Arkadiusz Paluszkiewicz, prezes Radia Łódź, skarży się w mediach jak niesprawiedliwie traktują go pracownicy. Uważa, że jest to element „szeroko zakrojonej akcji zniesławiania”, naruszającej dobra osobiste. A cała afera zaczęła się od tego, że zarządca zlecił włamanie do komputera działaczki związkowej, uczestniczącej w sporze zbiorowym na rzecz podwyższenia płac.

Uporządkujmy fakty. Od października 2020 roku dwa związki zawodowe działające w Radiu Łódź znajdują się w sporze zbiorowym z pracodawcą. Stawką jest  m.in. powstrzymanie zapowiadanych zwolnień i przestrzeganie regulaminu wynagrodzeń, a także zwiększenie budżetu płac. Kiedy zapowiedzieli strajk w razie niespełnienie żądań, prezes odpowiedział, że dopilnuje aby strajku zakazać (!), a pracowników pociągnie do odpowiedzialności. Innymi słowy – typowo polskie prześladowania i zastraszania działaczy związków zawodowych.

Trzy tygodnie temu gruchnęła wieść, że pracownicy zewnętrznej firmy informatycznej (czytaj: hakerzy-najemnicy) włamali się do laptopa Małgorzaty Warzechy, dziennikarki Radia Łódź i koordynatorki związków zawodowych – osoby będącej gwarantem jedności pracowniczej, absolutnie kluczowej postaci potyczki w rozgłośni.

Dziennikarka zobaczyła, że ktoś odłączył ładowarkę od jej komputera i rozkręcił obudowę.

– Tego dnia w całym Radiu Łódź była wielka awaria sieci. Kiedy poprosiłam informatyka o sprawdzenie mojego komputera, zapytał mnie, czemu otwierałam tę klapę. I wtedy coś mnie tknęło. Przypomniały mi się anonimowe SMS-y, które dostawali niektórzy nasi dziennikarze, czy nieuzasadnione donosy na mnie do KRRiT. Poprosiłam kolegów zajmujących się monitoringiem, aby sprawdzili, czy nikt nie zaglądał do mojego pokoju. I okazało się, że tak – mówiła Warzecha.

Informatycy stwierdzili, że nastąpiła próba włamania do komputera pracownicy-związkowczyni. Sprawa trafiła do prokuratury, która zabezpieczyła monitoring. Okazało się, że w niedziele pod siedzibę podjechał samochód firmy informatycznej od odzyskiwania danych. Sprawą zajmuje się już prokuratura.

Co na to wszystko prezes Paluszkiewicz? Uważa, że informacje w mediach to element „szeroko zakrojonej akcji zniesławiania”, naruszającej dobra osobiste. – Chcę wyraźnie podkreślić, iż Pani Małgorzata Warzecha jest pracownikiem spółki, zaś udostępniony jej pokój redakcyjny jest pomieszczeniem służbowym.

Pan Prezes przyznaje też, że włam miał miejsce i podkreśla, że miał do tego prawo. – Urządzenia, z których korzysta ww. stanowią własność pracodawcy i mogą być wykorzystywane przez pracownika wyłącznie do celów służbowych. Pracodawca jest również właścicielem wszelkich plików, które znajdują się na sprzęcie służbowym, i co najważniejsze jest uprawniony do przeprowadzenia wszelkich czynności audytowych, konserwacyjnych lub modernizacyjnych, dotyczących tego sprzętu, zaś pracownik nie może sprzeciwiać się ich przeprowadzeniu – wylicza prezes Radia Łódź.

– Jednym z elementów ochrony ciągłości nadawania było przeprowadzenie audytu technicznego oraz informatycznego radia. W tym celu podjąłem współpracę z firmą zewnętrzną, która przeprowadziła wstępny audyt w ww. zakresie. Wnioski końcowe z tego audytu z oczywistych względów nie mogą zostać podane do publicznej wiadomości – czytamy w mailu, do którego dotarła redakcja Wirtualnemedia.pl.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Ziemkiewicz stanie przed sądem za wyzywanie od kurew uczestniczek Strajku Kobiet

Jeden z intelektualnych autorytetów radykalnej prawicy stanie przed Sądem Rejonowym w Wars…