Koniec z prywaciarzami na rynku i kontraktami zamiast etatów – od dzisiaj umowy na ratownictwo będą zawierane tylko z podmiotami publicznymi, a cała załoga karetki będzie musiała mieć umowy o pracę. Bezpieczeństwo wzrośnie?

MS chce ucywilizować rynek usług, standardy zatrudnienia i bezpieczeństwa w karetkach/wikimedia commons
MS chce ucywilizować rynek usług, standardy zatrudnienia i bezpieczeństwa w karetkach/wikimedia commons

– To skandal. Kilka lat temu zachęcano nas do tego typu działalności. A jak zainwestowaliśmy w karetki, ludzi i sprzęt, rząd chce się nas pozbyć – mówił w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” właściciel firmy, która do tej pory realizowała usługi związane z ratownictwem medycznym. Zadowolone są za to związki zawodowe – sytuacja pracowników oraz pacjentów z pewnością zmieni się na lepsze. Ministerstwo Zdrowia zaprezentowało dwa projekty. Pierwszy dotyczy ponownego upaństwowienia karetek – umowy na ratownictwo będą zawierane tylko z podmiotami publicznymi. Zdaniem resortu konkurencja na rynku nie służyła bezpieczeństwu pacjentów. Nastawione na zysk firmy konkurowały ze sobą m.in. poprzez cięcia w zatrudnieniu – normą stały się umowy śmieciowe albo zatrudnianie ratowników na samozatrudnieniu, w ramach oszczędności karetkami jeździły załogi dwuosobowe.

Teraz znacznie lepsze warunki pracy zagwarantuje ratownikom drugi projekt, który znalazł się w Ministerstwie Zdrowia. Zdaniem Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego spełnia on 75 proc. postulatów tej grupy. Po pierwsze, szpitale będą musiały zabezpieczać konkretne środki na ratownictwo – do tej pory pieniądze często były przesuwane na inne oddziały. Po drugie, w każdej karetce będą musiały się znajdować trzy osoby. Zdaniem Romana Badacha-Rogowskiego, przewodniczącego KZZPRM dwuosobowe składy zagrażają bezpieczeństwu pacjentów. – Zabezpieczenie chociażby odcinka szyjnego kręgosłupa, czyli podtrzymanie głowy, i równoczesne przełożenie poszkodowanego w bezpieczne miejsce to praca dla więcej niż dwóch osób. A np. w resuscytacji efektywność jest o wiele wyższa przy trzech osobach, bo często trzeba włączyć masaż serca, podłączyć defibrylator, wkłuć się lekiem oraz podtrzymać oddychanie – tłumaczył w „DGP”. Trzecią rewolucyjną zmianą jest zobowiązanie wszystkich podmiotów do zatrudniania ratowników na etat i ujednolicenie płac, które teraz wahają się pomiędzy 1,7 a 4 tys. zł miesięcznie. Z powodu niskich pensji i śmieciowego zatrudnienia niektórzy ratownicy, żeby zarobić na życie, pracowali – jak twierdzi Badach-Rogowski – nawet po 500 godzin w miesiącu.

Spełnienie postulatów ratowników to z pewnością efekt „białych protestów” – zawody medyczne wyszły na ulice, domagając się podwyższenia płac i standardów zatrudnienia. Rząd PiS kolejny raz pokazuje, że zorganizowany społeczny nacisk daje efekty. Teraz pozostaje czekać na wzrost wynagrodzeń dla pielęgniarek.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

W tym kraju strajk obalił niedawno rząd. A właśnie rozpoczął się kolejny pracowniczy zryw

Walka klas w Finlandii nabiera rumieńców. Ponad 15 tysięcy pracowników przemysłu drzewnego…