitalnym łóżku, zrobione w Niemczech po wybudzeniu go ze sztucznej śpiączki, tydzień temu. Napisał, że ma się dobrze i tęskni za swymi zwolennikami. Zapowiedział też powrót do Rosji, skąd go przywieziono, gdy leżał w tamtejszym szpitalu po utracie przytomności w toalecie samolotu nad Syberią.

W Rosji zrobiono mu ponad 160 badań na wykrycie różnych substancji, lecz niczego nie znaleziono. Podejrzewano, że jego zasłabnięcie ma związek z cukrzycą, zmęczeniem lub zatruciem alkoholowym, natomiast gdy wylądował w szpitalu w Niemczech tamtejsze laboratorium miało znaleźć „ślady nowiczoka” (słynnej, nieskutecznej trucizny z czasów Związku Radzieckiego), co 3 września zastało potwierdzone przez wojskowe laboratorium NATO. Berlin, Paryż, Londyn i Sojusz Północnoatlantycki oskarżyły rosyjskie służby o próbę otrucia Nawalnego, a Niemcy zaczęły nawet rozważać rezygnację z budowy gazociągu z Rosji, czego ostro domagały się Stany Zjednoczone.

Dziś Siergiej Naryszkin, szef rosyjskiego wywiadu zagranicznego, podkreślił, że Rosja już dawno nie posiada nowiczoka, który został zniszczony zgodnie z umową z Organizacją ds. Zakazu Broni Chemicznej. Według niego, świat ma do czynienia z „dezinformacją” na temat stanu zdrowia Nawalnego. „Kiedy opuścił on Rosję, nie było w jego ciele żadnej substancji toksycznej” – mówił Naryszkin, który ma „wiele pytań do strony niemieckiej”, odmawiającej jednak odpowiedzi.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow mówił z kolei o „niezrozumieniu”, dlaczego Niemcy nie chcą podać żadnych danych na temat zdrowia Nawalnego. Opozycjonista reprezentujący skrajną prawicę, którego popularność polityczna mieści się między 2 a 5 proc., został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii, a trzy dni później przewieziony do szpitala w Berlinie, na życzenie jego rodziny i zwolenników. Według NATO, zatrucie nowiczokiem zostało potwierdzone w tym miesiącu przez laboratoria we Francji i Szwecji.

 

 

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Posłanka Lewicy odpowiada ministrowi edukacji: „Napis z murów można zmyć. Krwi z rąk tych, którzy przyłożyli się do śmierci dzieci – nie”

Wczoraj w mazowieckich Kozienicach odebrała sobie życie 12-letnia dziewczyna. Powód? Homof…