Site icon Portal informacyjny STRAJK

Przełomowa wypowiedź. Piłkarz Filip Bednarek wsparł osoby LGBT i wyśmiał kościółkową mentalność

Bramkarz Lecha Poznań Filip Bednarek / zrzut ekranu

Dwa dni temu został bohaterem Lecha Poznań w pucharowym meczu z Charleroi. Dziś jest na ustach całej Polski nie tylko z tego powodu. Filip Bednarek pokazuje na czym polega bycie prawdziwym sportowcem, również postawą poza boiskiem.

W czwartek bramkarz Lecha Poznań Filip Bednarek popisywał się znakomitymi interwencjami w meczu eliminacji Ligi Europy przeciwko liderowi belgijskiej ekstraklasy. Obronił m.in. rzut karny, walnie przyczyniając się do sukcesu swojego zespołu.

24-letni piłkarz pokazał nam coś jeszcze – niby rzecz oczywistą, a jednak zapomnianą – że prawdziwy sportowiec powinien imponować postawą nie tylko na boisku, ale również w życiu społecznym.

W wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” Bednarek, który zanim dołączył do Lecha w tym roku, występował przez poprzednich 12 lat w Holandii, oświadczył, że akceptacja osób LGBT, w tym związków partnerskich, małżeństw jednopłciowych i prawa do adopcji dzieci, jest dla niego sprawą oczywistą.

„Ja nie rozumiem nawet zadawania pytań o to, czy homoseksualista w szatni byłby dla mnie problemem. Stawianie go to szukanie sensacji. Dla mnie to w ogóle nie jest zagadnieniem. To jak z segregowaniem śmieci. Nie zastanawiam się nad tym, robię to automatycznie. I mam nadzieję, że za jakiś czas wszyscy Polacy będą tak funkcjonować, bo każdy z nas jest tą kropelką w oceanie” – powiedział bramkarz „Kolejorza”

Bednarek przyznał jednak, że kiedy stawiał pierwsze kroki w futbolu, taka postawa nie była dla niego oczywista. Homofobia w piłce nożnej jest bowiem głęboko zakorzeniona. Pobyt w Niderlandach pozwolił mu jednak zrewidować zdanie.

„Kiedy te 12 lat temu wyjeżdżałem z Polski, też było mi trudno niektóre sprawy zrozumieć, jak choćby to, że dwóch mężczyzn może adoptować dziecko. Rozmawiałem o tym z rodziną, u której mieszkałem. Adoptowali dzieci z południowej Afryki, otoczyli je niesamowitą miłością. Dali im szansę na lepsze życie, na rozwój. Ci państwo mają znajomych z różnych środowisk, różnej nacji, którzy często przebywali u nas w domu. Wpoili mi, że liczy się to, jakim kto jest człowiekiem, a nie jaki ma kolor skóry czy jaką ma orientację seksualną. Holandia sprawiła, że dla mnie tolerancja jest czymś zupełnie naturalnym. Wspólnik mojej narzeczonej jest gejem, traktujemy go jak rodzinę” – powiedział dla „PS”.

Zawodnik Lecha nie miałby żadnego problemu z zaakceptowaniem w szatni kolegi o orientacji nieheteronormatywnej.

Takie słowa to w polskim futbolu prawdziwy przełom. Jeszcze niedawno piłkarze z naszego kraju popisywali się żenującymi wypowiedziami w temacie LGBT.

– Obnoszenie się gejów ze swoją orientacją jest dla mnie absolutnie niedopuszczalne. Kto się tam chce z kim pukać, niech się puka, jego sprawa, z bejsbolem ganiać nie będę. Ale niech to robi za zamkniętymi drzwiami w czterech ścianach, nie chcę o tym wiedzieć. A już jakieś „małżeństwa” czy adopcje – nigdy w życiu! Trudno byłoby mi wytrzymać, gdybym zobaczył na ulicy gości eksponujących genitalia czy całujących się. Jak widzę nieraz te parady, niedobrze mi się robi – mówił w 2013 roku piłkarz Korony Kielce Jacek Kiełb.

Teraz jednak polski sport ma Filipa Bednarka, który nie tylko ma normalny stosunek do homoseksualizmu, ale również potrafi trafnie zdiagnozować tło społeczno-polityczne, wytwarzające homofobiczne postawy.

„Państwo polskie jest ściśle połączone z Kościołem. Jeżeli ksiądz na ambonie mówi jedno, to pan Kaczyński nie może stwierdzić czegoś innego. Musi być spójność poglądów. Nie mówię, że się z tym zgadzam, ale tłumaczę, skąd się to bierze. Na kursie mental coachingu mężczyzna, który go prowadził, opowiadał, że wychowywał się w małej holenderskiej wiosce. W czasach jego dzieciństwa był to kraj bardzo katolicki. Gdy szedł do matki zapytać, dlaczego coś funkcjonuje tak, a nie inaczej, słyszał: „Bo ojciec tak powiedział”. Kiedy poszedł z tym pytaniem do taty, ten odparł: „Bo ksiądz tak uważa”. W Polsce w niektórych miejscach wciąż wygląda to podobnie. A niestety niektórzy księża mówią rzeczy, które trudno mi, osobie mieszkającej przez 12 lat w Holandii, przetrawić. Kiedy od kogoś słyszę, że homoseksualizm to choroba, a współżycie dwóch osób tej samej płci jest grzechem ciężkim, to nie mam o czym z takim człowiekiem rozmawiać” – powiedział Bednarek w wywiadzie.

Słowa Bednarka nie są jedynym symptomem nadchodzących zmian. Kilka tygodni temu władze warszawskich klubów piłkarskich –  m.in Legii, Polonii i Drukarza odcięły się od pozycjonowania ich logotypów na homofobicznych wlepkach.

Exit mobile version