Trwają konsultacje społeczne do nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej. Resort Elżbiety Rafalskiej chce utrudnić kobietom oddanie nowo narodzonego dziecka do adopcji. Z drugiej strony w kobiety bije Naczelna Izba Lekarska. Organizacja uderza w „Rodzić po ludzku” i krytykuje najnowsze, wypracowane przez Ministerstwo Zdrowia i specjalistów standardy okołoporodowe.

fot. wikipedia.org

Z jednej strony rząd PiS zachęca do rodzenia jak największej liczby dzieci, z drugiej robi wszystko, aby kobiety decydowały się na rodzenie za granicą albo w prywatnych klinikach. W bólach wypracowano nowe standardy okołoporodowe, nad którymi prace rozpoczął jeszcze minister Radziwiłł – niektóre zapisy udało się nawet poprawić, uwzględniając punkty z programu „Rodzić po ludzku”. Ale Naczelna Izba Lekarska uważa, że są niepotrzebne. Chce między innymi wyrzucenia zapisów o zaufaniu i życzliwości wobec rodzącej (to nie tylko ogólniki, w tych punktach zawiera się np. omawianie z pacjentką dostępnych sposobów radzenia sobie z bólem, każdorazowe uzyskanie jej zgody na przeprowadzane badania i zabiegi, informowanie jej o sposobach wzywania pomocy itp.). NIL uważa, że to „subiektywne” zapisy, i że lekarz jako specjalista nie ma obowiązku niczego omawiać z pacjentką. Organizacja sugeruje Łukaszowi Szumowskiemu wyrzucenie całego początku rozdziału VI rozporządzenia, który opisuje, na czym polegać ma podmiotowe traktowanie kobiety rodzącej. NIL sprzeciwia się także zapisywaniu standardów stricte medycznych w rozporządzeniu, jedynie sugestiach dotyczących opieki – to stawianie lekarza w roli Boga.

– No nie! To byłby krok wstecz. Po zamieszaniu z ustawą wywołanym przez Konstantego Radziwiłła i protestach społecznych wydawało się, że już nie wrócimy do podejścia czysto medycznego. Kobiety muszą mieć wpływ na swoje porody, to dotyczy naszego życia, naszego ciała – mówi Joanna Pietrasiewicz, szefowa fundacji Rodzić po Ludzku.

Wkrótce zakończą się konsultacje społeczne, które Łukasz Szumowski ogłosił 4 kwietnia. Organizacje broniące praw kobiet mają nadzieję, że nie wygra skrajnie konserwatywne stanowisko NIL. Mimo ciężkiej pracy przez ostatni rok, polegającej na negocjacjach z ministerstwem, nowe standardy i tak mają potężną lukę: to zapis o łagodzeniu bólu. Nadal pacjentka ma prawo do uzyskania pomocy  tylko „w zakresie metod dostępnych w podmiocie leczniczym” – czyli lekarz może odmówić jej znieczulenia zewnątrzoponowego, które wciąż nie jest dostępne we wszystkich szpitalach (na co wielokrotnie zwracał uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich). Od 2016 wciąż rośnie ilość cesarek, właśnie z powodu lęku przed bólem porodowym. W ten sposób ministerstwo osiąga wręcz odwrotny do zamierzonego skutek: odmawiając mniej inwazyjnego zabiegu, jakim jest zastrzyk w kręgosłup, powoduje, że kobiety decydują się na cesarskie cięcie – zabieg inwazyjny w o wiele większym stopniu.

To nie wszystko: Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało 79-stronicowy projekt ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej. Wydłuża on termin na wycofanie się kobiety z decyzji o oddaniu noworodka do adopcji z 6 do 14 tygodni.

Na tę zmianę zwróciła uwagę Anna Krawczak, antropolożka medycyny z Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem, która stwierdziła, że proponowane zmiany noszą charakter szantażu emocjonalnego. Personel medyczny i tak już notorycznie nie respektuje życzenia kobiety – specjalistka ma obawy, że nowe zapisy otworzą pole do jeszcze większych nadużyć, np. kobieta po urodzeniu nie będzie otrzymywać leków na wstrzymanie laktacji. To z kolei spowoduje zmuszanie jej do karmienia noworodka, a wtedy siłą rzeczy miałaby wytworzyć się więź. W ten sposób rządzący chcą „podejść” kobiety, choć wiele z nich podejmuje dramatyczną decyzję o oddaniu dziecka do adopcji nie tylko z powodów ekonomicznych, ale także dlatego, że ciąża była wynikiem niezgłoszonego gwałtu (np. w małżeństwie lub związku) bądź kobieta przebywa w przemocowym środowisku i poprzez adopcję chce ochronić swoje dziecko.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. W końcu taki lekarz to nie jakiś bóg, a zwykły sługa opłacany z podatków pacjentki. A jeśli nawet, to w myśl tego, co mawiali starożytni, że jeszcze nikt nigdy nie widział biednego lekarza, jest tylko bożkiem mamony.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Uciekli przed Państwem Islamskim, wegetowali przez kilka lat w obozach. Teraz stracą nawet to

Rząd Iraku skazuje nawet 100 tys. obywateli na tułaczkę i poniewierkę, zamykając obozy dla…