Sędzia Mariusz Muszyński napisał elaborat będący zdaniem odrębnym do orzeczenia, wydanego przez TK. Nie odniósł się jednak nijak do samego orzeczenia, zamiast tego uznał, że ma realną moc domagać się odwołania Rzecznika Praw Obywatelskich.

Trybunał Konstytucyjny – sala obrad, fot. wikimedia commons

Prawnicy nie mają wątpliwości: „to tak jakby ktoś umieścił przepis na ciasto w Dzienniku Ustaw. Potwierdza to również zdanie Bodnara o Muszyńskim – że to sędzia-dubler, figurant rządu.

Bo cała sprawa dotyczyła właśnie składu sędziowskiego. Jeszcze w 2016 roku Bodnar zaskarżył do Trybunału niektóre przepisy inwigilacyjne wprowadzone przez PiS. Wówczas prezesem TK był jeszcze Andrzej Rzepliński – który tę sprawę uznał za tak ważną, że do jej procedowania wyznaczył pełen skład Trybunału.

W międzyczasie przyszła jednak Julia Przyłębska i zmieniła tryb procedowania: uznała, że pięciu sędziów wystarczy, w tym dwóch z pisowskiego nadania (Lech Morawski i Mariusz Muszyński). Adam Bodnar najpierw wytknął jej, że nie było podstawy do zmiany składu. Zresztą takiej zmiany (z pełnego na 5 osób) się nie praktykuje. Można zmienić sprawozdawcę, wyłączyć sędziego lub zastąpić go kiedy jego mandat wygaśnie. Ale żadna z tych przesłanek nie miała miejsca. Bodnar więc „zabrał swoje zabawki” i wycofał swoją skargę z obawy, że wyrok będzie polityczny.

Trybunał zmuszony więc był umorzyć sprawę ze względu na wycofanie się skarżącego – RPO. Ale Mariusz Muszyński złożył zdanie odrębne, które w całości było paszkwilem na Adama Bodnara. Sędzia stwierdził, że rzecznik wycofał wniosek „bezprawnie” i złamał złożone ślubowanie.

Zdanie odrębne, o czym wiedzą już studenci prawa, a nawet całkowici laicy – dotyczy orzeczenia lub jego uzasadnienia. Ale nie może być elaboratem na temat odwołania ze stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, do którego odwołania zresztą nic sędziemu TK. W dodatku paszkwil Muszyńskiego został opublikowany w ramach oficjalnego orzecznictwa składu.

„Decyzja Adama Bodnara o cofnięciu wniosku w sprawie o sygn. K 9/16 podważa standard wypełniania przez niego konstytucyjnej roli strażnika wolności i praw człowieka” – wysmażył sędzia Muszyński. Zarzucił tez rzecznikowi „brak woli współdziałania władzy”, „działanie w sposób określany w literaturze prawniczej nazwą »sądowego pieniactwa«. Działanie to nie tylko przeszkadza Trybunałowi w sprawnym funkcjonowaniu, ale też nie daje się pogodzić z godnością sprawowanego przez Adama Bodnara urzędu”, a nawet to, że Bodnar jest rzekomo… kiepskim prawnikiem: „brak wyróżniania się wiedzą”. I na koniec: „sprzeniewierza się złożonemu ślubowaniu, co zgodnie z art. 7 ust. 2 ustawy o RPO stanowi przesłankę do pozbawienia go sprawowanej funkcji”. PiS nie ustąpi, dopóki nie pozbędzie się niewygodnego Rzecznika.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Kobiety walczyły o to od lat: parlament Argentyny będzie debatował nad legalizacją aborcji. Kiedy Polska?

Obywatelki Argentyny od lat walczyły na ulicach o prawo do bezpiecznego przerwania ciąży. …