Patologiczny obraz st0sunków pracy wyłania się z opowieści pracowników drukarni „Lega”, działajacej przy Wojewódzkim Zakładzie Doskonalenia Zawodowego w Opolu. Represjom są poddawani zatrudnieni, którzy nie oddali głosu na prezesa w walnym zgromadzeniu.

Pracownicy opolskiej drukarni twierdzą, że są mobbingowani / flickr.com

W drukarni „Lega” są równi i równiejsi. Pracownicy, którzy podczas kluczowego głosowania w maju br. zakreślili nazwisko Ryszarda Dziubandowskiego mogą spać spokojnie, a nawet liczyć na wyższe premie i dostęp do odzieży roboczej. W zupełnie innej sytuacji są ci, którzy nie okazali zaufania prezesowi.

– Dostawy, które do nas przyjeżdżają, są skrupulatniej kontrolowane – mówi jedna z pracownic w rozmowie z Radiem Opole. – W tej chwili musimy dodatkowe dokumenty dawać portierom, obserwują nas, co ładujemy. Nie dostajemy odzieży roboczej. Ostatnio przestali ludzie z innych działów z nami rozmawiać. Jesteśmy bardziej nerwowi. Biura są malowane, wszystko jest malowane, my mamy, jak mamy. Nawet krzesła… Zgłosiłam, żeby kupić krzesło, no nie było pieniędzy. Nigdy nie było tak ciężko. Doszło do tego, że nawet poszliśmy do prezesa, próbowaliśmy tam z nim rozmawiać. Jakaś tylko część, magicznie wybranych osób, dostała premie, później jakaś druga część. Ja prezesa w naszym budynku nigdy nie widziałem – skarży się zatrudniona.

Pracownicy nie mają żadnych wątpliwości – wszelkie nieprzyjemności spotykają ich z powodu ich stanowiska podczas walnego zgromadzenia. – To, w jaki sposób głosowaliśmy, zostało nam wypomniane przez samego prezesa – mówi Ewa Zalewska, dyrektor drukarni. – W pełnej desperacji założyliśmy związki zawodowe, mając nadzieję, że ze związkami pan prezes usiądzie do stołu i będziemy negocjować. Czekamy na te negocjacje od otwarcia sporu zbiorowego 22 sierpnia. Ostatnio pan prezes wydał nauczycielom zakaz rozmawiania z osobami z drukarni. Do maja tego roku to zainteresowanie drukarnią było nijakie. Być może pan prezes dwa-trzy razy był na terenie drukarni – dodaje.

Jedna z osób, które zagłosowały nieprawomyślnie została już zwolniona. To księgowa Krystyna Szawłowska. Była pracownika uważa, że nie było podstaw do rozwiązania jej umowy, a wypowiedzenie było formą zemsty. – Trudno chyba mocniej potwierdzić mobbing, jak wręczając komuś wypowiedzenie i to jeszcze dyscyplinarne – przekonuje. – Sam powód zwolnienia jest naprawdę kuriozalny, bo ja 11 września otrzymałam w piśmie informację, że doprowadziłam do nadpłaty na koncie ZUS, a 13 września otrzymaliśmy informację o zajęciu rachunku przez ZUS. Pan prezes przestał ze mną rozmawiać, rozmawiał tylko z pracownikami, wydając polecenia – mówi Szawłowska.

Sprawą zajęła się już Państwowa Inspekcja Pracy. – Do czasu zakończenia czynności kontrolnych, podpisania protokołu po wniesieniu ewentualnych zastrzeżeń lub nie, trudno powiedzieć, jakie będą wyniki tej kontroli. Inspektor prowadzący czynności sam najlepiej na miejscu wie, jakie powinien zastosować metody, żeby wyjaśnić kwestie dotyczące kontroli. Czynności są w toku. Ta kontrola jest kontrolą rutynową – mówi Tomasz Krzemienowski, zastępca Okręgowego Inspektora Pracy w Opolu.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Kuc z Konfederacji przyznaje, że łamie prawo, chwali umowy śmieciowe i domaga się likwidacji Państwowej Inspekcji Pracy

Sławomir Mentzen jest żywym potwierdzeniem, że krzywda, jaką wyrządził w ubiegłej dekadzie…