Nicolas Sarkozy zapowiedział start w wyborach prezydenckich w 2017 roku. Polityk postrzegany jako reprezentant elit biznesowych ciągle uważa się za mesjasza, który może zbawić Republikę.

Sarkozy z hukiem spadł z politycznego panteonu w 2012 roku, kiedy po nieudanej pięcioletniej kadencji przegrał wyścig o reelekcję z socjaldemokratą Francois Hollande’em. Okres jego rządów był naznaczony licznymi ukłonami w stronę świata finansjery i możnych przedsiębiorców, bankietów na Lazurowym Wybrzeżu w towarzystwie żony – modelki Carli Bruni oraz działań legislacyjnych wymierzonych przeciwko pracownikom i imigrantom. Nic dziwnego więc, że pod koniec sprawowania władzy miał jako prezydent najniższe notowania w historii V Republiki.

Teraz polityk nazywany „prezydentem bogatych” zamierza wrócić do politycznej pierwszej ligi. „Zdecydowałem się być kandydatem w wyborach prezydenckich w 2017 roku. Francja wymaga tego, by oddać jej wszystko. Czułem, że mam siłę, by prowadzić tę walkę w niespokojnych czasach naszej historii” – zapowiada Sarkozy na Facebooku i Twitterze.

 

Przed Sarkozym stoi jednak trudne zadanie. Najpierw musi przekonać aktyw swojej partii – Republikanów – do tego, że jest politykiem zdolnym do zdobycia szerokiego poparcia społecznego. To jednak nie będzie łatwe, gdyż do wyścigu o Pałac Elizejski zamierza również stanąć były premier i obecny mer Bordeaux Alain Juppe – polityk postrzegany jako umiarkowany i akceptowany przez wyborców centrum. Z kolei Sarkozy epatując nutą antyemigrancką chcą się przypodobać wyborcom skrajnie prawicowego Frontu Narodowego.

Francuzi zapamiętali prezydenturę Sarkozy’ego jako czas brutalnych reform o antyspołecznych skutkach. Podczas jego rządów przeforsowano, mimo ogromnego oporu społecznego wyrażanego na ulicach, pakiet 300 ustaw pakiet 300 ustaw wprowadzających prywatyzację usług publicznych i zakładów produkcyjnych, obniżenie składek ubezpieczeniowych, a także uelastycznienie kodeksu pracy. Światło dzienne ujrzała również informacja o wsparciu w wysokości 50 mln euro, wpłaconym na kampanie wyborczą Sarkozy’ego przez libijskiego dyktatora Mua’mmara al-Kaddafiego. Prowadzone przez prokuraturę śledztwo wykazało też szereg nieprawidłowości związanych z przekraczaniem dopuszczalnych kwot zewnętrznego finansowania działań promujących kandydaturę Sarkozy’ego.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Co słychać u „obrońców normalności”. Prawicowy kibol zgwałcił wibratorem mężczyznę

Bartosz N., członek chuligańskiej grupy „Young Freaks”, skupiającej pseudokibi…