O tym, że polskie uniwersytety mają być podporządkowane interesom biznesu, słyszeliśmy już od ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina. To samo zapowiedziała teraz minister edukacji Anna Zalewska w odniesieniu do szkół zawodowych.

Polskie szkoły zawodowe będą kształcić siłę roboczą na doraźne zlecenia biznesu

Na spotkaniu z przedsiębiorcami minister zapowiedziała, że w czerwcu zaprezentowany zostanie kompleksowy projekt zmian w szkolnictwie zawodowym. Zalewska podkreślała, że „następne pokolenia nie wybaczą” obecnemu rządowi, jeśli ten nie dostosuje szkół do oczekiwań rynku pracy. Minister pochylała się nad potrzebami pracodawców, wskazując, że sugestie organizacji pracodawców będą uwzględniane podczas opracowywania szczegółów reformy zawodówek – a właściwie „szkół technicznych”, bo taką, lepiej brzmiącą nazwę, mają przyjąć szkoły po zmianach.

Już teraz wiadomo, że jednym z elementów reformy będzie „elastyczność pisania podstaw programowych”. Według słów minister obecna sytuacja, w której nie da się napisać podstawy programowej od ręki, na życzenie pracodawcy, jest niedopuszczalna. Z wypowiedzi minister wynika, że według PiS (za reformą szkół zawodowych bardzo obstaje premier Szydło) państwowy system edukacji jest od tego, by ekspresowo kształcić siłę roboczą zgodnie z doraźnymi potrzebami zatrudniających. Czy w zamian pracodawcy dołożą się do finansowania oświaty? Zalewska niejasno sugerowała, że tak, ale czego konkretnie państwo od przedsiębiorców oczekuje – już nie powiedziała. Bardziej jednoznacznie wypowiedział się wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej i prezes Związku Zakładów Doskonalenia Zawodowego w Warszawie Andrzej Piłat.

– Biznes jest po to, by robić pieniądze. Szkolnictwo będzie przez nich wspierane, kiedy to dla nich [pracodawców – przyp. AR] będzie w przyszłości też biznes – podsumował.

Czy w ramach dostosowywania się do życzeń biznesu wśród nowych „szkół technicznych” będą placówki przygotowujące do pracy w call center?

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. I co tu śmieszy bądź bulwersuje autora. Pomysł akurat jest dobry bo szkoła zawodowa ma kształcić do konkretnego zawodu i to takiego który na rynku pracy jest potrzebny. Absolwentowi gwarantuje to pracę i konkretne zarobki. Szkolnictwo wyższe też od lat prosi się reformę sztuczne stwarzanie etatów(wciskanie humanistów wszędzie gdzie tylko się da) i oderwane od rzeczywistość podstawy nauczania to fabryka bezrobotnych – widać to w każdym pierwszym badaniu. O call center bym się tak nie martwił bo mamy całe rzesze kulturoznawców, malarzy, filozofów, filologów, dziennikarzy itp. stanowiących świetne zaplecze rekrutacyjne na najbliższe dziesiątki lat.

    1. A co do humanizmu… to nie zapominajmy, że przed wojną była intelencja robotnicza.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Rekonstrukcja rządu: w dobie kryzysu resort pracy trafi w ręce neoliberałów z Porozumienia. Powrót Gowina?

Po podpisaniu nowej umowy koalicyjnej PiS może przystąpić do prawdziwej rekonstrukcji rząd…