O Poczcie Polskiej w dobie koronawirusa, zmianie prezesa i o tym, czy Poczta jest naprawdę gotowa na korespondencyjne wybory Portal Strajk rozmawia z Piotrem Moniuszką, liderem Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Poczty, należącego do Związkowej Alternatywy.

Krótkie pytanie: Poczta Polska jest przygotowana do udźwignięcia procesu wyborczego?

Na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć tak lub nie. Zależy to od wielu czynników. Trzeba wziąć pod uwagę, jakie uregulowania prawne będą zastosowane, jakie ograniczenia mogą być wdrożone przez rząd w zakresie poruszania się, przemieszczania, ile czasu na ewentualne doręczanie pakietów wyborczych będzie, czy będą miały być doręczane do skrzynek, czy do rąk własnych itd. A to tylko część czynników. Dopiero, kiedy będziemy to wszystko wiedzieć, będziemy mogli się stanowczo wypowiadać…

W kwietniu w mediach pojawiały się głosy, że Poczta ma za mało listonoszy, by wybory mogły się udać. Czy nie jest z nią tak, jak ze służbą zdrowia, gdzie wieloletnie zaniedbania teraz odbijają się czkawką? Czy w ostatnich latach dochodziło do poważnych zmian w strukturze przedsiębiorstwa, sposobie zatrudniania ludzi?

Zawirowania występują ciągle. Na przemian były redukcje zatrudnienia, zwolnienia grupowe, zmniejszanie wymiarów etatu, i znowu zatrudnianie, częściowe zwiększanie wymiaru czasu pracy. Wszystko zależy od „wizji”, którą w Poczcie Polskiej nazywa się strategią rozwoju, a która zmienia się przy praktycznie każdych wyborach, albo zmianach osobowych w Zarządzie spółki. Teraz, patrząc na ogólny kryzys gospodarczy, trudno będzie poczcie się obronić przed kolejnymi zmianami, które raczej dotkną bezpośrednio pracowników.

Co zmieniło się na Poczcie Polskiej od momentu rozwinięcia się epidemii koronawirusa?

Najbardziej widoczna zmiana nastąpiła na stanowisku prezesa. Pracownicy pożegnali się z Przemysławem Sypniewskim, przybył Tomasz Zdzikot, który nie ma odpowiedniego przygotowania do zarządzania jednym z największych przedsiębiorstw w Polsce. Nie wie, jak skomplikowaną strukturą dysponuje Poczta Polska, jak funkcjonuje, jak szeroki wachlarz usług świadczy itd. To z pewnością przełoży się na sytuację w firmie.

Prawdopodobnie prezes Sypniewski w oczach rządzących nie był gwarantem sprawnego przeprowadzenia akcji związanej z dystrybucją pakietów wyborczych. Mówię prawdopodobnie, bo to są tylko domysły. Niemniej widzimy tutaj szerszy problem, nie tylko Poczty Polskiej, ale większości spółek należących do skarbu państwa. To jest zależność od polityków; w wielu przypadkach takie firmy są „przechowalnią” dla osób, które w normalnych warunkach, gdyby decydowały kompetencje, nie miałyby szans na otrzymanie eksponowanego stanowiska. To zaś przekłada się na fatalną jakość zarządzania, złe decyzje, które w swych skutkach najboleśniej odczuwają, jak zawsze, szeregowi pracownicy.

Piotr Moniuszko

Co w takiej sytuacji pracownicy sądzą o możliwości przeprowadzenia wyborów? Wierzą, że poczta da radę? Chcą brać w tym udział?

Zdania są podzielone, tak jak podzielone są opinie w społeczeństwie. Część pracowników czuła się niezbyt komfortowo z tym, że wciągnięto ich w określony proces wyborczy, czyli polityczny. Wskazaliśmy to wyraźnie w naszym piśmie z kwietnia skierowanym do marszałka senatu Tomasza Grodzkiego. Teraz gdy prawdopodobnie termin wyborów będzie przełożony i nie wiadomo, czy pakiety wyborcze będą doręczać pracownicy, znowu mamy różnice zdań. Część pracowników uważa, że dobrze się stało. Inni są zawiedzeni, bo liczyli na dodatkowy zarobek.

Niemniej ogólny stan przygotowania Poczty Polskiej do dystrybucji pakietów wyborczych oceniłbym bardzo słabo. Wynika to w głównej mierze z tego, że pracownicy byli po prostu niedoinformowani. Nie mieli wiedzy, jak się ten proces ma odbywać, jak postępować w różnych nieszablonowych sytuacjach, z jakim to się będzie wiązało dodatkowym wynagrodzeniem. Skoro pracownicy nie wiedzieli takich rzeczy, to trudno mi zakładać, że cała firma była dobrze przygotowana do tak poważnego przedsięwzięcia.

Prezes Sypniewski, oględnie mówiąc, nie zawsze dogadywał się ze związkami zawodowymi. Jak jest teraz?

Mogę powiedzieć, jak wygląda to z perspektywy mojej organizacji. W zasadzie od chwili zwolnienia mnie w październiku ubiegłego roku ze strony Kierownictwa Poczty Polskiej zapadła cisza. Na nasze różne pisma, wystąpienia nie otrzymaliśmy w ogóle odpowiedzi. Na organizowane przez Zarząd PP S.A. spotkania nie byliśmy i nie jesteśmy zapraszani. Zostaliśmy odizolowani. Jakoś w drugiej połowie kwietnia było spotkanie online z Zarządem poczty – nie umożliwiono nam wzięcia w nim udziału.

Jednak nie mogę tak do końca tylko narzekać. Mały gest „dobrej woli” się pojawił. Wszelka korespondencja z kilku miesięcy, jaka nie była wysyłana na nasz adres mailowy, została wydrukowana, zapakowana w kopertę i została nam przesłana w wersji papierowej pod koniec kwietnia. Może to zasługa nowego prezesa?

Czy znów grozi Ci eksmisja z mieszkania zakładowego?

Kilka słów wyjaśnienia. Nie jest to mieszkanie służbowe, ani zakładowe. Jest to jedno z tysiąca bodajże mieszkań, jakimi w swoich zasobach dysponuje Poczta Polska. Wezwania, które otrzymuję, to jeszcze nie eksmisja, gdyż takową może orzec w prawomocnym wyroku sąd. Są to póki co naciski czynione ze strony Poczty Polskiej, bym dobrowolnie opuścił zajmowany lokal mieszkalny. Niedawno otrzymałem drugie wezwanie do opuszczenia mieszkania. Odbieram to jako próbę zamknięcia mi ust, formę wywierania presji, zastraszania, nękania mnie itd.

Pomimo wezwań do opuszczenia mieszkania nie zrobiłem tego, bo po prostu nie mam gdzie się wyprowadzić. Nie będę ukrywał, że nie wiem, co dalej zrobi Poczta Polska, czy nadal będzie mi co jakiś czas, gdy moja aktywność będzie bardziej widoczna, przesyłać kolejne wezwania do opuszczenia mieszkania, a może skieruje sprawę na drogę sądową. Póki co reguluję na bieżąco wszelkie należności związane z najmem mieszkania, wszelkie opłaty za media… i mieszkam.

Co sądzisz o odwołaniu majowych wyborów? Wydaje się, że te, które się ostatecznie odbędą, też miałyby być przeprowadzone przez Pocztę Polską ze względu na nieustające zagrożenie epidemiologiczne.

Przełożenie wyborów jest to temat polityczny, a jako przedstawiciel związku nie komentuję bieżących wydarzeń politycznych. Uważam, że nie jest to rolą związku. Odnieść się oczywiście mogę do różnego rodzaju decyzji politycznych, które mają przełożenie na sytuację pracowników.

Nie ma dla mnie, jako związkowca, znaczenia, kiedy wybory się odbędą. Ważniejsze jest, jaki udział mają mieć w tym przedsięwzięciu pracownicy, jakie zagrożenia dla nich mogą z tego wynikać. Niestety znowu są to pytania, na które nikt w zasadzie dziś nie zna odpowiedzi. Pozostaje nam czekać na rozwój wydarzeń…

Rozmawiał Wojciech Łobodziński.

patronite
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Więcej stanowisk dla swoich, mniej pieniędzy dla biednych. PiS chce nowego województwa

Zwycięstwa w wyborach parlamentarnych i prezydenckich nie zaspokoiły Jarosława Kaczyńskieg…