Zeszłoroczny skandal z płonącymi śmieciami w Zgierzu i rosnącymi górami toksycznych odpadów w innych miejscowościach, był możliwy, bo polski import śmieci z Zachodu zacznie wzrósł, kiedy Chińczycy powiedzieli „dość”. Polska ma „szansę” zostać planetarnym liderem przyjmowania śmieci, gdyż mimo rządowych „zaostrzeń” przepisów sama zasada dalszego sprowadzania chorobotwórczych odpadów do kraju pozostała nienaruszona. Tymczasem kolejne kraje Azji poszły właśnie śladami Chin.

„Baaaaaaaaa bye, jak to się mówi” – napisał dziś filipiński minister spraw zagranicznych Teodoro Locsin na Twitterze dołączając zdjęcie statku, który odpływał z Subic Bay (port byłej bazy amerykańskiej na północny-zachód od stolicy – Manili) do Kanady. Na jego pokładzie znajdują się setki ton kanadyjskich plastikowych i innych śmieci, których Kanada nie chciała odebrać, mimo, że się do tego zobowiązała. Filipińczycy wysłali więc własny statek. Lokalny „prezydent jak skurwysyn” Rodrigo Duterte kilka tygodni temu w swym charakterystycznym stylu wezwał do walki z Kanadą: „Wydam im wojnę, tym skurwielom”, gdyż kanadyjski eksport był nielegalny. Na Filipinach, podobnie jak w Polsce, powstały mafie śmieciowe, które sprowadzały odpady „prywatnie”.

Kontenery z odpadami w Port Klang, Malezja, maj 2019. twitter

Inne kraje azjatyckie, które z początku, jak Polska, chciały skorzystać z chińskiego zakazu i na tym zarobić sprowadzając odpady do siebie, w końcu połapały się, co się naprawdę dzieje. We wtorek malezyjska minister środowiska i nauki Yeo Bee Yin wezwała kraje rozwinięte do zaprzestania wysyłania swych toksycznych brudów, które w krótkim czasie stały się przyczyną poważnych chorób (nie tylko) sąsiadów wysypisk, szczególnie dzieci. „Malezja nie będzie wysypiskiem świata. Będziemy odsyłać każdy transport do kraju pochodzenia” – zapowiedziała minister.

Po chińskiej odmowie, import chorobotwórczych śmieci do Malezji potroił się, osiągając w zeszłym roku 870 tys. ton (!). Podobnie jak w Polsce, powstały w tym kraju lipne „przedsiębiorstwa recyklingu”, a prywatne mafie śmieciowe zaczęły wręcz zabijać, by utrzymać się w interesie. Tak jak Polsce, góry plastiku i innych toksycznych substancji po prostu płonęły, robiąc śmierdzący śmietnik z powietrza. Minister nazwała „zdrajcami” prywatnych „przedsiębiorców”, którzy prowadzili nielegalny import. Władze zamknęły w tym roku 150 nielegalnych „przedsiębiorstw recyklingowych” a teraz zamknęły granice dla śmieci. Poza krajami zachodniej Europy największymi eksporterami toksycznych odpadów są Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska, Kanada, Japonia i Australia. Polska zapewne przejmie część zamykającego się rynku azjatyckiego.

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Chile: władze idą na ustępstwa, ale gniew ludu nie gaśnie

Uzbrojeni żołnierze i wojskowe transportery na ulicach Santiago de Chile — obrazy jednozna…