„Rzeczpospolitą” zaniepokoiła inicjatywa hiszpańskiej lewicy, która od dawna domaga się, by zmienić charakter Doliny Poległych w górach Guadarrama. Kompleks kościelno-pomnikowy wzniesiony z inicjatywy gen. Franco miałby stać się miejscem pamięci wszystkich ofiar wojny domowej i dyktatury. Prawicowy polski historyk oburzył się.

fot. Wikimedia Commons

Dolinę Poległych budowano w latach 1940-1959. Zwycięski generał życzył sobie, by jego dojście do władzy upamiętnił potężny kompleks nawiązujący do czasów, gdy Hiszpania była mocarstwem. Na terenie monumentalnego zespołu mieszczącego klasztor benedyktynów i podziemną bazylikę pochowano 40 tys. żołnierzy walczących po obu stronach konfliktu, a po latach także samego Franco. Dolinę wznosili więźniowie, w tym polityczni. Ci ostatni mieli nawet wybór – każdy dzień ciężkiej pracy przy budowie był liczony jak trzy spędzone w więzieniu, przepracowanie całego roku, o ile się przetrwało, równało się odsiedzeniu dziesięciu.

Po upadku reżimu Franco Dolina Poległych pozostała ulubionym miejscem spotkań i uroczystości skrajnie prawicowych falangistów. Partie lewicowe wielokrotnie apelowały, by usunąć zwłoki Franco z bazyliki i przekształcić całość w taki sposób, by mauzoleum bezdyskusyjnie honorowało ofiary wojny i dyktatury. Ostatni taki apel PSOE wystosowało 11 maja wspólnie z lewicą katalońską. Już jednak wiadomo, że prawica nie ma zamiaru wysłuchać tych głosów. Według rządu Dolina Poległych to zwykły cmentarz i kościół, toteż nie ma potrzeby niczego tam zmieniać.

Mimo to głos w sprawie postanowiła zabrać „Rzeczpospolita”, zapraszając do skomentowania sprawy historyka z UW Pawła Skibińskiego. Wybór to nieprzypadkowy, autor ten łączy badania nad Hiszpanią Franco z publicystyką na łamach „W Sieci Historii”, „Frondy” czy „Christianitas”, jego konserwatywne poglądy dają dobrą rękojmię naświetlenia sprawy w odpowiedni sposób. Skibiński wytłumaczył więc czytelnikom, że hiszpańska lewica nie radzi sobie z szukaniem problemów kraju, więc rozkręca „zmanipulowaną dyskusję historyczną”. Narzekał również na to, że przekaz dotyczący frankizmu jest jednostronny i w rezultacie, o zgrozo, Hiszpanie nie mają dobrego zdania o tym okresie swojej historii.

Historyk zasugerował również, że jeśli republikańscy więźniowie mogli za pracę przy mauzoleum otrzymać wcześniejsze zwolnienie z więzienia, to nie można już nazywać tej pracy niewolniczą. Zaprzeczył wreszcie, jakoby Franco zniewolił społeczeństwo – jego zdaniem było wręcz przeciwnie, Hiszpanie zawdzięczają mu nadzwyczajny, wyjątkowy w skali światowej rozwój.

Jak widać prawicowi działacze, którzy tak uwielbiają politykę historyczną i wpływanie na opinię publiczną za jej pomocą, nie mogą przeżyć, kiedy przeciwna strona usiłuje podjąć podobne działania.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Policjantów nie wozimy – związki zawodowe w Minneapolis solidaryzują się z protestującymi

Kierowcy transportu publicznego w Minneapolis odmawiają pomocy policjantom w ich przetrans…