Tadeusz Ferenc wyraźnie chce się zapisać się na czarnych kartach historii polskiej polityki.  Prezydent stolicy Podkarpacia dzień po wydaniu decyzji o zakazie Marszu Równości broni swojego stanowiska. Oświadczył, że Rzeszów nie może sobie pozwolić na niepokoje w dniu, na który zaplanowana została, jak to określił „potężna impreza” – Europejski Stadion Kultury.

Z Ferencem porozmawiała podkarpacka „Wyborcza”. Najważniejsza informacja jest frapująca – polityk nie zamierza zmienić swojej decyzji. Zakaz Marszu Równości zostanie utrzymany. Włodarz twierdzi, że jedynym powodem jest troska o bezpieczeństwo uczestników demonstracji, mieszkańców Rzeszowa, oraz gości, który przyjadą na imprezę na miejscowym stadionie.

Powodem niepokojów prezydenta jest fakt, iż na 22 czerwca w Rzeszowie zaplanowano nie tylko Marsz Równości, ale również kilkadziesiąt kontrdemonstracji w pobliżu trasy demonstracji. Wszystkie zostały zgłoszone przez środowiska nacjonalistycznych chuliganów i katolickich radykałów. Normalną reakcją prezydenta powinno być zadbanie o bezpieczeństwo uczestników pokojowej manifestacji przez atakami ze strony agresorów. Przykład zeszłorocznego, pierwszego w historii Rzeszowa Marszu Równości pokazuje, że jedyną stroną stosującą przemoc byli przeciwnicy pochodu, którzy próbowali fizycznie zaatakować uczestników tęczowej parady, a kiedy uniemożliwiła im to policja, wdali się w bijatyki z mundurowymi.

Widmo agresji ze strony homofobów sprawiło, że Ferenc postanowił ukarać Marsz Równości, wydając zakaz. – Miały to być tak naprawdę kontrmanifestacje. Ja to rozumiem w ten sposób, że raczej nie byłoby spokojnie w mieście. A chcę uniknąć jakichś zamieszek. Nie chcę, żeby komuś stała się krzywda – powiedział dla „GW”.

Co więcej, prezydent zasugerował, że najważniejsza jest dla niego wrażenie jakie odniosą uczestnicy Europejskiego Stadionu Kultury. – Na koncert finałowy, który odbędzie się w piątek, przyjedzie kilkadziesiąt tysięcy ludzi spoza miasta. Wielu z nich zostanie w Rzeszowie na sobotę i niedzielę. Nie chcę, aby także tym ludziom coś się stało, gdy te marsze będą szły przez miasto, ani by oglądali oni jakieś zamieszki dziejące się na ulicach – tłumaczy Tadeusz Ferenc. – Proszę pomyśleć – czy mając świadomość, że będzie manifestacja i kontrmanifestacje, powinienem na to zezwolić? – pyta prezydent Rzeszowa, dodając, że „szanuje inne poglądy, innych ludzi”, jednak sam „woli kobiety”.

Co na to organizatorzy rzeszowskiego Marszu Równości. O komentarz do wynurzeń Ferenca zapytaliśmy Jakuba Gawrona, aktywistę, który zgłosił zgromadzenie w ratuszu.

– Zeszłoroczne doświadczenie pokazało, że w praktyce było niewiele więcej kontrdemonstrantów niż zgłoszonych zgromadzeń. Policji udało się bez problemu zabezpieczyć Marsz Równości przed agresywnymi zachowaniami tych osób, które w większości były facebookowym znajomymi szefa podkarpackiej Młodzieży Wszechpolskiej – wskazuje organizator marszu. – Prawdopodobnie byłoby podobnie w tym roku, bo w tym roku większość kontrmanifestacji zostało zgłoszonych przez te same osoby co w zeszłym roku – zauważa.

Gawron tłumaczy też w jaki sposób prezydent działa na szkodę równościowej manifestacji. – Ferenc wolał zakazać legalnego, pokojowego zgromadzenia. Zostanie on oczywiście obalony w sądzie, a my prawdopodobnie zastaniemy kontrdemonstracje faszystów czujących przyzwolenie ze strony SLD-owskiego prezydenta. To ma być jego wkład w bezpieczeństwo przemarszu? – pyta działacz.

Kampania przeciwko Marszowi Równości w Rzeszowie trwa już od kilku tygodni. Lokalni politycy PiS i środowiska religijnych fundamentalistów apelowały do parlamentarzystów o uchwalenie zmian w prawie odgórnie zakazujących Marszów Równości. Sejmik województwa podkarpackiego wydał uchwałę wzywającą prezydenta Ferenca do uniemożliwienia przemarszu. Prezydent w rozmowie z „GW” zarzeka się, że decyzję podjął samodzielnie.

Postawa Ferenca wzbudziła sprzeciw władz SLD, którego rzeszowski włodarz jest członkiem. Do zmiany decyzji wezwał go przewodniczący Włodzimierz Czarzasty, a rzeczniczka Anna-Maria Żukowska określiła działanie prezydenta jako „niedemokratyczne” i „skandaliczne”.

W podobnym tonie wypowiedział się Wiesław Buż, przewodniczący Podkarpackiej Rady Wojewódzkiej SLD. – Ta niedemokratyczna decyzja Prezydenta Ferenca dziwi szczególnie w dniu 4 czerwca, który powszechnie nazywany jest ‚Świętem Wolności – oświadczył polityk.

paypal

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

PKW podała oficjalne wyniki wyborów do Sejmu. Znamy rozkład mandatów

Wybory parlamentarne wygrało Prawo i Sprawiedliwość, na które głosowało 8 510 930 obywatel…