Site icon Portal informacyjny STRAJK

Pomnik prałata Jankowskiego już nie wróci? „Nie chcą go, to niech zniknie” [AKTUALIZACJA]

Facebook.com/sekielski

Pomnik ks. Henryka Jankowskiego nie zostanie powtórnie zamontowany na cokole, z którego strąciło go trzech aktywistów liberalnej opozycji. Władze miasta Gdańska były skłonne ponownie, przynajmniej tymczasowo zamontować figurę duchownego, ale sam komitet budowy pomnika sugerował, że już tego nie chce. Do czasu.

– Nie chcą go, to niech zniknie – krótko skomentował sytuację w rozmowie z Wirtualną Polską Grzegorz Pellowski, inicjator budowy pomnika. Takie stanowisko wydawało się kończyć dyskusję o tym, czy w przestrzeni publicznej Gdańska nadal będzie eksponowana postać prałata, o którego czynach pedofilskich, gwałtach i molestowaniu nieletnich powstały liczne wstrząsające publikacje. Jankowski nigdy nie był sądzony za te czyny. W nocy ze środy na czwartek jego pomnik obalili trzej aktywiści liberalnej opozycji: Rafał Suszek, Konrad Korzeniowski i Michał Wojcieszczuk. – Oskarżamy instytucję Kościoła katolickiego i jej przedstawicieli, którzy z pełną świadomością zła czynionego przez Henryka Jankowskiego nie zareagowali, aby złu położyć kres – napisali w manifeście przekazanym redakcji Oko.press.

W piątek mężczyźni będą przesłuchiwani pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa znieważenia pomnika. Może im również grozić kara za zniszczenie mienia, jednak to przestępstwo ścigane jest z oskarżenia prywatnego i wszystko zależy od postawy Komitetu Budowy Pomnika ks. Jankowskiego. Ocenił on poniesione straty na 36 tys. złotych.

Jeszcze wczoraj Komitet Budowy Pomnika ks. Jankowskiego zareagował oburzeniem, gdy władze Gdańska zamierzały przewieźć figurę do magazynu, chociaż zapewniały przy tym, że pomnik będzie naprawiony (uległ uszkodzeniu, padając na ziemię) i ustawiony z powrotem na cokole. Włodarze miasta zdecydowali się wówczas oddać podobiznę księdza komitetowi właśnie.

Zdążono natomiast ustawić ponownie cokół, który przy upadku nie ucierpiał. W czwartek wieczorem kwiaty przed nim złożył przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, który nie szczędził ostrych słów osobom, które przewróciły pomnik. – Prałat tu był i będzie, i nic tego nie zmieni. Niech ci tchórze, którzy przyjeżdżają w nocy, przyjdą w dzień. My na nich zaczekamy – odgrażał się lider prorządowej centrali związkowej, mówiąc o „chamstwie i wandalizmie”. Szef „Solidarności” w Gdańsku i zarazem przewodniczący komitetu, który wzniósł pomnik, nazwał natomiast aktywistów bandytami.

„Wandale” gotowi sprzeciwiać się pedofilii w Kościele jednak nie przestraszyli się – dziś rano okazało się, że cokół z nazwiskiem księdza został oblany czerwoną farbą. Wobec tej i wielu innych negatywnych reakcji na plany ponownego ustanowienia pomnika jego obrońcy, jak sugeruje wypowiedź dla WP, zrezygnowali.

Na najbliższej sesji gdańskiej rady miejskiej odbędzie się dyskusja i głosowanie w sprawie odebrania prałatowi Jankowskiemu tytułu honorowego obywatela miasta oraz patronatu skweru. Przedstawiciele władz miasta przekonują, że gdyby pomnik nie został przewrócony, to i tak ostatecznie zniknąłby z przestrzeni miejskiej. Tymczasem komitet budowy pomnika duchownego stoi na stanowisku, że oskarżenia o pedofilię i gwałty to „wyssane z palca pomówienia”, a oni sami nie wierzą, by nieżyjący kapelan „Solidarności” dopuścił się czegoś podobnego.

Aktualizacja:

Wbrew deklaracji cytowanej przez Wirtualną Polskę fundatorzy pomnika jednak podjęli próbę ustawienia go ponownie, chociaż miasto odgrodziło przestrzeń z cokołem. Około godz. 13 pojawili się na skwerze z figurą i zamierzali – bez niezbędnych zezwoleń – montować ją. Zniechęciła ich jednak obecność kontrmanifestantów oraz pismo z urzędu miasta.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała, że mężczyźni, którzy przewrócili pomnik, usłyszeli zarzuty zniszczenia mienia oraz znieważenia pomnika. Czyn ten został zakwalifikowany jako „chuligański”.

Exit mobile version