Miarka się przebrała – mówią związkowcy reprezentujący pracowników największej polskiej sieci dyskontowej. Zatrudnieni w Biedronce mieli rozpocząć głosowanie w sprawie strajku 15 stycznia. Firma zakazała jednak ustawiania urn wyborczych na terenie sklepów. Kierownicy dostali również list z wytycznymi – jak skutecznie utrudnić plebiscyt. Co na to związkowcy? Zgłosili sprawę do organów ścigania.

Związek NSZZ „Solidarność” złożył zawiadomienie do prokuratury rejonowej we Wrześni w związku z możliwością popełnienia przestępstwa przez Biedronkę. Informacje podał Piotr Adamczak, szef wspomnianej organizacji w sieci. Oznacza to wejście w nową fazę konfliktu. Dotychczas związkowcy z „S”, a także z dwóch pozostałych organizacji działających w Biedronkach – Solidarność ’80 oraz Sierpień ’80, siłowali się z kapitalistą w ramach sporu zbiorowego. Teraz organy ścigania mają sprawić czy sieć nie narusza ustawy o związkach zawodowych, która zabrania utrudniania organizowania referendum.

Co spowodowało, że związkowcy zdecydowali zgłosić sprawę do prokuratury? Jest to odpowiedź na działania kierownictwa sieci, które wyraźnie przestraszyło się perspektywy głosowania w sprawie strajku, co warto podkreślić, najdłuższego w historii polskiego ruchu pracowniczego, bo zaplanowanego od 15 stycznia do końca kwietnia. Władze koncernu podjęły więc odpowiednie działania. Kierownicy sklepów otrzymali pisma, w których dyrekcja wydaje polecenia, które mają utrudnić przeprowadzanie głosowania. Według nakazu zabrania się „przekazywać listy pracowników danej placówki, ogłaszać daty referendum w danej placówce, przejmować kart do głosowania w celu ich przechowania lub przekazania pracownikom, przechowywać urny do głosowania (nawet na krótko), udzielać przerwy w pracy w celu wzięcia udziału w referendum, namawiać lub zabraniać pracownikom udziału w referendum po godzinach pracy i poza miejscem pracy”.  Co jeśli pracownicy spróbują zagłosować na terenie sklepu? Według zapewnień kierownictwa – zajmie się nimi ochrona.

Co zrobią związkowcy, jeśli prokuratura uzna, że sieć nie naruszyła prawa? Mają plan awaryjny. Wówczas urny staną najprawdopodobniej przy wejściach do sklepów, a pracownicy będą głosować po zakończeniu zmian.

O co walczą pracownicy Biedronek? Tym razem nie chodzi o podwyżki, które w latach 2017-18 z uwagi na trudności w znalezieniu chętnych do pracy były przyznawane kilka razy. Celem jest poprawa warunków pracy: zapewnienie lepszej ochrony placówkom i ich pracownikom, poprawę zasad magazynowania, instalację sprawnej klimatyzacji we wszystkich sklepach, wprowadzenie jasnego regulaminu wynagradzania, przesunięcie godzin zamknięcia sklepów w dni poprzedzające dni bez handlu do godz. 21:00 oraz podpisanie porozumienia ws. funkcjonowania związków.

paypal

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Trzeba cofnąć ustawę o zakazie handlu w niedzielę, to nie będzie tych wynaturzeń. A klimatyzacja w sklepach jest też w interesie klientów i nie zaszkodzi przechowywanej żywności. Już nie siedzą w pampersach przy kasach?

    1. Kolejny ,,snafffca” tematu. Zakaz handlu w niedzielę (wzorem Niemiec) jest korzystny własnie dla wyzyskiwanych pracowników sklepowych. Powinien być obligatoryjny, dla wszystkich rodzajów sklepów. Wyjątkiem są lokale o charakterze usługowym – kawiarnie, bary, restauracje, punkty handlowe na stacjach benzynowych, handel na targowiskach.
      Ponadto należy bezwzględnie zwiększyć stawki za pracę w niedziele i święta (choćby ze względu na pracujących w ruchu ciągłym, czy obsłudze jednostek typu multikino.)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Grecki neonazista, skazany na więzienie w kraju, wciąż działa w Europarlamencie. Lewica pyta, jak to możliwe

Dlaczego skazany na 13 lat więzienia działacz neofaszystowskiego Złotego Świtu spokojnie s…