Site icon Portal informacyjny STRAJK

Policja i dom ministra w Suwałkach: naruszeń nie ma, wstyd pozostał

www.flickr.com/photos/drabikpany/

Po kompromitujących doniesieniach, że w Suwałkach miejscowi policjanci delegowani są do pilnowania domu wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Jarosława Zielińskiego, Komenda Główna Policji zarządziła kontrolę.

Przypomnijmy, że chodziło o to, że policjanci w Suwałkach mieli jakoby pilnować całodobowo prywatnej posesji Zielińskiego, niekiedy przebrani za agentów SOP. Doniesienia te znalazły swój publiczny wyraz w parlamencie, w którym przedstawiła je jedna z posłanek opozycji.

Po zleconej kontroli wnioski, przedstawione przez portal wp.pl, starają się przekonać opinię publiczną, że nic szczególnego się nie wydarzyło.

„W wyniku przeprowadzonych czynności kontrolnych nie stwierdzono, aby policjanci bezpośrednio kierowani do wykonywania określonych zadań w jakikolwiek sposób naruszyli dyscyplinę służbową. Funkcjonariusze działali na polecenie przełożonych i zgodnie z obowiązującymi przepisami” – mówią ustalenia kontroli.

Ustalono za to, że choć nie zaszły naruszenia dyscypliny, to jednak przełożeni w Suwałkach wykazali się „nadgorliwością”. Nie stwierdzono jednocześnie, by polecenia były inspirowane bezpośrednio przez Zielińskiego lub kogoś z ministerstwa. Komendant Główny obiecał przeprowadzić działania dyscyplinujące w stosunku do nadgorliwych funkcjonariuszy, którzy zgrzeszyli „nadinterpretacją” obowiązujących procedur.

Cieszy szybka reakcja KGP na zarzuty, niemniej pozostają pytania, jak bardzo musi być przesiąknięta lizusostwem i strachem przed przełożonymi policyjna struktura, że dochodzi do takich kompromitujących sytuacji. Tym bardziej, że to nie pierwszy sygnał o działaniach, w których wykorzystywani są zwykli funkcjonariusze w celu poprawienia samopoczucia najwyższych urzędników ministerialnych.

Brakuje w raporcie też konkretnych obietnic, na czym będą polegały „działania dyscyplinujące” wobec wazeliniarzy z Suwałk. Inaczej trudno oprzeć się wrażeniu, że to tylko próba zamiecenia sprawy pod dywan.

Exit mobile version