Wybrany 3 czerwca przez parlament na prezydenta Łotwy Raimonds Vējonis nie wyklucza swojego udziału w obchodach tzw. dnia pamięci łotewskiego legionu Waffen-SS. Równocześnie mówi o potrzebie dobrych stosunków z Rosją oraz wypowiada się na rzecz praw rosyjskojęzycznych mieszkańców Łotwy. W ten sposób stara się zyskać poparcie zarówno wśród nacjonalistów, jak i mniejszości narodowych.

Łotewscy nacjonaliści 16 marca każdego roku czczą pamięć faszystowskiego legionu Waffen-SS. Obchody odbywają się bez reprezentacji władz państwowych; w tym roku ministrom oficjalnie zabroniono udziału w tym wydarzeniu. „Łotwa zawsze potępiała zbrodnie totalitarnych reżimów przeciw ludzkości i holocaust” – mówiła premier Laimdota Straujuma.

Jednak prezydent nie wykluczył udziału w przyszłorocznych obchodach dnia pamięci. Jak przekonuje, skomplikowana historia Łotwy nie jest dostatecznie wyjaśniona i stąd biorą się różnice w ocenach wydarzeń z przeszłości i fakt, iż różne odłamy społeczeństwa świętują różne daty: jedni 16 marca, inni 9 maja. Dlatego też prezydent ma zamiar uczestniczyć w różnorodnych patriotycznych przedsięwzięciach.

Gest wobec faszystowskich nacjonalistów prezydent Vējonis stara się zrównoważyć ugodową postawą wobec Rosji. W wywiadzie dla portalu DELFI deklarował życzliwość wobec potężnego sąsiada: „Myślę, że nikt nigdy nie mówił, że Rosja ma zamiar na kogoś napaść i kogoś zawojować” – powiedział Vējonis. Warto zaznaczyć, ze bezpośrednio przed wyborem na prezydenta pełnił on funkcję ministra obrony.

Łotewski prezydent odniósł się także do sytuacji rosyjskojęzycznych mieszkańców Łotwy, stanowiących 40 proc. ludności kraju. Około 270 tys. z nich nie posiada obywatelstwa Łotwy – głównie z powodu nieznajomości języka łotewskiego – i ma status bezpaństwowców. Pozbawieni są praw wyborczych, możliwości udziału w referendach, a także wielu praw socjalnych. „Nie wykorzystaliśmy wszystkich możliwości nauki języka dla tych, dla których nie jest on językiem ojczystym. Nawet nie znaleźliśmy pieniędzy na kursy języka państwowego dla naszych mieszkańców” – przyznawał prezydent Vējonis.

„Każdy, kto tu mieszka, jest częścią Łotwy” – mówił łotewski prezydent, krytycznie oceniając podział mieszkańców według narodowości.  Podział ten znajduje swoje odzwierciedlenie w systemie partyjnym: prezydent zwrócił uwagę na to, że partie dzielą się nie na lewicowe i prawicowe, lecz na łotewskie i rosyjskie. Podział taki nie występuje w – jak to określił  – „normalnych rozwiniętych społeczeństwach”. W podsumowaniu  Vējonis nie wykazał optymizmu: „Jeśli przez 25 lat popełnialiśmy tylko błędy, to przez kilka lat prezydentury bardzo trudno jest wszystko zmienić” – zakończył.

 

 

 

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Gorąco w Armenii. Wojsko żąda dymisji premiera

Po sromotnie przegranej wojnie o Górski Karabachu w Armenii wciąż wrze. Ty razem jednak pr…