„Pożyczyła, nie ukradła” – oto najnowsza interpretacja wpadki żony Donalda Trumpa, która wykorzystała fragmenty starego przemówienia Michelle Obamy.

Ktoś tu nie docenił inteligencji odbiorcy, fot. Twitter.com/CNN
Ktoś tu nie docenił inteligencji odbiorcy, fot. Twitter.com/CNN

Wykładowczyni Uniwersytetu w Chicago, Polka Monika Nalepa zabrała na łamach „Washington Post” głos w sprawie Plagiat Gate. Stwierdziła, że winę za wpadkę Melanii Trump ponosi… edukacja w Europie Wschodniej. Wywiodła, że ponieważ Trump pochodzi ze Słowenii, a więc z kraju byłej Jugosławii, to kształcenie pobierała według „Postkomunistycznego systemu edukacji, który był wtedy miejscem, w którym granica między oryginalnym dziełem i plagiatem była trudna do odróżnienia, a kwestii intelektualnej własności nigdy nie podnoszono”.

Nalepa podaje absurdalny przykład własnych egzaminów wstępnych na Uniwersytet Warszawski – ponoć trzy różne arkusze zadań dla zdających miały być dowodem na to, że ściąganie to plaga i osoby układające testy nie mają zaufania do zdających. I tak też się działo – osoby, które postanowiły ściągać, zaznaczały złe odpowiedzi kierując się tym, co zaznacza sąsiad.

Argumentacja polskiej wykładowczyni jest absurdalna, ponieważ w takim wypadku na arkuszu zadań zawsze widoczne jest oznaczenie z numerem zestawu zadań, które sugeruje, że istnieje więcej niż jeden wzór arkusza. Jeżeli dla kogoś, kto zdaje na uczelnię wyższą jest to zaskoczeniem, to oznacza prawdopodobnie, że nie powinien studiować. Czym innym są jednak testy, a kopiowanie fragmentów dzieł. Na polskich uczelniach surowo karane jest wykorzystywanie nieoznaczonych cytatów w pracach naukowych. Sprawa źle świadczy nie tylko o Melanii Trump, ale również o profesjonalnej speechwriterce Meredith McIver, która wczoraj przyznała się, że to ona odpowiada za wpadkę. Melania Trump miała zasugerować jej przez telefon zmiany „na kształt” wtrętów z przemówienia Obamy, ta zaś zapisała je i wkleiła dosłownie, zapominając, iż nie są autorstwa Trump. To tłumaczenie prawie tak zawiłe, jak to, które przedstawiła Monika Nalepa. Pierwsza Dama powinna jednak umieć samodzielnie przeredagować krótki cytat.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Jak to dobrze, że Monika Nalepa wykłada w Hameryce. Z jej poziomem myślenia (i chyba wiedzy) tam się doskonale nadaje, a nawet na tle średniej hamerykańskiej inteligencji może uchodzić za mądralę.
    Co nie zmienia faktu, że przynosi hańbę Uniwerkowi.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

W ochronie Dworca Centralnego w Warszawie pracują rasiści

W sieci pojawiło się wstrząsające nagranie, dokumentujące prawdopodobnie popełnienie przes…