Site icon Portal informacyjny STRAJK

RPO złożył zawiadomienie do prokuratury: Międlar mógł popełnić przestępstwo

Jacek Międlar /youtube.com

Chodzi o słowa Jacka Międlara, które padły na YouTube po zamachu w Nowej Zelandii. Odnosiły się do manifestu zamachowca z Christchurch. Były ksiądz oznajmił, że identyfikuje się z wieloma jego wypowiedziami i że były one „istnie szlachetne”.

Adam Bodnar twierdzi, że to nawoływanie do nienawiści i pochwalanie zamachu oraz użycia przemocy wobec grupy ludzi.
„(…) To nie jest tak, że mamy walczyć książkami (…). Brenton miał troszeczkę prawo, miał prawo do tego, żeby tak się zachować. (…) spostrzegł, w jakim kierunku idzie ten rzekomo cywilizowany świat” – mówił Międlar na nagraniu – „Zamachowiec kierował się poglądem, że obywatele, ludzie na całym świecie, przedstawiciele białych, zostali skazani na pożarcie”.

Międlar wskazał też na rzekomo szlachetny cel, który przyświecał Brentonowi Tarrantowi: „stanąć w obronie białej rasy, białej Europy”.

RPO, składając zawiadomienie, powołał się na art. 14 pkt 5 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Zobowiązuje to prokuraturę do wszczęcia postępowania przygotowawczego natychmiast. Zgłoszone przez Rzecznika Praw Obywatelskich żądanie podjęcia czynności nie podlega w tym wypadku kontroli prokuratury i weryfikacji zasadności zgłoszenia.

Według Adama Bodnara, Międlar mógł dopuścić się dwóch przestępstw: nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i wyznaniowych oraz do publicznego pochwalania zamachu.

Nagranie, o którym mowa, zostało już usunięte z YouTube’a.

Po opublikowaniu w mediach fragmentów wypowiedzi, Międlar stwierdził, że odarto je z kontekstu i tym razem „nagonka na niego przekroczyła granice”. Sam chce zaangażowac prokuraturę w obronie swojego dobrego imienia. Według niego przytoczono słowa, które faktycznie wypowiedział, ale „wbrew sugestii manipulantów, nie oznaczały one poparcia, ani usprawiedliwienia zamachu terrorystycznego”.

Nagranie jest obecnie badane. „Funkcjonariusze wystąpili do administratorów natychmiast po opublikowaniu filmu w sieci o udostępnienie danych osoby, która umieściła nagranie. Powołany został biegły, który analizuje materiał i przygotowuje opinię” – głosi oświadczenie MSWiA dla mediów.

Exit mobile version