Site icon Portal informacyjny STRAJK

Pułapka dialogu

Sławomir Wittkowicz (WZZ Oświata), Dorota Gardias (FZZ) i Sławomir Broniarz (ZNP) / fot. Małgorzata Kulbaczewska-Figat

Mijają kolejne dni strajku. Władza wszelkimi możliwymi metodami stara się zniechęcić społeczeństwo do protestujących nauczycieli, pokazując ich jako roszczeniowych, upolitycznionych, bezczelnych, zmanipulowanych, szkodzących dzieciom, rodzicom i państwu.

Ale rząd ma też jeszcze broń, która bywa groźniejsza i skuteczniejsza od otwartej krytyki protestujących nauczycieli, a mianowicie „dialog”. Odkąd rozpoczął się strajk, władza na różne sposoby chce pokazać, że trwa owocna dyskusja na temat kondycji polskiej oświaty. Prezydent, premier i minister edukacji jednym głosem powtarzają, że kluczowa jest rozmowa o sytuacji nauczycieli. Stąd też coraz częstsze apele o zawieszenie strajku czy wycofanie się z protestu na okres świąt.

Rząd dobrze wie, że gdy strajk zostanie przerwany, najprawdopodobniej protestujący już do niego nie wrócą. Jednocześnie odejście od strajku przez kilka szkół mogłoby wywołać efekt domina, a TVP Info z radością przeprowadzi wywiad z nauczycielem, który w reakcji na apel prezydenta lub premiera zrezygnuje z protestu. Tego typu sytuacje są wymarzone dla władzy i bardzo deprymujące dla strajkujących. A co rząd obiecuje za zawieszenie strajku? Kompletnie nic. Od początku protestu władza nie ma nic nowego do zaoferowania. Rezygnacja ze strajku na obecnym etapie byłaby więc poddaniem się bez walki.

Niestety w tę pseudo-dialogową pułapkę wpadła też część środowisk związkowych. We wtorek przewodnicząca Forum Związków Zawodowych i obecna szefowa Rady Dialogu Społecznego, Dorota Gardias zaproponowała kolejną turę negocjacji w Radzie Dialogu Społecznego. Na ten pomysł skwapliwie przystała strona rządowa, w imieniu której szef Kancelarii Premiera, Michał Dworczyk ogłosił, że „będziemy mieli ze sobą porozumienie, do którego przystąpiła już „Solidarność””. Innymi słowy rząd wprost przyznał, że nic nie zaproponuje, a jedynie przyniesie dokument podpisany przez łamistrajków z Solidarności. Innym tematem spotkania miało być umówienie kolejnego… spotkania kilka dni później.

Negocjacje w RDS odbyły się zgodnie z planem. Rząd nie przedstawił żadnych nowych propozycji, związki nic nie wywalczyły, a rząd ogłosił z satysfakcją, że wkrótce doprowadzi do następnej tury rozmów, określonej mianem „okrągłego stołu”. Tym razem jego organizatorem będzie premier na spółkę z prezydentem. Jedynym nowym elementem rozmów będzie udział w nich nie tylko związkowców, ale też organizacji pozarządowych i rodziców.

Co to znaczy? Że rząd zaprosi do rozmów przychylnych sobie dyskutantów. W ten sposób postulaty związkowców jeszcze bardziej się rozmyją.

Rząd realizuje swój scenariusz, nic nie proponując i nie idąc na jakiekolwiek ustępstwa. Tanim kosztem pacyfikuje protest, a część związków ochoczo wpisuje się w jego retorykę. Zamiast wspierać protestujących nauczycieli, niektórzy liderzy związkowi przyłączyli się do apeli o wyciszenie protestu na okres świąt. Kierownictwo OPZZ w swoim liście do Andrzeja Dudy pisze wręcz, że „Okres Wielkiego Tygodnia niech będzie właściwym momentem wygaszenia sporu”. O postulatach płacowych strajkujących nauczycieli w piśmie OPZZ nie ma już nic.

Strajk nauczycieli to jeden z największych protestów pracowniczych ostatnich kilkunastu lat. Jego losy mogą mieć duży wpływ na sytuację całego polskiego świata pracy. Byłoby bardzo źle, gdyby załamał się ze względu na pustą gadaninę o dialogu i okresie Wielkiego Tygodnia.

Exit mobile version