Rosja znów wygra wybory prezydenckie w USA. Takie tezy, zupełnie na serio i bez cienia zażenowania, stawiają prominentni politycy partii Demokratycznej. Nową falę obłędu nakręca niestrudzony tropiciel „długiego ramienia Moskwy” w Waszyngotnie Adam Shiff, szef komisji wywiadu Izby Reprezentatów.

Shiff jest jednym z najważniejszych eksponentów medialno-politycznego środowiska owładniętego rusofobiczną manią. Od 2026 r. nieustannie komentuje rzekome związki Donalda Trumpa z Kremlem, pomimo, iż dwuletnie śledztwo specjalnego prokuratora Roberta Muellera prowadzenie w tej sprawie uznało, iż nic podobnego nie miało miejsca. Ów jednak zupełnie ignoruje ten „szczegół” i brnie w zaparte. „New York Times” zamieścił w miniony wtorek (4 czerwca) jego kolejny komentarz w tej sprawie, cytuje go też CNN. Tym razem kongresmen przestrzega, iż wybory prezydenckie w USA w 2020 r. wygra zapewne znów mroczny satrapa z Kremla. Dysponuje on nową „technologią wpływu”, którą Shiff określił jako „deep fake”. Dodał, iż jest ona „niezwykle desktrukcyjna i niezwykle wpływowa” (hugely destructive and hugely influential).

Tym razem dźwignią do wybory kandydata wskazanego przez Moskwę mają być krótkie nagrania wideo. To w nich zakodowany jest diabeł i to za ich pomocą dojdzie do zmanipulowania masowej świadomości w Stanach Zjednoczonych. Schiff podkreślił, że szczególnie niepokoją go fałszywe klipy, ponieważ „można je łatwo zamieszczać w mediach społecznościowych”. Sytuację pogarszać ma fakt, iż „nadzwyczaj trudne może być wykazanie, że jakieś wideo jest fałszerstwem i ustalenie, skąd pochodzi”.

Jako przykład „deep fake’u” kongresmen wskazał krótkie nagranie z udziałem przewodniczącej Izby Reprezentantów, demokratki Nancy Pelosi, które Donald Trump umieścił w jednym ze swoich wpisów na portalu społecznościowym Twitter. Pelosi sprawia na nim wrażenie osoby, która znajduje się pod wpływem alkoholu lub jakiejś substancji odurzającej; ma problemy z wysłowieniem się, dziwacznie gestykuluje i w nietypowy sposób opiera się o mównicę.

Amerykańscy dziennikarze sceptyczni wobec Russiagate uważają, że jest to swoiste wezwanie do cenzury niewygodnych dla amerykańskiego establishmentu politycznego kanałów wideo na różnych popularnych platformach jak YouTube czy Instagram. Już wcześniej próbowano blokady wobec wytwórni Maffick Media, w której udziałowcem jest rosyjska telewizja RT; ofiarą rozlicznych manipulacji technologicznych jest też bardzo znany socjaldemokratyczny komentator życia politycznego w USA – Jimmy Dore.

Adam Shiff zdaje się mieć niezwykle niskie zdanie o amerykańskiej opinii publicznej, skoro seria filmików w internecie może spowodować, iż społeczeństwo, w decydujących dla USA wyborach, zagłosuje zgodnie ze wskazaniem prezydenta Federacji Rosyjskiej. Warto też wytknąć kongresmenowi, iż jego utyskiwania, na to, że „nadzwyczaj trudne może być wykazanie, że jakieś wideo jest fałszerstwem” wynikać może z tego, że jest w nim przedstawiona prawda. Dla niego zapewne niewygodna.

paypal

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. A co dorobią głowę Clinton do ciała jakieś gwiazdy porno,? i będzie wrzeszczała że wywola wojnę Rosji?

  2. A u nas jest zamach smoleński. Hamerykańce nam do pięt nie dorastają, u nas ta paranoja trwa zdecydowanie dłużej.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

„Solidarność” na pasku amerykańskiego kapitału naftowego? Uważa, że na ochronę klimatu przyjdzie czas po roku 2100

Polski związek zawodowy po raz kolejny w awangardzie klimatycznego denializmu. Tym razem &…