Michał Boruczkowski zasiada w poznańskiej radzie miasta z ramienia PiS. Polityk nie tylko nie jest islamofobem, ale nawet chciałby, aby w przestrzeni miejskiej pojawił się element kojarzony z religią muzułmańską. Swój odważny pomysł zdążył już przypłacić zawieszeniem w prawach członka klubu swojej partii.

Wizualizacja minaretu na budynku Starej Gazowni przy zbiegu ulic Estkowskiego i Garbany w Poznaniu / rajkowska.com
Wizualizacja minaretu na budynku Starej Gazowni przy zbiegu ulic Estkowskiego i Garbany w Poznaniu / rajkowska.com

Radny swoją propozycję skierował bezpośrednio do prezydenta miasta Jacka Jaśkowiaka. „Taki minaret stałby się atrakcją turystyczną i dumą Poznania” – przekonywał Boruczkowski. Nie wiadomo, jak na pomysł zareagował włodarz, jednak z pewnością nie zyskał on aprobaty zwierzchników samorządowca. Szef wielkopolskiego PiS, poseł Tadeusz Dziuba, wezwał Boruczkowskiego na rozmowę dyscyplinarną. Przebojowy radny został ukarany zawieszeniem w prawach członka klubu na okres sześciu miesięcy.

W latach 2009-11 artystka Joanna Rajkowska bezskutecznie walczyła o realizację swojego projektu artystycznego, zakładającego przerobienie komina Starej Gazowni na poznańskich Garbarach na wieżę, z której islamski duchowny wzywa na modlitwy. Pomysłodawczyni zwracała uwagę, że minaret w tej konkretnej lokalizacji byłby wzbogaceniem krajobrazu architektonicznego dzielnicy, którą charakteryzuje niska i dość chaotyczna zabudowa, przypominająca nieco pejzaż miasta na Bliskim Wschodzie. Rajkowska wskazywała również na bliskość budynku synagogi oraz majestatycznego gmachu poznańskiej katedry. Minaret miał być architektonicznym symbolem trzeciej wielkiej religii na przestrzeni niecałego kilometra, co mogło stworzyć unikatową sytuację, mającą szansę przyciągnąć uwagę całego świata.

Ostatecznie plan spalił na panewce, gdyż ówczesna miejska konserwatorka zabytków Maria Strzałko uznała minaret za element „obcy kulturowo”, a cały projekt za „nieposiadający żadnych istotnych walorów artystycznych związanych z wydarzeniami kulturalnymi miasta Poznania”. Podczas jednej z debat Strzałko przyznała również, że teren Starej Gazowni jest “terenem inwestycyjnym”. Niedorzecznej linii sprzeciwu trzymali się również politycy. „Zanim zaczniemy epatować takimi symbolami jak minaret, to musimy wiedzieć, co one oznaczają” – wypalił ówczesny wiceprezydent Poznania Sławomir Hinc.

[crp]
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Greniuch przepadł, kolaborantów chwalą nadal. Rajd Brygady Świętokrzyskiej niezagrożony

Nawet pandemia nie przeszkadza prawicowym politykom i samorządowcom przeprowadzić kolejnej…