Państwowa Inspekcja Pracy stwierdziła nieprawidłowości w stosowaniu regulacji normujących czas pracy. Związki zawodowe ostrzegały, że tak będzie już dwa lata temu.

flickr.com/Chris
flickr.com/Chris

W latach 2013-14 przeprowadzono prawie 3 tysiące kontroli u pracodawców zatrudniających łącznie ponad 300 tys. pracowników. Wyniki kontroli są oburzające. Według Państwowej Inspekcji Pracy, pracodawcy często nieuczciwie rozliczają czas pracy, decydujący o wysokości zarobków. W ponad połowie skontrolowanych przedsiębiorstw nie prowadzono ewidencji czasu pracy.
– Są to uchybienia formalne, ale mają wpływ np. na naliczanie i wypłatę świadczeń należnych pracownikom – tłumaczy Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy Głównego Inspektora Pracy. Nie rejestrując całego czasu pracy, pracodawcy unikają płacenia nadgodzin czy wyższych składek na ubezpieczenie społeczne.

Uchwalona w czerwcu 2013 roku ustawa wydłużyła okres rozliczeniowy czasu pracy z 4 do 12 miesięcy, „jeżeli jest to uzasadnione przyczynami obiektywnymi lub technicznymi lub dotyczącymi organizacji pracy”. Przeciwko takim rozwiązaniom protestowały związki zawodowe. Liderzy trzech dużych central – Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, NSZZ „Solidarność” i Forum Związków Zawodowych – ostrzegali, że wydłużenie okresu rozliczeniowego w praktyce oznaczać będzie wydłużenie czasu pracy, likwidację płatnych dodatków za nadgodziny, a tym samym znaczne obniżenie wynagrodzeń. Czyli dokładnie to, co dzieje się w tej chwili.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Warto dodać, że protestowali — jak to często z nimi bywa zresztą — zupełnie nieskutecznie. W tym czasie pracowałem przy OPZZ i dobrze pamiętam to gigantyczne frajerstwo. Sam chodziłem za Guzem i kazałem mu iść na posiedzenie KT (wtedy jeszcze działała) z projektem ustawy pod pachą, a nie na pałę. Mówiłem, że go oszukają przy pierwszej sposobności i jeszcze sam się wyłoży razem z pozostałymi „liderami” i że podprowadzą ich argumentując, że to tylko na czas kryzysu. Ja naiwnym prowincjuszem trzeba być, żeby tak się dać ograć. Nie wiem.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Kolejna śmierć na granicy polsko-białoruskiej. „Absolutny kryzys humanitarny”

Kolejny człowiek zmarł na granicy polsko-białoruskiej. Irakijczyk, zatrzymany przez Straż …