Fotografia budynku Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Źródło: Wikimedia.

Koleżanki zmarłej w nocy z dziewiątego na 10 października położnej twierdzą, że przyczyną zgonu było przepracowanie. Szpital odpiera ten zarzut, związkowcy ostrzegają – blisko ¾ pielęgniarek pracuje na dwa lub 2,5 etatu!

Zdjęcie Alicji Miszkiewicz na tle wejścia do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.
Alicja Miszkiewicz, źródło: kadr z reportażu TVP Łódź.

W przesłanym do mediów oświadczeniu kierownictwa Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki (ICZMP), w którym doszło do tego tragicznego incydentu, czytamy, iż do śmieci doszło z przyczyn naturalnych oraz znajdujemy zastrzeżenie – „rodzina zmarłej nie wyraża zgody na informowanie o okolicznościach incydentu”.

Portal STRAJK skontaktował się z Alicją Miszkiewicz, przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w placówce, w ICZMP. W rozmowie z nami liderka związkowa ujawniła szokujące dane.

– Nie widzę żadnych pespektyw na poprawę sytuacji. Gigantyczne obłożenie pracą jest nie dość, że powszechnym, to jeszcze wszystkim decydentom bardzo dobrze znanym zjawiskiem. Mój brak wiary w jakiekolwiek zmiany wynika przede wszystkim z tego, że ewentualne wprowadzenie porządnej płacy, która pozwoliłaby pielęgniarkom i położnym godnie żyć z jednego etatu, oznacza ni mniej, ni więcej jak załamanie systemu niepublicznych ZOZ-ów i całego prywatnego sektora w służbie zdrowia. Przecież to właśnie tam dorabiają pielęgniarki, a nie w innych państwowych czy samorządowych placówkach. Decydenci zaś, lub powiązani z nimi ludzie czerpią zyski z tego obszaru, więc krzywdy sobie na pewno nie zrobią. Poza tym jeśli NFZ kontraktuje daną pielęgniarkę w kilku miejscach, to przecież wiadomo, że ta kobieta pracuje ponad siły i wszelkie możliwości – komentuje sytuację w sektorze Alicja Miszkiewicz.

Okazuje się także, iż pielęgniarki i położne zatrudnione w placówkach ochrony zdrowia, która pełnią funkcje instytutów badawczych dyskryminowane są dodatkowo.

– Część ustaw, które swoją materią obejmują pielęgniarki i położne nie mogą być zastosowane w naszym przypadku, tj. personelu instytutów naukowo-badawczych. Ustawa o działalności leczniczej nie reguluje naszego statusu, ponieważ działanie takich podmiotów jak Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi to domena innego aktu normatywnego, mianowicie Ustawy o jednostkach badawczych. Dlatego m.in. my nie mogłyśmy skorzystać z pewnych drobnych ukłonów jak ten pani Kopacz z 2009 r. Tym bardziej więc jesteśmy narażone na konieczność zarabiania w kilku różnych miejscach. Bardzo wiele pielęgniarek pracuje po 300-350 godzin miesięcznie. To dwa albo 2,5 etatu! – stwierdza działaczka związkowa.

Alicja Miszkiewicz wieszczy, w rozmowie z Portalem STRAJK, rychłe kadrowe załamanie w całym sektorze służby zdrowia.

– Dość rozejrzeć się po naszym Instytucie. Dysponujemy kosmicznej jakości sprzętem, którego już teraz nie ma kto obsługiwać. Jeszcze trochę exodusu pielęgniarek i położnych za granicę i będziemy świadkami zupełnej katastrofy. Jeżeli rząd nie weźmie się pilnie za regulacje emerytalne i płacowe dot. pielęgniarek i położnych czeka nas katastrofa. Naszym wzorem powinny być kraje skandynawskie czy Benelux, albo przynajmniej Czechy. Tamtejsze władze zrozumiały już, że zatrzymanie wykwalifikowanego personelu pielęgniarskiego w kraju to absolutna konieczność. A to co robi polski rząd ja nazywam eutanazją na narodzie polskim – podsumowuje Miszkiewicz.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Unia wkurzona na Turcję, ale bezsilna wobec „szantażu migracyjnego”

Dziś w Brukseli na spotkaniu szefów dyplomacji krajów Unii Europejskiej tematem głównym by…