Kaczyńskiemu chyba brakuje wyobraźni. Jego ludzie przymierzają się do stworzenia super-ministerstwa, które skupi resorty siłowe i wywiadowcze. Czy powstanie karykaturalna wersja Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego z okresu stalinowskiego totalitaryzmu?

„Jak wynika z informacji Faktu, Prawo i Sprawiedliwość w nadchodzącej kadencji rozważa utworzenie superministerstwa, w skład którego wejdzie dotychczasowe MSWiA oraz służby specjalne. Na czele Ministerstwa Bezpieczeństwa Narodowego, bo tak brzmiałaby jego nazwa, miałby stanąć obecny szef MSWiA oraz koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński” – podał wczoraj fakt.pl.

A jednak. O reaktywowaniu przez PiS Ministerstwa Bezpieczeństwa mówiono już w 2016 r. Przy oficjalnie deklarowanej nienawiści do PRL ciągnie wilka do lasu. Reaktywacja bezpieki będzie nawet konieczna w sytuacji, gdy z państwa dobrobytu wyjdzie to, co wyjść musi w polskich realiach ekonomicznych” – napisał wczoraj na portalu społecznościowym Facebook historyk Bohdan Piętka.

Rzeczywiście, wczorajsze wydanie dziennika Fakt zawiera informację jakoby w planach partii rządzącej było utworzenie superresortu: Ministerstwa Bezpieczeństwa Narodowego, którym miałby zarządzać obecny szef MSWiA Mariusz Kamiński.

Gazeta podaje, że jego działalność miałaby zacząć się wraz z powołaniem nowego rządu w listopadzie. Mariusz Kamiński jako szef nowego superurzędu zarządzałby nie tylko Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencją Wywiadu i Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, ale również całym MSWiA, któremu podlega policja, Straż Graniczna, czy Służba Ochrony Państwa.

Warto przypomnieć, że jest to człowiek, który został ułaskawiony przez prezydenta Dudę, zanim jeszcze został skazany, a dokładniej zanim sąd wydał prawomocny wyrok.

W marcu 2015 roku Sąd Rejonowy w Warszawie skazał byłych szefów Centralnego Biura Antykorupcyjnego – w tym koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego – za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne CBA podczas organizowania w 2007 roku operacji specjalnej mającej dowodzić, że za łapówki załatwiano w Ministerstwie Rolnictwa odrolnienie ziemi.

Agenci CBA wcielili się wtedy w biznesmenów, którzy oferowali kilka milionów złotych łapówki w zamian za korzystną decyzję. Nawiązali kontakt z doradcą ówczesnego wicepremiera i ministra rolnictwa Andrzeja Leppera oraz mecenasem, którzy mieli się zgodzić na przyjęcie pieniędzy w zamian za decyzję podpisaną przez ministra rolnictwa.

Ostatecznie w 2015 r. sąd pierwszej instancji skazał Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika na karę trzech lat więzienia. Od decyzji sądu oskarżeni odwołali się do sądu apelacyjnego. A po wyborach parlamentarnych ułaskawił ich prezydent Andrzej Duda.

Mariusz Kamiński wydaje się też być jedną z najbardziej zaufanych osób w otoczeniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Kamiński był twórcą i szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego w latach 2006-2009. W 2015 r. usłyszał wyrok 3 lat więzienia za nadużycie władzy jako szef CBA w sprawie tzw. afery gruntowej. W 2015 r. został ułaskawiony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Od 2015 r. był ministrem koordynatorem służb specjalnych w rządzie Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego. Na 2 miesiące przed wyborami został ministrem spraw wewnętrznych i administracji.

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Jeżeli autor oskarża Wielkiego Stalina o totalitaryzm to niech wyjaśni co to pojęcie oznacza. To lewactwo jest gorsze niż skrajna prawica ;////////

  2. Bojanie, kaczce nie brakuje wyobraźni, kaczka doskonale wie co robi. Teraz już może. I wie, że następne wybory ma w kieszeni.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Smutna groteska się pogłębia – Piotrowicz i Pawłowicz coraz bliżej Trybunału Konstytucyjnego

Jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz, dwoje…