„Kiedy byłam mała, marzyłam o teatrze i rodzice zapisali mnie na warsztaty teatralne. Uwielbiałam to. Być na scenie ze wszystkimi… przede wszystkim dlatego, że kiedy byliśmy na scenie, reżyser nie mógł nas dotykać. To był genialny reżyser, bo trzeba oddzielać człowieka od artysty” – ironizowała głośno humorystka Blanche Gardin pijąc do Polańskiego, który siedział przed nią na uroczystym rozdaniu Molierów, francuskich nagród teatralnych, dwa lata temu. Sporo się od tego czasu zmieniło. Polański ma czynienia nie ze zgryźliwymi chichotami w teatrze, tylko kampanią feministek, na ulicy. Słowa „cenzura” i „antysemityzm” wtargnęły do tej historii.

Cała Francja zobaczyła dawną twarz Valentine Monnier. youtube

Zaczęło się, przypomnijmy, od nagłego oskarżenia b. aktorki, później fotografki, 63-letniej Valentine Monnier: w połowie lat 70. ubiegłego wieku, kiedy miała 18 lat i zjechała ze szwajcarskiej góry na nartach, znalazła się w wynajętej przez Polańskiego górskiej chacie, gdzie miał ją pobić, zgwałcić i jeszcze na nią nasikać. Dlaczego dopiero teraz o tym mówi? Bo nie mogła wytrzymać z powodu wejścia na ekrany jego nowego filmu J’accuse, który w Polsce został nieszczęśliwie zatytułowany Oficer i szpieg. „Jak to? Po pretekstem jakiegoś filmu, pod pretekstem historii mam słyszeć ‘oskarżam’ z ust tego, który napiętnował mnie żelazem, a ja, ofiara, mam nie oskarżać? Jest zakaz?” – pytała w udzielonym  wywiadzie, który poruszył szczególnie feministki.

Problem polega na tym, że jest zakaz: gwałt w górach, który miał miejsce przed 44 laty nie może być przedmiotem oskarżenia, gdyż działa przedawnienie. W zeszłym roku, z tego samego powodu prokuratura w Los Angeles umorzyła śledztwo w sprawie oskarżeń kobiety, która jako 10-latka miała być zgwałcona przez Polańskiego w tym samym 1975 r., co Francuzka Monnier.

Kadr z filmu „Oficer i szpieg” Polańskiego, 2019. youtube

W tej sytuacji feministki manifestowały przed kinami na rzecz bojkotu filmu o fałszywie oskarżonym Żydzie, by ukarać fałszywie oskarżonego Żyda. Tak to przynajmniej widzą niektórzy obrońcy Polańskiego, jak 85-letnia Nadine Trintignant, pisarka i reżyserka, która otwarcie oskarżyła o antysemityzm tych, którzy jadą po „dziecku warszawskiego getta” jako „seryjnym gwałcicielu”.

Nadine Trintignant prawie 60 lat temu poślubił wielki francuski aktor Jean-Louis Trintignant i mieli córkę, piękną Marie, aktorkę, którą w 2003 r. w Wilnie zabił jej partner Bertrand Cantat, gwiazda zespołu Noir Désir. „Zdenerwował się na skutek kłótni”. Stąd wielkie zaskoczenie feministek, że ona zarzuca im antysemityzm, podczas gdy musiała tyle wycierpieć po śmierci ukochanej córki z ręki nieopanowanego samca. I jeszcze broni Polańskiego, „bezkarnego gwałciciela, który zrobił film za publiczne pieniądze”. Zrobiło się dziwnie.

 

Wezwanie do bojkotu nie powiodło się ani oddolnie, ani odgórnie. Ludzie licznie poszli do kin na film, bo to „pewna marka”, no i pewnie przyjmują, że domniemana ciemna strona reżysera nie decyduje o dziele. Próby odgórnej organizacji bojkotu spełzły na niczym, gdy władze regionów skonsultowały sprawę z dyrektorami kin: ci woleli mówić o cenzurze, bo o zysku nie wypada. W każdym razie nie zgodzili się na wycofanie filmu z repertuaru i postawili na swoim. Krytyka chwali J’accuse, ale mówienie o nim jest zatrute dawnymi sprawami Franko-Polaka i nerwową atmosferą #metoo.

Sharon Tate z Romanem Polańskim w Hollywood, 1967. pixabay

W tym miesiącu mniej znany od Polańskiego francuski reżyser został wykluczony ze Stowarzyszenia Reżyserów, gdyż miał również zachowywać się jak w opowieści Blanche Gardin: według oskarżeń znanej aktorki Adèle Haenel, dobierał się do niej, gdy miała 12 lat i zaczynała dopiero pracę w filmie. Sprawa tego reżysera nie jest jeszcze całkiem przedawniona, więc skończy się pewnie w sądzie, ale przeciwnikom Polańskiego chodzi o to, by i on wyleciał ze wszystkiego, co możliwe. Okazało się zresztą, że do czegoś należy, do innego Stowarzyszenia Autorów, Reżyserów i Producentów, które ma go zawiesić. Radykalne kobiety chcą obalić pomnik, jakby to była rewolucja i nieważne, że to tylko pomnik kinematografii. Afery wokół Polańskiego są publicznym pytaniem o społeczną sprawiedliwość, które od czasów #metoo nabrało nowych znaczeń. I to się raczej już nie zmieni.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Polański to najhorszy pedofil wszech czasów.Ma na sumieniu masę nieletnich np.Nastazję Kiński.Ale one były dziećmi ,niektórym umożliwił karierę,bo robi się ją przez demoralizację i krzywdę dzieci.Jak te młode dziewczyny miały oskarżać starego ,uznanego reżysera,które je gwałcił bezkarnie,bo normalni pedofile są za karę gwałceni w więzieniu przez towarzyszy?Miały stać się pośmiewiskiem świata już na początku swej kariery,z powodu,a jakże, „ich chorej wyobrażni i chęci zemsty oraz wyrwania kasy o Polańskiego?Jak one śmiałyby żerować,a jakże,na „niewinnym człowieku”,choć jednego z najgorszych przedstaeicieli żydowskiej nacji(i tu,tupanie nóżkami:”antisiemityzim antysiemitizim”,a ja codziennie jestem poniewierana,plugawiona w internecie przez Izrael,GW,wyborców PO,KO ,Lewicy i nikogo to nie obchodzi,tylko „antidiemityzim”).Fuj!!!

    1. Jeden z najgorszych pedofilów,bo jest ich nadal wielu,bezkarnych.

    2. @PwO.
      A może było inaczej!
      Zwyczajny układ handlowy (jak to często w tym środowisku się zdarza?) panienka koniecznie chciała zostać ,,wypromowana” i poleciała do znanego już wówczas reżysera jak na skrzydłach (tfu chciałem napisać nartach) całkiem ,,przypadkiem” trafiając do wynajmowanej przezeń 12-pokojowej ,,chaty w górach”…
      A pan reżyser (wówczas chłop w pełni sił witalnych) dość beztrosko zaproponował jej – wiesz kochanie rozpatrzymy to podanie na tapczanie.
      Słowo do słowa kleiła się rozmowa aż… wylądowali we wspomnianym na poczatku miejscu, a wypromowana aktorka przez ponad 30 lat nie miała nic nikomu do powiedzenia. Ponieważ talentu nie starczyło jednak na długo (a i na starą babę znany reżyser już nie poleci) po latach przypomniała sobie jak dała Polańskiemu tyłka, a dziś może zaistnieć robiąc z niego pedofila. A sama błyszczeć choć przez chwile w roli ,,skrzywdzonej niewinności”.
      Cholera! scenariusz jak ze współczesnego rozwodu takiej co to tylko ,,leżeć i pachnieć” by chciała i chłopa który leżakiem łóżkowym z aspiracjami się znudził.
      Pod rozwagę PwO polecam.
      PS. Mój scenariusz jest bardziej prawdopodobny (biorąc pod uwagę jakie układy i układziki panowały i panują w hollywoodzkiej rzeczywistości).

  2. Oskarżenia o gwałt po 40 latach są jednak bardzo naciągane. Nie ważne czy oskarża niespełniona aktorka czy były ministrant. No i nie przesadzajmy. Polański nie był wtedy królem angielskim, że nie można go było oskarżyć.

  3. Ciekawa prawidłowość w tych oskarżeniach się pojawia.
    A jakoś nie można tej samej prawidłowości odnaleźć w zestawieniach procesów o przestępstwa seksualne.
    Oskarżani są wyłącznie męzczyźni ze świecznika, a nie pojawiają się zwykli szarzy prole czy urzędnicy. W zestawieniach skazań wygląda to inaczej jakby ktoś tabelkę do góry nogami obrócił.
    Podobnie zastanawiające są statystyki częstotliwości wykorzystywania pedofili (penalizowanej od lat 30 ub wieku) w postępowaniach rozwodowych przeciwko ojcom. Do początków tego wieku praktycznie nie natrafiało się na takie zdarzenia. Dziś staje się to koronnym argumentem (obok gwałtów małżeńskich) w walce o podział majątku i opiekę nad potomstwem. Szczególnie celują we tym panie które za cel życia postawiły sobie ,,leżeć i pachnieć”. W momencie rozstania stają się lwicami walczącymi najzacieklej jak tylko można o majątek wypracowywany trudem partnera. I tu już wszystkie chwyty dozwolone.
    Czy red. Szygiel tego nie widzi? Jeżeli nie widzi tak silnej prawidłowości to zamiast zajmować sie polityką powinien zająć się jakimś kącikiem…. odzieżowym?

    1. „Zaczęło się, przypomnijmy, od nagłego oskarżenia b. aktorki, później fotografki, 63-letniej Valentine Monnier: w połowie lat 70. ubiegłym wieku, kiedy miała 18 lat i zjechała ze szwajcarskiej góry na nartach, znalazła się w wynajętej przez Polańskiego górskiej chacie, gdzie miał ją pobić, zgwałcić i jeszcze na nią nasikać”………….
      Normalna kobieta po takim numerze idzie na policję i zgłasza przestępstwo, nienormalna czeka 40 lat bo „wqrwił ją ostatni film Polańskiego”, nie wierzę babie ni na jotę!!!!!!!

    2. Najlepsze jest to „i jeszcze na nią nasikał”… brzmi to jak lolnews w stylu czarnego humoru. Do pary z wielką „polską” aktorką, która z przejęciem oświadczyła, że „czuje się tak jakby ktoś na nią srrrrał”, gdy tylko proletariat otrzymawszy 500+ pierwszy raz wyjechał na wakacje nad morze.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Kapitał wieje, kędy chce

Karol Marks w „Manifeście komunistycznym” napisał: „Współczesna władza państwo…