O czym minister Macierewicz mówił, że „jest odpowiedzią na szereg potrzeb, które szczególnie dramatycznie uzewnętrzniły się na skutek przebiegu wydarzeń ostatnich lat, czyli trwający od 2014 r. konflikt rosyjsko-ukraiński, a także wojnę rosyjsko-gruzińską, podczas której prezydent Lech Kaczyński przemawiał na wiecu w Tbilisi. A postawa, jaką prezentował wówczas pan prezydent i elita narodowa z nim związana dramatycznie kosztowała wtedy tych ludzi w Smoleńsku, gdzie doszło do zagłady polskiej elity narodowej, co było też znakiem narastającego dramatyzmu sytuacji międzynarodowej”? Nie, to nie było o Tusku.

To może kogoś naprowadzi kolejne zdanie wypowiedziane przez ministra obrony narodowej w czasie sejmowej debaty: „Są to z kamienną twarzą wygłaszane kłamstwa przez ludzi, którzy pełnili najwyższe funkcje w systemie obronnym RP i powtarzają z uporem te kłamstwa, dlatego nie sposób ich nazwać inaczej jak tylko odpowiedzą na kłamstwa”.

Chodzi rzecz jasna o stworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej. Bo tego dotyczyło sejmowe bicie piany w trakcie pierwszego czytania projektu nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony. Wymyślony przez Macierewicza kolejny rodzaj sił zbrojnych – obok sił lądowych, powietrznych, morskich i specjalnych – ma być – jak powiedział szef MON – „szkołą wychowania patriotycznego i zaangażowania na rzecz społeczności lokalnych”.

„Chcemy, żeby WOT taką właśnie funkcje pełniły i wyrażam tutaj zdumienie, dlaczego ta funkcja jest tak niesłychanie bolesna dla ludzi, którzy twierdzą, że są opozycją, ale którzy przecież twierdzą, że są posłami RP, że reprezentują interes Polski. Nie rozumiem, dlaczego patriotyzm, dlaczego zaangażowanie na rzecz społeczności lokalnej tak ich boli” – ubolewał z mównicy Macierewicz.

Skoro minister nie rozumie, to pora mu wytłumaczyć, co obywatela demokratycznego państwa prawnego może niepokoić w siłach, które w 2019 r. mają liczyć blisko 53 tys. żołnierzy w 17 brygadach i 63 batalionach, a których koszty w najbliższych 3 latach szacuje na 3,6 mld zł.

Może to, że nieprzejrzysty jest sposób naboru do tych jednostek. Że ich dowództwo jest powoływane wyłącznie według uznanie politycznego, a nie kompetencji. Że nabór do tej służby jest prowadzony wśród organizacji propagujących przemoc, ksenofobię i szowinizm narodowy. Że oddziały te nie mają zdaniem fachowców od obronności żadnego sensu na dzisiejszym polu walki. Wystarczy?

Macierewiczowi na pewno nie, ale każdemu myślącemu polskiemu podatnikowi powinno. Tym bardziej, że z publicznych pieniędzy będzie stworzona przyboczna gwardia PiS, służąca tylko temu dysponentowi. Zwłaszcza, że przed nami Święto Niepodległości. Tradycyjny Marsz Zablokowanych Przez Facebooka już wkrótce zyska swoje bojówki, chętne do tego, by rzucać się na ludzi, a nie tylko kosze na śmieci.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Pozostaw odpowiedź rty Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Ani kroku wstecz!

Władza się przestraszyła. Jeszcze nie zachwiała, ale straciła pewność siebie. Zamiast chwi…