Peruwiańczycy pójdą 11 kwietnia do urn, by wybrać nowego prezydenta oraz parlament. Kilka dni temu opublikowano ostateczną listę zarejestrowanych kandydatów. Choć w grze jest ich ponad dziesięciu, to główna batalia rozegra się pomiędzy czwórką z nich.

W wyborach do kongresu kandydaci mają łącznie 130 miejsc do zdobycia. Kandydatów na urząd Prezydenta Republiki Peru jest łącznie 17 – tak wynika z opublikowanej przed kilkoma dniami listy zarejestrowanych kandydatur.

W listopadzie na ulice Limy i innych miast tego kraju wychodziły dziesiątki tysięcy ludzi, domagając się zmiany konstytucji i niesprawiedliwego porządku społecznego. Wszystko jednak wskazuje na to, że w wyborach będą woleli „człowieka spoza systemu” niż przedstawicielkę socjalistycznej lewicy.

Sondaże dają największą szansę na zwycięstwo w pierwszej turze, zaplanowanej na początek kwietnia, kandydatowi chrześcijańskiej partii PDSP, George’owi Forsythowi. Polityk od 2018 roku pełni funkcję burmistrza jednej z dzielnic stolicy kraju, Limy. Europejski fani piłki nożnej mogą kojarzyć Forsytha z jego kariery piłkarskiej. Na początku XXI wieku grał na pozycji bramkarza w rezerwowym zespole klubu Borussia Dortmund.

Urzędujący prezydent Francisco Sagasti z centrowej partii Fioletowych nie zamierza ubiegać się jednak o reelekcję. Objął urząd po impeachmencie Martína Vizcarry, jako rezerwowy kandydat na tymczasową głowę państwa i z założenia miał pozostawać na nim tylko na krótką chwilę. Zbliżające się wybory dla wielu Peruwiańczyków jawią się jako koniec ciągnącego się od kilku lat kryzysu politycznego spowodowanego aferami korupcyjnymi i defraudacją państwowych pieniędzy. To właśnie ten kryzys wyprowadził tysiące obywatelek i obywateli na ulice. Podczas demonstracji padały hasła wyraźnie antykapitalistyczne, ale to nie lewicy wyborcy chcą teraz powierzyć misję naprawiania kraju.

W wyborach parlamentarnych, które mają odbyć się równocześnie z prezydenckimi, według sondaży duże szanse na zwycięstwo ma skrajnie prawicowa formacja Fuerza Popular (FP), zbudowana m.in. na kulcie jednostki jej założycielki Keiko Fujimori oraz jej ojca Alberto. To były dyktator Peru, który przez 10 lat swoich rządów w tym kraju stworzył technokratyczny, neoliberalny ustrój rodem z wysp japońskich, z których pochodzi rodzina Fujimorich. Keiko jest kontynuatorką tamtych idei w sensie dosłownym: nie tylko opowiada się za terapią szokową i hegemonią wolnego rynku, ale też w latach 1994-2000 pełniła rolę pierwszej damy Peru, gdyż jej ojciec-dyktator rozwiódł się z żoną.

Gdzie jest lewica? Podzielona na dwie formacje – socjaldemokratycznych Zjednoczonych dla Peru (Juntos por el Perú, JP) i socjalistyczny Szeroki Front (Frente Amplio, FA) może liczyć na jednocyfrowe wyniki. Sondaże latynoamerykańskie różnią się jednak tym od europejskich, że uwzględniają procent osób niezdecydowanych, a tych w krajach Ameryki Południowej jest wiele. Prawie 3 na 10 Peruwiańczyków zamierza oddać pusty głos lub nie wie jeszcze, komu udzieli poparcia.

Być może szanse na lepszy wynik, a przynajmniej mocniejsze zaprezentowanie swoich idei lewica ma w wyborach prezydenckich. George Forsyth raczej nie wygra w I turze. W drugiej może zmierzyć się z wspomnianą już Keiko Fujimori, ale córce dyktatora depczą po piętach Julio Guzmán z partii Fioletowych i Verónika Mendoza reprezentująca lewicową formację JP. Druga tura odbędzie się dopiero dwa miesiące po pierwszej, w czerwcu. Do tego czasu może wydarzyć się bardzo wiele.

32-milionowe Peru znajduje się w głębokim kryzysie. Gniew ludu nie musi skończyć się oddaniem władzy w ręce skrajnej prawicy, ale i lewica ma jeszcze wiele do zrobienia. Na razie największy odsetek mieszkańców zdaje się wierzyć, że centrysta, „człowiek spoza systemu”, wywróci dotychczasowe układy. Nietrudno się domyślić, jak kruche to założenie.

patronite
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Greniuch przepadł, kolaborantów chwalą nadal. Rajd Brygady Świętokrzyskiej niezagrożony

Nawet pandemia nie przeszkadza prawicowym politykom i samorządowcom przeprowadzić kolejnej…