Pięcioro manifestantów, trzy transparenty i podejrzenie o znieważenie pomnika „żołnierzy wyklętych”. Jaką decyzję podejmie toruńska prokuratura w sprawie aktywistów, którzy pod koniec lutego chcieli przypomnieć mieszkańcom o mniej chwalebnych kartach powojennego podziemia?

Romuald Rajs, ps. „Bury”, 1943 r. / Źródło: Wikimedia Commons

Popołudniem 28 lutego przed kamieniem ku czci „żołnierzy wyklętych” w Toruniu stanęło pięć osób z transparentami przypominającymi o krwawych czynach niektórych oddziałów antykomunistycznego podziemia. Konkretnie była na nich mowa o sprawach wielokrotnie opisywanych, szczegółowo badanych przez historyków, potępianych nawet w publikacjach IPN, bez wątpienia uznawanych za zbrodnie. Na pierwszym z nich zapisano: „Józef Kuraś »Ogień« – zwolennik czystek etnicznych. Jego ofiary na Podhalu, Orawie, Spiszu to: Słowacy, Rusini, Żydzi”. Drugi mówił o zbrodni w Wierzchowinach (woj. lubelskie) 6 czerwca 1945 r., gdzie Narodowe Siły Zbrojne zabiły 196 osób z powodu ich ukraińskiej narodowości. Trzeci dotyczył napadu Romualda Rajsa „Burego” na Zaleszany.

Manifestanci nie wykrzykiwali haseł, nie odnosili się do bieżącej polityki, jedynie rozmawiali z ludźmi, którzy podeszli do nich, zainteresowani treścią napisów. Po pół godzinie odeszli, zostawiając transparenty przy pomniku. I właśnie z tego powodu mogą mieć teraz kłopoty. W marcu Katarzyna Lewandowska, uczestniczka pikiety, została wezwana na policję w charakterze świadka, w sprawie o znieważenie pomnika lub miejsca publicznego upamiętniającego zdarzenie historyczne lub czczącego osobę.

– Jestem dumny z tego, że brałem udział w akcji upamiętniającej osoby zabite przez tzw. żołnierzy wyklętych. Zależało nam na dopowiedzeniu do oficjalnej narracji paru zdań prawdy – powiedział „Gazecie Wyborczej” Marek Rozpłoch z toruńskiego okręgu partii Razem, który podczas akcji przypominał o zbrodni w Wierzchowinach.

Rzecznik toruńskiej Prokuratury Okręgowej potwierdził Onetowi, że już sześć dni po pikiecie wszczęto śledztwo. Zarzutów dotąd nikt nie usłyszał, ale sprawa jest traktowana poważnie. Bartosz Wieczorek, wiceszef prokuratury Toruń Centrum-Zachód powiedział, że zarówno treści prezentowane na transparentach, jak i sam fakt pozostawienia tychże w sąsiedztwie kamienia pamiątkowego mogły znieważyć pomnik.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Zakładając, że ten incydent miał miejsce, mogą być obciążeni kosztami usunięcia i składowania transparentów. Powinni też być przygotowani do przedstawienia źródeł informacji, łącznie z cytatami z książek i artykułów, a dodatkowo, znajomośćia wierzytelności autorów. Pora na odwiedziny zasobnej biblioteki, bo wiadomości z googla sąd może nie uwzględnić.

    1. No ja się nie dziwię protestom, tak obrzydliwe szkaradztwo zaiste godne jest wyklęcia.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Niskie premie dla pracowników polskiego Amazona. „Firma dorobiła się na nas fortuny, a jesteśmy traktowani jak tania siła robocza”

470 zł złotych na rękę – taką premie proponuje koncern Amazon pracownikom polskich c…