„Lewica upomina się także o te rodziny, które nie mieszczą się w konserwatywnej, staromodnej definicji rodziny PiS” – mówiła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podczas występu w  „Wydarzeniach i Opiniach” w Polsacie. Posłanka Lewicy wyjaśniła Janowi Kanthakowi z Solidarnej Polski, że rodzina to nieco szersza kategoria niż się prawicy wydaje.

Dyskusja dotyczyła praw osób jednopłciowych do zawierania związków partnerskich i małżeńskich. Poseł klubu Zjednoczonej Prawicy przedstawiał twardogłowe stanowisko, według którego dzieci powinny być wychowywane wyłącznie przez pary w składzie: kobieta mężczyzna.

– Naturalnym środowiskiem dla dziecka do wychowania jest rodzina, w której pewne wzorce przekazywane są zarówno przez ojca, jaki i matkę. To pewien pakiet – przekonywał Kanthak.

Jego rozwówczyni wyjaśniła mu absurd takiego myślenia.

Kiedy Dziemianowicz-Bąk stwierdziła, że już teraz tysiące dzieci wychowuje się rodzinach jednopłciowych, bo często rodzinę stanowią jedynie matka i babcia dziecka.

Polityk Solidarnej Polski nadal jednak sprawiał wrażenie zaimpregnowanego na argumenty,  – W przypadku partnerki i partnerki nie ma więzi krwi. To diametralna różnica – stwierdził.

– Zdradzę panu taką tajemnicę, w przypadku żony i męża również nie ma więzi krwi –  zauważyła rozbawiona działaczka Lewicy.

Dziemianowicz-Bąk przypomniała również, że obecnie rocznie tylko 18 proc. dzieci opuszczających pieczę zastępczą trafia do adopcji. – Ale zamiast zająć się usprawnieniem systemu pieczy zastępczej i procedur adopcyjnych, prawica woli opowiadać, jak „nienaturalne” byłoby wychowywanie dzieci przez osoby tej samej płci. Czy słyszą to te wszystkie babcie i mamy, które ramię w ramię wychowują dzieci? – pytała ADB – Dla nas rodzina, to związek ludzi, którzy się kochają, którzy mają wspólne więzi i chcą prowadzić dom – zaakcentowała.

Prawicowy polityk nie przejął się jednak losem dzieci bez rodziny. – Nie ma dla tego przyzwolenia w polskim społeczeństwie – grzmiał Kanthak.

Dziemianowicz-Bąkprzypomniała też, że artykuł konstytucji, na który powołuje się tak namiętnie prawica, mówi  jedynie o tym, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny jest otaczany opieką i ochroną. – W żadnym momencie nie ma tam przesłanki, która sugerowałaby, że związki partnerskie, czy związki jednopłciowe są z konstytucją niezgodne – mówiła.

paypal

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Hej kochani, ale może oddzielajmy stan defaultowy że tak powiem, tzn. ojciec+matka; od pozostałych stanów np. brak ojca, brak matki, itd… Wiele dzieci jest wychowywanych przez samotnych rodziców, babcie, wujostwo itd, ale to NIE SĄ stany normalne. Są do przyjęcia, ale to nie jest norma. Nie można stanu anomalnego ekstrapolować! Bo w przeciwnym razie grozi nam wniosek, że dziecko zaraz po urodzeniu można ot tak oddać na wychowanie babci albo cioci, bo nie mamy czasu.

    1. Jeżeli małżeństwo jest niewypałem to rozwód i zostanie samemu JEST CZYMŚ NORMALNYM. Znam wiele osób które wychowały się z jednym rodzicem lub bez rodziców i wszyscy SĄ NORMALNI. Ja wiem że według prawicowych katodebili małżeństwo to świętość i należy je utrzymywać za wszelką cenę nawet gdy współmałżonek jest psycholem, ale dla mnie zdrowy rozsądek i wolność są ważniejsze niż tradycja.

  2. Przypominam, że skrajnie liberalny PiS tylnymi drzwiami uznał rodzicielstwo osób LGBT i żadne publiczne kłamstwa tego nie zmienią. Dziecko może mieć już w akcie urodzenia dwójkę rodziców tej samej płci, jeśli pochodzi ze związku zawartego za granicą, i to wszystko w ramach skostniałego systemu z lat ’50, który pomimo numeru PESEL, nakazuje podać imiona matki i ojca nawet wtedy, gdy jedno lub dwoje są nieznane. W kolejce czeka uznanie małżeństw jednopłciowych zawartych poza RP, a następnie to samo już w kraju, gdy opinia publiczna zostanie oswojona z tematem. Tzw. „lewica” zrównując relację matka/babka – dziecko z rodzice – dziecko jedynie ośmiesza homoseksualistów, gdy PiS, wbrew zdaniu większości społeczeństwa, realnie działa na korzyść LGBT.

  3. „Lewica upomina się także o te rodziny, które nie mieszczą się w konserwatywnej, staromodnej definicji rodziny PiS” — aha, więc jeśli wychowuję dziecko z pierwszą i jedyną żoną tom konserwatywny i staromodny, jak się rozwiodę ze trzy razy i na końcu poślubię Biedronia tom nowoczesny jak diabli!!!!!!! Aleś Agnieszko Dziemianowicz puściła „bąka”!!!!!!! Dziecko jest dzieckiem i ZAWSZE będzie chciało mieć tatę, mamę, święta, prezenty, mikołaja i spokojny, bezpieczny dom a nie patchworkowego potwora z pięcioma mamami, pięcioma tatami, dwudziestką przyszywanego rodzeństwa a na dodatek z setką cioć, wujków, babć czy dziadków — walcie się lewusy z taką „nowoczesnością”!!!!!!

    1. Należy pamiętać tylko, kto za tą nowoczesnością przez płoty skakał panie drogi – na pewno nie ja, ani nie moja generacja.

  4. Takie głupoty to tylko lewica potrafi gadać. Żeby porównywać dzieci wychowywane przez jednego rodzica (z powodu rozwodu lub śmierci jednego z rodziców) do małżeństw jednopłciowych to trzeba mieć nie po kolei w głowie.

    1. Po pierwsze: dlaczego? Nawet jeśli przyjmiemy, że kochający się i zaangażowani ojciec i matka stanowią prototyp-ideał, to kochająca się zaangażowana para jednopłciowa wydaje mi się jednoznacznie lepszą opcją niż samotna matka czy samotny ojciec. (Założenie podałem tylko na rzecz dyskusji, bo nie widzę żadnego powodu, żeby para jednopłciowa miała być gorsza dla dziecka niż para różnopłciowa. Jedynym różnicującym czynnikiem, jaki widzę, mogłyby być uprzedzenia społeczne dotykające też dzieci.)

      Po drugie: nie tylko „z powodu rozwodu lub śmierci jednego z rodziców”, tylko także dlatego, że ojca mogło w rodzinie nigdy nie być.

      Jak uprzedzenia wobec par homoseksualnych są kompatybilne z Twoim liberalizmem?

    2. Wiesz Mandark, ja nic nie mam do ludzi homoseksualnych i uważam że powinni mieć możliwość zawierania związków partnerskich. Natomiast nigdy nie poparłbym małżeństw homoseksualnych ponieważ małżeństwo od zawsze istniało jako związek mężczyzny i kobiety i tak powinno pozostać, nigdy też nie poparłbym adopcji dzieci przez takie pary bo nie wiadomo jaki to miałoby na nie wpływ, może zły. I trochę denerwuje mnie porównywanie samotnych rodziców do par homo bo to są dwie różne rzeczy.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zobacz także

Jerzy Urban nie żyje

Powiedzieć, że wraz ze śmiercią Jerzego Urbana odchodzi w przeszłość pewna epoka dziennika…