Robert Biedroń, kandydat parlamentarnej Lewicy, zakończył kampanię wyborczą. Do ostatnich godzin zagrzewał swoich zwolenników, by w I turze zagłosowali zgodnie ze swoimi przekonaniami, policzyli się, a nie upadali na duchu, widząc mało pomyślne sondaże. Przypominał również, jakie postulaty w tych wyborach sformułowała tylko socjaldemokracja.

– Ta władza zawiodła, tę władzę trzeba odsunąć. Andrzeja Dudę trzeba usunąć z pałacu – powiedział podczas spotkania podsumowującego kampanię w Krakowie poseł Lewicy Maciej Gdula. Stwierdził następnie, że wybory nie polegają tylko na odsuwaniu tych polityków, którzy zawiedli, ale też na rozmowie o Polsce, a w tej dziedzinie Lewica miała do powiedzenia rzeczy najciekawsze. Wskazał, że socjaldemokraci wystąpili z programem łączącym sprawy socjalne z akcentowaniem potrzeby traktowania się nawzajem z szacunkiem; w kampanii złożona została przez Lewicę ustawa o równości małżeńskiej i nieustannie przypominany był postulat budowy miliona tanich mieszkań na wynajem.

Robert Biedroń, Włodzimierz Czarzasty oraz Adrian Zandberg przypomnieli również inne sztandarowe postulaty socjaldemokratycznej kampanii: budowę nowoczesnych szpitali w każdym powiecie, uzdrowienia i rozbudowy transportu publicznego, dbałości o ekologię i przeprowadzenia zielonej transformacji, wreszcie zagwarantowania w kraju ponad miliona stabilnych miejsc pracy. To ostatnie miałoby być m.in. efektem skutecznego korzystania z funduszy unijnych kierowanych na wspomnianą już transformację energetyczną i nowy zielony ład. Lewica mówiła również w kampanii o potrzebie rozwiązania problemu śmieciowego zatrudnienia oraz przypomniała postulat podwyższenia wydatków na służbę zdrowia do 7,2 proc. PKB.

W ostatnim dniu Biedroń zwrócił również uwagę na postępujący wzrost cen żywności, a podczas wydarzenia zamykającego kampanię w Warszawie posłanka Magdalena Biejat przypomniała o zaangażowaniu europosła w sprawy praw kobiet i równego traktowania. Wezwała, by w czasie ciszy wyborczej, podczas spędzania czasu z rodziną i najbliższymi, zastanowić się, jakiej Polski się dla nich chce. Biedroń w toku swojej kampanii przeciwstawiał socjaldemokratyczną „Polskę godności”, w której państwo wspiera obywateli i im służy, a ludzie traktowani są z szacunkiem bez względu na wszelkie różnice, „Polsce pogardy” zbudowanej przez prawicę – tak PiS, jak wcześniej PO.

Działacze i działaczki Lewicy wiedzą, że o zbliżenie się do wyniku ich stronnictwa z wyborów parlamentarnych będzie trudno, ale apelują, by mimo wszystko w I turze nie głosować na „mniejsze zło” i wskazać osobę spoza wymieniającego się władzą PO-PiS-u. Biedroń nie zdecydował się również na powiedzenie już teraz, kogo w jego przekonaniu powinien popierać lewicowy elektorat, gdyby w II turze znalazł się Andrzej Duda i inny kandydat opozycji niż on sam.

– W niedzielę wieczorem, kiedy dowiemy się, jakie są wyniki, Robert Biedroń na pewno zabierze głos. W końcówce kampanii wyborczej liczymy, że kandydaci demokratyczni nie będą się wzajemnie atakować, bo mamy wspólny cel, czyli odsunięcie Andrzeja Dudy, a później Prawa i Sprawiedliwości od władzy – powiedział „Gazecie Wyborczej” Dariusz Sanderski, dyrektor programowy Lewicy.

patronite

Zobacz także

Syria: ONZ redukuje pomoc humanitarną dla dżihadystów

Po serii nieudanych głosowań Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła w końcu rezolucję o przedłuż…