Dariusz Standerski, autor programu gospodarczego partii Biedronia wzbudził przerażenie liberalnej dziennikarki oświadczając, że obecny stan rezerwy budżetowej nie ma żadnego uzasadnienia, a część tych środków powinno się przeznaczyć na realizację ważnych celów społecznych, jak chociażby podwyżka  płacy minimalnej.

Liberalny półświatek dziennikarski ma wyraźny problem z nową formacją polityczną. O ile niektóre propozycje Wiosny, jak na przykład likwidacja dobrze płatnych i stabilnych miejsc pracy w górnictwie spotykają się z aplauzem, to na podobną reakcje nie mogą liczyć prospołeczne elementy programu.

Wczoraj gościem programu Agnieszki Gozdyry w Polsacie był Dariusz Standerski, przedstawiciel „lewego” skrzydła partii Wiosna, a także członek Fundacji Kaleckiego, czyli think tanku, który stawia sobie za cel skruszenie wolnorynkowego betonu w naszym kraju.  Organizacja ta propaguje podejście do ekonomii, w którym „dobrobyt nie powinien być rozumiany wyłącznie w kategoriach rosnących wskaźników ekonomicznych, lecz również uwzględniać poprawę jakości życia jego mieszkańców”.

Według pomysłu Standerskiego płaca minimalna w Polsce już w przyszłym roku powinna wynosić 2700 zł brutto, a w kolejnych latach miałaby zostać podwyższona do ok. 4000 zł, a więc do solidnego europejskiego poziomu. Ekonomista chce również aby emerytura minimalna wynosiła 1600 zł. Jest to propozycja przebijająca ofertę PiS, który oferuje seniorom zaledwie jeden bonus – wypłacenie trzynastego świadczenia w wysokości 1100 zł.

Wczoraj Gozdyra próbowała udowodnić, że wyższe płace, a także inne propozycje Wiosny, dzięki którym społeczeństwo mogłoby żyć na nieco wyższym poziomie są niemożliwe do realizacji i zagrażają stabilności finansów publicznych. Dziennikarka zapytała Standerskiego o źródła finansowania tych projektów.

– Premier Mateusz Morawiecki, pytany skąd weźmie pieniądze na te propozycje („piątkę PiS” – red.) mówi, że jeszcze przyspieszymy wzrost gospodarczy, uszczelnimy VAT, a my mówimy: 3,5 mld zł za rozdział państwa od Kościoła, 3 mld zł z likwidacji zbędnych instytucji. W starym budżecie mamy jeszcze 29,6 mld zł rezerw rządowych, które pewnie teraz rząd Morawieckiego użyje, a mogłyby zostać użyte do takich inwestycji, jak np. zmiana minimalnego wynagrodzenia – odpowiedział szef zespołu programowego Wiosny.

Dziennikarkę zatkało. – Jeśli Wiosna Biedronia dojdzie do władzy, to wyciągniecie rezerwy i będziecie finansować swoje obietnice z rezerw? – pytała zdruzgotana Gozdyra.

Standerski odpowiedział spokojnie, że „rząd ustawił historycznie wysokie rezerwy nie wiadomo na co”, dodając, że „w żadnym podręczniku budżetowym rząd nie powinien wskazać tak wysokich rezerw, oczywiście”.

Ile zatem powinny wynosić rezerwy budżetu państwa? Zdaniem Standerskiego – najwyżej 10-15 mld złotych.

Włączenie pieniędzy zalegających w państwowych sejfach do gospodarczego obiegu mogłoby przyczynić się do wzrostu konsumpcji, obrotów handlowych, a co za tym idzie – zwiększenia wpływów z podatków, który zrekompensowałby część wydatków poniesionych w związku ze wzrostem płac. Takie zjawisko obserwowaliśmy po uruchomieniu przez PiS programu „Rodzina 500+”. W 2017 roku w 2017 roku wyniosły 157 mld zł, co oznaczało wzrost aż o 23 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem.

Kolejna runda starcia Gozdyra- Standerski odbyła się na Twitterze. Polityk Wiosny zauważył, że utrzymywanie rezerwy na obecnym poziomie może być naruszeniem obowiązującego porządku. „Pani Redaktor, nawet w debacie budżetowej zgłaszano, że tak wysoka rezerwa może być naruszeniem ustawy o finansach publicznych. Wtedy jakoś przeszło to bez echa, że rząd upycha pieniądze do szuflady, żeby je wyjąć w odpowiednim momencie” – napisał Standerski.

„Jednak po raz pierwszy przyznali Państwo, że sięgną po rezerwy, by finansować obietnice. Ja o tym piszę. Do tej pory była jedynie mowa o oszczędnościach typu rozdział Kościoła od państwa” – odpowiedziała Gozdyra.

„I o przesunięciach, jak np. w energetyce, a także o dochodach jak np. zwiększenie wpływów z PIT i VAT. Jako jedyni mówimy o konkretnych liczbach!” – odpowiedział polityk Wiosny.

 

 

paypal

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Oprócz samego podwyższania płacy minimalnej, przydałoby się zadbać m.in. o tanie mieszkania z zasobów publicznych, bowiem podwyżki w znacznej mierze lub nawet w całości mogą zostać pochłonięte właśnie przez wzrost czynszów na wolnym rynku. Już teraz kawalerka bez opłat w drugoligowym polskim mieście wojewódzkim to wydatek rzędu ok. 1,5 k zł z tendencją wzrostową.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Don Stanislao nietykalny. Prokuratura nie będzie niepokoić kardynała Dziwisza

Kardynał Stanisław Dziwisz nie poniesie odpowiedzialności prawnej za trwający latami proce…