Share Button

„SuperExpress” ujawnił, że przez półtora roku pracy w Kancelarii Premiera Anna Plakwicz i Piotr Matczuk, otrzymali po 30 tys. zł w nagrodach od ówczesnej szefowej rządu. Odchodząc, zdążyli naruszyć prawo antykorupcyjne, a potem – zarobić jeszcze więcej na rządzie PiS.

O historii twórców kampanii „Sprawiedliwe sądy” pisaliśmy tutaj. Mimo że dwójka specjalistów ma sprawę w prokuraturze i mimo iż CBA nie miało wątpliwości co do tego, że naruszyli oni prawo antykorupcyjne, powołując do życia spółkę Solvere – zostali oni ponownie zatrudnieni w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w Centrum Informacyjnym Rządu.

Teraz „SuperExpress” ujawnił, że podczas swojej krótkiej pracy pod skrzydłami premier Szydło, każde z nich zostało nagrodzone aż osiem razy. W sumie zgarnęli po 30 tysięcy złotych. Od dawna są związani z PiS. W poprzedniej kadencji obsługiwali biuro prasowe partii i współpracowali m.in. z Adamem Hofmanem.

Nikt nie miał wątpliwości, że po odejściu z KPRM (ponoć ich odejście w maju 2017 przyspieszył konflikt z Elżbietą Witek oraz Rafałem Bochenkiem) będą otrzymywać zlecenia od premier i od prezesa PiS.

Hojnie nagradzani przez Szydło pracownicy rzeczywiście zgarnęli na „Sprawiedliwe sądy” 1, 2 mln zł z Polskiej Fundacji Narodowej. A ponieważ fundacja Macieja Świrskiego nie podlega prawu o zamówieniach publicznych, więc nie organizowano przetargu. Spółka, która zrealizowała zlecenie, powstała jeszcze w okresie ich zatrudnienia u Szydło.

CBA nie miało wątpliwości, że złamano prawo i przekazało sprawę do organów ścigania.
– W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie w listopadzie 2017 roku zostało zarejestrowane postępowanie dotyczące podania nieprawdy w oświadczeniach o stanie majątkowym złożonych przez byłego dyrektora Centrum Informacyjnego Rządu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz byłą dyrektor Departamentu Obsługi Medialnej. Sprawa jest na etapie czynności sprawdzających – oświadczył rzecznik okręgówki w Warszawie Łukasz Łapczyński.

W świetle nowych doniesień o nagrodach i partyjnych przywilejach powrót tej dwójki do KPRM wydaje się szczególnie bulwersujący. Michał Dworczyk już wcześniej zaprzeczał analizie CBA, mówiąc, że wcale nie złamano prawa antykorupcyjnego, tylko naruszono procedury administracyjne. Dziś podtrzymał swoje stanowisko w Radiu Zet, pytany o to, jak może zatrudniać w KPRM osoby, które CBA oskarża o złamanie ustawy antykorupcyjnej, a prokuratura bada, czy nie skłamały w oświadczeniach w majątkowych.

– Naruszenie przepisów miało formę niedopatrzenia. To uczciwi ludzie. Pan Matczuk i pani Plakwicz wykazali się wielokrotnie w czasie kampanii prowadzonych dla PiS-u swoim profesjonalizmem. I jestem przekonany, że teraz będą wspierać premiera i cały zespół w budowaniu dobrego wizerunku rządu i pana premiera.

Kampanię „Sprawiedliwe sądy” krytykowali nawet prawicowi dziennikarze z Warzechą i Ziemkiewiczem na czele. Inni komentatorzy określali zlecenie dla Plakwicz i Matczuka jako „aferę większą niż ośmiorniczki PO”. Za swoją pracę lojalni fachowcy nadal będą szczodrze wynagradzani. Na stanowiskach dyrektorskich zarobią 10-11 tys. zł miesięcznie, tak jak podczas swojej bytności w KPRM Beaty Szydło. Ile tym razem zgarną w nagrodach, jeszcze nie wiadomo.

Share Button

1 komentarz

  1. Nikt napisał:

    Swoi muszą zarobić. A że dostali państwowe pieniądze …? To są przecież niczyje pieniądze.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*