– Policjantów też mogą ponieść emocje – usłyszała w prokuraturze uczestniczka Czarnego Protestu w Poznaniu, która zgłosiła się z zamiarem złożenia zawiadomienia dotyczącego brutalnego zachowania mundurowych. Tymczasem zbadania okoliczności interwencji pod siedzibą PiS w mieście domaga się prezydent Jacek Jaśkowiak.

facebook.com/jaskowiakjacek
facebook.com/jaskowiakjacek

W Czarnym Poniedziałku 3 października we Wrocławiu wzięło udział nawet 10 tys. osób, głównie kobiet. Kiedy główne zgromadzenie się skończyło, część uczestniczek i uczestników postanowiła zamanifestować przeciwko ustawie antyaborcyjnej jeszcze pod biurem PiS. Na krążącym po internecie filmie widać, że kilku zamaskowanych mężczyzn z czarnymi flagami w tym momencie rzuca w kierunku policjantów race dymne. Reakcja zaatakowanych stróżów prawa i ich dodatkowo ściągniętych na miejsce kolegów? Bezpardonowy atak na wszystkich, którzy byli w grupie uczestników protestu. Trzy osoby zostały zatrzymane. Jedna z nich to Małgorzata, członkini Federacji Anarchistycznej.

– Nie zrobiłam nikomu krzywdy, a określono mnie jako jedną z najbardziej agresywnych osób i praktycznie wydano na mnie wyrok. (…) Policjanci przycisnęli mnie do podłogi. Ponadto zostałam kilkukrotnie uderzona pałką. Poza tym już na komisariacie zwracali się do mnie w uwłaczający sposób. Usłyszałam, że jestem k…ą, śmieciem i brudasem – opowiadała działaczka 5 października. Swoją relację zamierzała przedstawić także w prokuraturze, jednak, jak pisze poznańska „Gazeta Wyborcza”, nie dostała nawet takiej możliwości. Szansę dostania się przed oblicze pani prokurator dostała tylko jej koleżanka, także uczestniczka protestu i także, jak twierdzi, ofiara policyjnej przemocy – poparzenia gazem pieprzowym.

Jak opowiedziała potem „GW”, od samego początku była zniechęcana do złożenia zawiadomienia. Sugerowano jej, że zgłaszana sprawa to bzdury, a gdyby tylko miała w rodzinie policjanta nigdy nie wpadłaby na pomysł, by skarżyć się na postępowanie mundurowych. „Policjantów też mogą ponieść emocje”, „w policji pracują specyficzni ludzie”, „przez to doniesienie pracę mogą stracić jedyni żywiciele rodziny” – to kolejne argumenty, które miały przekonać kobietę do wycofania się.

Rzeczniczka poznańskiej prokuratury nie chciała odnieść się do relacji, kwitując, że to osobiste wrażenia zgłaszającej. Zapewnia jednak, że zawiadomienie zostało przyjęte i będzie rozpoznane. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to m.in. efekt odmiennego podejścia władz miasta do inicjatyw takich jak Czarny Protest czy wcześniejszy Marsz Równości (podczas którego w przestrzeni miejskiej wisiały flagi LGBT). Prezydent miasta Jacek Jaśkowiak bezpośrednio po wydarzeniach pod siedzibą PiS prosił szefa wielkopolskiej policji o wyjaśnienia, a następnie wyraził nadzieję, że prokuratura, badając przebieg przepychanek, będzie działać „niezależnie od tego, kto rządzi w kraju”.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Hiszpański sąd najwyższy: kurierzy firm dostarczających jedzenie to pełnoprawni pracownicy

To wyrok, którego znaczenie może wykroczyć poza granice jednego tylko kraju. Wszystko zale…