Prawie 20 tysiecy funkcjonariuszy służb mundurowych protestowało dzisiaj w stolicy. Ich przedstawiciele liczą, że premier Morawiecki spotka się z nimi jeszcze dziś. Tymczasem przedstawiciele rządu zapewniają, że postulaty protestujących uważają za zasadne. Nie oznacza to jednak, że zamierzają je zrealizować.

Polic/flickr.com/Piotr Drabik

Demonstracja rozpoczęła się we wtorek w południe na Placu Zamkowym. Przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych FZZSM oraz NSZZ Policjantów Rafał Jankowski poinformował zebranych, że w zgromadzeniu bierze udział ok. 20 tys. osób. Wśród nich: policjanci, a także przedstawiciele straży granicznej i więziennej. Łączy ich wieloletnie i narastające rozczarowanie poziomem wynagrodzeń i warunkami pracy. W tłumie powiewały flagi związkowe z nazwami miast i regionów. Zdarzały się transparenty z niebanalnymi hasłami, np.  „premierze nie przeginaj pały”, czy „dziwne to czasy, kiedy nie boimy się bandytów, demonstrantów, przemytników, ognia i wody, ale boimy się sprawdzić stan własnego konta”. Protestujący nieśli też trumnę z napisem „policja”.

Czego domagają się policjanci? Podwyżki o 650 złotych, pełnopłatnego L4 do trzydziestu dni, przywrócenia dawnej emerytury (mundurowi, którzy zaczęli służbę przed grudniem 2012 r., mogą odejść po 15 latach służby, ci, którzy przychodzą dziś – po 25 i nie wcześniej niż przed 55. rokiem życia), a także poprawy warunków pracy, które obecnie trudno nazwać cywilizowanymi. Na komendach brakuje podstawowych sprzętów, a z reportażu „Gazety Wyborczej” można się dowiedzieć, że policjanci na komputerach korzystają z systemu Windows 95. 

Przedstawiciele mundurowych podkreślali dzisiaj, że nie chodzi im o sprzeciw wobec władzy politycznej.  – Nie przyjechaliśmy tutaj, żeby zwiedzić piękną Warszawę. Nie przyjechaliśmy też tutaj żeby protestować przeciwko rządowi czy ministrowi. To nie jest protest przeciwko komuś. To jest oznaka naszej determinacji. I pokaz tego, co naprawdę dzieje się w służbach mundurowych, które odpowiedzialne są za bezpieczeństwo wewnętrzne państwa – mówił Przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych FZZSM oraz NSZZ Policjantów Rafał Jankowski.

Co na to strona rządowa? Szef MSWiA Joachim Brudziński we wtorkowych „Sygnałach dnia”  zapewniał, że służby mundurowe mają „święte prawo” do wyrażania niezadowolenia.  Stwierdził też, że rozumie ich sytuacje. – Nie jest cudownie, nie jest wspaniale, nie jest bogato i wiele z tych postulatów, które strona społeczna przedstawiała uważałem i uważam za zasadne – oświadczył Brudziński. Minister zapytany o to, czy wobec tego żądania zostaną spełnione, odpowiedział wymijająco.

 

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Młodzi chcą głosować na Lewicę. Udowodnił to kolejny sondaż

Po raz kolejny w sondażu przeprowadzonym wśród najmłodszych wyborców bezkonkurencyjna okaz…