Wzrost wydajności pracowników odnotowano w Polsce najwyższy wśród krajów OECD w latach 1995-2013. Tylko cóż z tego, skoro za wzrostem wydajności nie idą w górę również płace.

Widać to jak na dłoni na łamach „Economic Outlook 2018”. Eksperci z OECD wzięli na warsztat marny wskaźnik wzrostu płac w krajach rozwiniętych. W zestawieniu np. z Czechami, Słowacją, Hiszpanią czy Włochami Polska wypada tragicznie: okazuje się, że nasza mediana pomiędzy wydajnością a płacami wynosi aż 2 procent, tymczasem na Słowacji jest to 0,5, w Czechach, w Niemczech zaś nawet 0,2.

Jak podaje forsal.pl, w Polsce w latach 1995-2013 pracownicy osiągnęli rekordową w klubie OECD wydajność – rosła ona w tempie 4,2 proc. „W tym samym czasie jednak przyrost mediany wynagrodzeń (wartości, która zbiór wszystkich uposażeń dzieli dokładnie na pół, z którego to względu jest lepszym miernikiem dystrybucji dochodów niż średnia) wyniósł 2,2 proc. rocznie. I nawet jeśli wzrost uposażeń i tak był niezły na tle innych krajów OECD, to różnica między dynamikami wydajności i płac była najgorsza spośród wszystkich państw wziętych pod uwagę w badaniu”.

Według doktora Jacka Tomkiewicza z Akademii Leona Koźmińskiego, na rozjazd między wydajnością a płacami wpływ wiele czynników, między innymi większa płynność kapitału niż pracy (można przenosić produkcję w różne miejsca), gorzej wykwalifikowani pracownicy natomiast są przywiązani do konkretnych lokalizacji – na mobilność mogą pozwolić sobie nieliczni, np. programiści. „Zwiększony udział inwestorów instytucjonalnych wśród akcjonariuszy” natomiast powoduje, że naciskają oni na właścicieli, by cięli koszty i zwiększali zyski w krótkim czasie, co w każdym przypadku odbija się na płacach.

Politycy majstrujący przy podatkach też nie są bez winy: – Poszukiwanie trzeciej drogi na przełomie wieków sprawiło, że niemal wszystkie partie zgodnie przyjęły, że co dobre dla biznesu, dobre dla państwa. I lewicowe ugrupowania zachowywały się jak probiznesowa prawica, czego przykładem chociażby reformy Hartza w Niemczech przeprowadzone przez SPD i obniżka CIT i liniowy PIT w Polsce autorstwa SLD – mówi dr Tomkiewicz.

Natomiast dr Piotr Maszczyk ze Szkoły Głównej Handlowej uważa, że mamy do czynienia z powtórką z walki klas: – Można powiedzieć, że sytuacja zmienia się w taki sposób, że na aktualności zyskują stwierdzenia formułowane w XIX w. przez Marksa. Walka klas, o której pisał niemiecki filozof, jest przecież niczym innym jak konstatacją, że pomiędzy właścicielami kapitału a pracy istnieje nieusuwalny konflikt, którego przedmiotem jest nadwyżka, czyli różnica pomiędzy kosztem wytwarzania produktów a ich ceną. W czasach, kiedy siła przetargowa pracy jest większa, wyższy jest jej koszt (płace) i mniejsza nadwyżka, a co za tym idzie – zyski właścicieli kapitału. W sytuacji, w której siła przetargowa pracowników maleje, nadwyżka rośnie, a wraz z nią zyski przedsiębiorców.

W Polsce natomiast mamy plagę śmieciówek, samozatrudnienia traktującego zarobki nie jako wynagrodzenia, a jako zysk z działalności oraz niski wskaźnik uzwiązkowienia.

Jak podaje redakcja forsal.pl, receptę na uzdrowienie polskiego rynku pracy ma m.in. OPZZ: „ zwiększyć płacę minimalną do połowy średniego wynagrodzenia w gospodarce i przyspieszyć podwyżki w sferze budżetowej (w przyszłym roku miałby on wynosić ponad 12 proc.). A wszystko po to, żeby wynagrodzenia w gospodarce narodowej wzrosły o co najmniej 9,5 proc., co oznaczałoby mniej więcej dwukrotnie szybsze tempo podwyżek od założonych przez rząd przy pisaniu projektu budżetu na 2019 r.”.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Setki tysięcy niewykwalifikowanych imigrantów na totalbie zderegulowanym rynku pracy oczywiście nie wpływają na rozjazd między wydajnością a płacą. Lewiatan, PO i Korwin lubią to!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Boliwia: rząd uzurpatorki wydala kubańskich lekarzy i wenezuelskich dyplomatów. Morales mówi o powrocie do kraju

Siły polityczne, które przejęły kontrolę nad Boliwią w wyniku zamachu stanu w sposób coraz…