Działająca od 2014 roku Fundacja Osób Chorych na Otyłość Od-Waga prowadzi pierwsze ogólnopolskie badania nad problemem weightismu (dyskryminacji ze względu na wagę) w relacjach pacjent-służba zdrowia.

fot. pixabay.com

Fundacja zbiera sygnały o praktykach dyskryminacyjnych w placówkach medycznych. Płyną najczęściej od samych pacjentów. Słyszą oni obelgi, żarty, niestosowne komentarze, odmowy podjęcia leczenia innych schorzeń „bo najpierw pacjent powinien schudnąć”. Brakuje też sprzętu medycznego dostosowanego do potrzeb pacjentów z otyłością: łóżek, ciśnieniomierzy, stołów operacyjnych, foteli stomatologicznych, odpowiednich noszy.

– W pierwszej kolejności dotarły do nas relacje z doświadczeń pacjentów z otyłością w kontaktach z pracownikami służby zdrowia. Byliśmy tym zaskoczeni. Sądziliśmy, że gdzie jak gdzie, ale właśnie w placówkach medycznych, chorzy na otyłość powinny spotkać się ze zrozumieniem i empatią – mówi prezeska fundacji Magdalena Gajda. – Gdy jednak wskazywaliśmy publicznie na potrzebę edukacji, szkolenia pracowników placówek medycznych, tak jak szkoli się ich w zakresie np. zachowania się wobec osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności – zarzucano nam, że nie ma na ten temat żadnych badań społecznych, że opieramy się wyłącznie na opinii tylko tych osób, które zgłosiły się do Fundacji, a nie całego środowiska chorych. Postanowiliśmy więc przeprowadzić takie badania, a potem podjąć działania edukacyjne.

Do udziału w badaniu Fundacja zaprosiła kobiety i mężczyzn powyżej 18. roku życia i z BMI (wskaźnikiem masy ciała) powyżej 30. Szczegółowa ankieta jest dostępna do wypełnienia do marca 2019.

Od pracowników służby zdrowia otyłe osoby słyszą notorycznie komentarze typu: „W Oświęcimiu grubasów nie było”; sugeruje im się, że są leniwe i prowadzą niezdrowy tryb życia oraz że „spotyka to je na własne życzenie”, „same doprowadziły się do takiego stanu”.

W ubiegłym roku zgłoszenia i skargi od otyłych pacjentów rejestrowało również biuro Rzecznika Praw Pacjenta.

– Jednemu z pacjentów oświadczono, że będzie musiał opuścić szpital, gdyż obawiano się, że ulegnie zniszczeniu sprzęt medyczny, który był niedostosowany do jego wagi – mówi Martyna Gondek, zastępca dyrektora Departament Dialogu Społecznego i Komunikacji.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Widzę, że autorowi przez myśl nie przeszło, że była to kolejna wizyta ,,wieloryba” u medyka z dolegliwościami spowodowanymi otyłością.
    I co pogłaskać biedaka po główce po raz kolejny????
    Czy może metodą doktora Housa pojechać po idiocie???
    Wstrząs psychiczny (kubeł zimnej wody na łeb) bywa często jedynym lekarstwem na niefrasobliwość niektórych pacjentów….

  2. Jestem osobą otyłą (z powodu niewłaściwego stylu życia – bardziej jednak złej diety, niż braku aktywności fizycznej – oraz przyjmowanych leków) i nigdy nie spotkałem się z przejawem dyskryminacji w opiece zdrowotnej z powodu tej konkretnej choroby. Nie przeczę, że problem nie istnieje, ale podejrzewam, że częściej dotyczy osób mieszkających w małych miejscowościach, gdzie ogólnie służba zdrowia jest gorszej jakości.

    Dyskrymincja ze względu na zaburzenia stanu odżywiania jest haniebna, ale musimy uważać, aby nie stało się to powodem do akceptowania zaburzenia jakim jest otyłość. Jest to jednostka chorobowa i jako taka powinna być leczona. Musimy pogodzić się z tym, że pewne leki nie działają u pacjentów z otyłością lub otyłość jest przeciwwskazaniem do ich przyjmowania (nie tylko dlatego, że mogą one spowodować wzrost masy ciała). To nie dyskryminacja, lecz aktualna wiedza medyczna. Ja wiem, że ktoś może być „duży i piękny”, ale cukrzyca i zawał mięśnia sercowego nie dokonują wyboru ze względu na subiektywną atrakcyjność fizyczną.

    Osobiście tylko raz usłyszałem od pracownika medycznego uwagę na temat mojej masy ciała. Poproszono mnie o głębsze oddychanie podczas osłuchiwania, bo „jestem dużym facetem”. Nie obraziłem się; wręcz przeciwnie, ze zrozumieniem wykonałem polecenie lekarza. Domyślam się, że ktoś jednak mógłby się poczuć urażony, ale z drugiej strony nie zdziwiłbym się gdyby osoba potencjalnie obrażająca się o taką uwagę nie zrozumiała intencji lekarza, który nie nawiązał do masy ciała i po prostu dalej oddychała za płytko dziwiąc się, że przecież „oddycha normalnie i o co w ogóle lekarzowi chodzi”.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Australia: tam też policja straszy dziennikarzy. Poszło o tekst o szpiegowaniu obywateli

Australijska opozycja wezwała do powołania komisji śledczej w sprawie policyjnej interwenc…