Share Button

Od czterech dni trwają naloty syryjskiego lotnictwa na Wschodnią Gutę – rozległe peryferia Damaszku, stolicy Syrii. Samoloty towarzyszą lądowej ofensywie wojsk rządowych. Rebelianci, którzy kontrolują od kilku lat to terytorium, ostrzeliwują Damaszek silniej niż przez ostatnie tygodnie. Jest wielu zabitych i rannych wśród cywilów. Pogarsza się sytuacja humanitarna.

 

We Wschodniej Gucie. nord.ca

Arabia Saudyjska wezwała dziś rząd syryjski do „zaprzestania przemocy” i do zawieszenia ognia, ze względu na ludność cywilną. Tymczasem to właśnie państwo finansowało od początku wojny i ciągle aktywnie popiera ugrupowania zbrojne, które rządzą w Gucie. Trzy główne siły to syryjska Al-Kaida (Dżabhat an-Nusra), Armia Islamu i Ahrar asz-Szam al-Islamijja (wahhabici). Popierane przez Stany Zjednoczone, ruchy te chcą wprowadzić w Syrii taką „demokrację”, jaka panuje w Arabii Saudyjskiej.

Wkrótce do zawarcia pokoju zaapelowały inne dyktatury z Zatoki Perskiej, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar, które wzięły na siebie część kosztów: „Podkreślamy konieczność dostarczenia pomocy humanitarnej i szukania pokojowego wyjścia z kryzysu”. Wcześniej rebelianci odmówili wszelkiej ewakuacji cywilów. W Radzie Bezpieczeństwa ONZ trwają wielostronne konsultacje na ten temat, z inicjatywy Rosji, która popiera drugą stronę.

Według mediów zachodnich w Gucie zginęły od syryjskich bomb setki cywilów, w tym liczne dzieci. Sytuacja jest dramatyczna. Bomby miały zniszczyć „sześć szpitali”. Z kolei południowy Damaszek od tygodni był terroryzowany przez pronatowskich dżihadystów z Guty. Przedwczoraj, w czasie jednego tylko uderzenia artyleryjskiego na miasto, zabili 11 osób, w tym czworo dzieci, ok. setki innych ranili. To się powtarza co kilka godzin. Przerwanie ognia urządzałoby cywilów po obu stronach barykady.

Syryjskie wojsko jest teraz tak zajęte Wschodnią Gutą, że wywołało to zniecierpliwienie Kurdów z Afrinu, atakowanego przez Turcję. Po raz kolejny wezwali rząd syryjski o pomoc przeciw tureckiej ofensywie. Rzecznik kurdyjskich YPG (Ludowych Jednostek Ochrony) Nuri Mahmud narzekał dziś, że przysłane do tej pory jednostki są niewystarczające, że trzeba więcej ludzi i sprzętu. Sytuacja humanitarna w Afrinie jest coraz gorsza, są liczni zabici i ranni wśród cywilów. W schronach ludziom brak przede wszystkim wody, z powodu zniszczenia infrastruktury przez tureckie lotnictwo.

Share Button

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*