Partia Ryszarda Petru przedstawia projekt ustawy o finansowaniu partii politycznych, który rzekomo ma „odbetonować scenę polityczną”. Posłowie chcą, by budżet hojniej wspierał partie, które nie tylko dostają więcej głosów, ale i sprawniej pozyskują pieniądze od darczyńców prywatnych.

Ryszard Petru postępuje co najmniej nielogicznie. Z jednej strony wzywa do obrony demokratycznego państwa prawnego, z drugiej proponuje rozwiązania, które zmniejszą identyfikację mało i średnio zarabiających Polaków z instytucjami własnego państwa źródło: https://twitter.com/ryszardpetru?lang=pl
Ryszard Petru z jednej strony wzywa do obrony demokratycznego państwa prawnego, z drugiej proponuje rozwiązania, które zmniejszą identyfikację mało i średnio zarabiających Polaków z instytucjami własnego państwa
źródło:
https://twitter.com/ryszardpetru?lang=pl

Nad projektem Nowoczesnej posłowie pochylą się na najbliższym posiedzeniu Sejmu 24 lutego.  Teoretycznie autorzy projektu zmian w kodeksie wyborczym oraz w ustawie o finansowaniu partii politycznych chcą poszerzyć scenę polityczną Polski. W istocie proponują jednak rozwiązania, dzięki którym utrzymają się przy życiu tylko te partie, które mają zamożnych i hojnych wyborców.

„Odbetonowaniu sceny politycznej” służyć ma obniżenie do 1 proc. progu uzyskanych głosów wyborczych dla samodzielnego komitetu wyborczego i do 3 proc. dla koalicji wyborczych, aby otrzymać subwencję z budżetu. Niby sporo, ale sprawdzając wyniki wyborów w 2015 r. stwierdzimy łatwo, że propozycja Nowoczesnej nic nie zmieniłaby w liczbie partii otrzymujących finansowanie.

Zmieniłaby się natomiast kwota subwencji. Nowoczesna proponuje niższe o około 50 proc. kwoty dofinansowania za 1 głos. Np. dla partii, które zdobyły do 5 proc., subwencja wynosiłaby 2,89 zł za głos (obecnie 5,77 zł). Dla tych, które co zdobyły powyżej 30 proc. subwencja wyniosłaby już tylko 44 groszy za głos (obecnie 87 gr.). Nowocześni proponują też, by wysokość subwencji uzależniona była od operatywności partii w pozyskiwaniu funduszy od osób fizycznych. „Jeśli partia polityczna nie uzbiera w danym roku ze źródeł prywatnych funduszy równych wysokości subwencji, wówczas subwencja z budżetu państwa na kolejny rok zostanie proporcjonalnie zmniejszona do kwoty uzbieranej ze źródeł prywatnych” czytamy w uzasadnieniu do projektu.

Obecny system finansowania podobno „rozleniwia” partie i sprawia, że są aktywne głównie w okresie przedwyborczym. Aktywność ludzie Petru rozumieją jednak najwyraźniej wyłącznie jako umiejętność uwijania się za pieniędzmi. „Zmiana metod finansowania partii, rozszerzona o konieczność zabiegania o wpłaty prywatne, zachęci partie polityczne do regularnego przedstawiania efektów swojej działalności i bezpośredniego kontaktu z obywatelami”, piszą autorzy projektu.

Podobno projekt miał pogłębić reprezentatywność polskiej sceny politycznej. W rzeczywistości posłuży partiom reprezentującym interesy tych ludzi, dla których wpłata roczna w wysokości 50 tys. zł na fundusz wyborczy partii (taką maksymalną kwotę proponuje Niezależna – obecnie to 10 tys. zł) nie stanowi istotnego uszczerbku w budżecie domowym. W powszechnym mniemaniu Nowoczesna uchodzi za partię stosunkowo zamożnego elektoratu, takiego który najwięcej skorzystał materialnie na transformacji. U jej początków Nowoczesną poparli Rafał Brzoska  z InPostu i skrajnie liberalny prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz.

Dzisiaj ugrupowanie Petru wzywa do obrony Trybunału Konstytucyjnego. „Przy okazji” proponuje rozwiązania mające na celu zmniejszenie wpływu ludzi mało i średnio zarabiających na realne funkcjonowanie demokracji.

[crp]

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Ja mam propozycję, żeby subwencja dla poszczególnych partii była zależna od ilorazu inteligencji przewodniczącego ugrupowania. Pan Petru ze swoim iloczynem inteligencji nie dostałby ani grosza.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Żuławy Wiślane znikną pod wodą do 2100 roku? Młodzieżowy Strajk Klimatyczny upomniał się o przyszłość Polski i świata

„Od strajku klimatycznego w zeszłym roku politycy nie zrobili nic. Zachowanie polity…